Reklama

Reklama

Izrael - Polska 1-2. Lewandowski: Nie muszę grać w każdym meczu

- Chciałbym, żeby prawdziwą twarzą naszej reprezentacji była ta z pierwszej połowy. Przeciwnik nie wyglądał wtedy dobrze. Powinniśmy to lepiej wykorzystać i iść za ciosem - uważa Robert Lewandowski, napastnik reprezentacji Polski. Zdradził też, dlaczego w I połowie siedział na ławce rezerwowych.

- Izrael nie postawił nam trudnych warunków. W pierwszej połowie zagraliśmy dobrze, mieliśmy dużo sytuacji, ale powinniśmy strzelić więcej bramek. Wygraliśmy jednak zasłużenie i spokojnie, choć wynik powinien być wyższy - analizował na gorąco Lewandowski.

Gwiazdor reprezentacji Polski po raz pierwszy od sześciu lat mecz o punkty zaczął na ławce rezerwowych. Była to decyzja jego oraz selekcjonera selekcjonera Jerzego Brzęczka.

- To było najlepsze rozwiązanie, Robert Lewandowski nie musi grać w każdym meczu. Czasami spojrzenie z boku też może być przydatne. A teraz była okazja, żeby nie grać, bo końcówka roku zapowiada się ciężka - podkreśla Lewandowski. 

Reklama

Jego miejsce w ataku zajął Krzysztof Piątek. Napastnik AC Milan ma problemy w klubie, nie strzela bramek, a Włosi spekulują, że zimą zostanie sprzedany. W meczu z Izraelem jednak się przełamał i zdobył bramkę na 2-0.

- Fajnie, że Krzysiek strzelił, bo było mu to potrzebne i mam nadzieję, że to mu pomoże. Powinien złapać pewność siebie. Najważniejsze, że ma sytuacje, bo teraz od niego tylko zależy, czy będzie je wykorzystywał - podkreśla Lewandowski.

Polacy w Jerozolimie zagrali bardzo dobrą pierwszą połowę. Seryjnie stwarzali okazje, ostrzeliwali bramkę rywali i do przerwy mogli prowadzić nawet 5-0, a nie tylko 1-0. Za to w ostatnich 30 minutach oddali inicjatywę rywalom i w końcówce stracili bramkę.

- Chciałbym, żeby prawdziwą twarzą naszej reprezentacji była ta z pierwszej połowy. Przeciwnik nie wyglądał wtedy dobrze i powinniśmy to lepiej wykorzystać i iść za ciosem. A zamiast tego w drugiej części koncentracja nam uciekła i straciliśmy przypadkową bramkę. Patrząc na przeciwnika, wynik powinien być wyższy - nie ma wątpliwości Lewandowski.

Już we wtorek Polacy kończą eliminacje spotkaniem ze Słowenią w Warszawie. Pierwsze miejsce w grupie mają już pewne, a tylko wygrana daje im jeszcze iluzoryczne szanse na rozstawienie w losowaniu grup Euro 2020.

- We wtorek okaże się, czy zagramy jak w pierwszej połowie z Izraelem i będziemy stwarzali sytuacje. Trzeba bowiem pamiętać, że gole strzeliliśmy nie z akcji, ale ze stałych fragmentów gry i to trochę boli, bo zabrakło skuteczności. Liczę, że ze Słowenią nie zabraknie nam zimnej krwi - podkreśla Lewandowski.

Z Jerozolimy Piotr Jawor, Michał Białoński

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy