Reklama

Reklama

Iwan: Kliczków nie będzie! Nie bójmy się Ukraińców!

- Jedyni Ukraińcy, jakich trzeba się obawiać to bracia Kliczkowie. Ich jednak nie będzie na meczu, więc powinniśmy od początku zaatakować - namawia reprezentantów Polski znakomity napastnik lat 70. i 80. XX wieku Andrzej Iwan.

INTERIA.PL: Zna pan dobrze trenera Fornalika, chociażby ze wspólnej współpracy z Orestem Lenczykiem w Wiśle Kraków. Jak selekcjoner poradzi z presją, jaka ciąży na nim w związku z meczem z Ukrainą. Wszędzie pełno podpowiedzi na temat kto ma grać, czy jaką zastosować taktykę.

Reklama

Andrzej Iwan, srebrny medalista MŚ 1982 r.:  - Szczerze mówiąc właśnie tego się najbardziej obawiam, że Waldek będzie próbował grać za bardzo zachowawczo. Mam jednak nadzieję, że zwycięży rozsądek, a akurat Waldkowi go nie brakuje. Trener z pewnością zdaje sobie sprawę, że tak naprawdę musi wygrać ten mecz. Jeżeli spojrzymy na tabelę i terminarz meczów, dojdziemy do wniosku, że jesteśmy skazani na walkę o pełną pulę punktów.

Wystawiać Obraniaka, czy nie - to niemal debata narodowa.

- Z tego co wiem, to na Obraniaka Waldek nie postawi. Swego czasu trener zorganizował nawet taki briefing, z którego wynikało, że Ludo nie ma patentu na dobrą grę naszej kadry.

Ale kto, jeśli nie on?

- Wydaje mi się, że dobrze byłoby postawić na Majewskiego. Ten chłopak solidną postawą od kilku lat w Championship udowadnia, że radzi sobie zarówno w ofensywie, jak i defensywie. Te jego atuty mogłyby się okazać przydatne przy dwóch defensywnych młodych pomocnikach, którzy prawdopodobnie zaczną ten mecz, czyli Krychowiaku i Łukasiku. Ustawienie Majewskiego przed nimi byłoby dobrym rozwiązaniem.

Na prawym skrzydle zagra Błaszczykowski, a kogo by pan widział na lewym?

- Maćka Rybusa. Wprawdzie ma za sobą długą przerwę zimową i dopiero jeden mecz ligowy, ale i tak on jest najlepszy na tę pozycję.

Środek obrony - kto obok Kamila Glika, według pana nadaje się najbardziej?

- Tu mamy problem. Słyszę, że awizowany jest Wasilewski. Mimo że nie cenię Kubę Wawrzyniaka jako dobrze broniącego zawodnika, to właśnie jego wolałbym postawić na półlewym, czy półprawym stoperze. W ten sposób jeden ze stoperów byłby lewonożny, a drugi prawonożny. Mieć środkowych obrońców obunożnych to ważna sprawa.

Do miejsca na lewej obronie najpoważniej pretenduje Sebastian Boenisch.

- Ja też bym na niego postawił. Chłopak wywalczył sobie miejsce w tak silnej ekipie, jaką jest Bayer Leverkusen. Pamiętam jego grę z meczu z Australią. Sebastian ma spory potencjał, natomiast Franz Smuda zrobił mu niedźwiedzią przysługę. Poprzedni selekcjoner wystawił podczas Euro 2012 absolutnie nieprzygotowanego Boenischa, przez co ucierpiał i Sebastian, i Maciek Rybus. Naturalnym, zgranym w Legii duetem był Wawrzyniak z Rybusem. Teraz jednak Boenisch w pełni zasłużył na grę w pierwszym składzie reprezentacji. Z nim w składzie siła ofensywna kadry wygląda już na poważną.

Powinniśmy frontalnie atakować, czy jednak zaczekać na okazję do kontry? Szef sztabu informacyjnego Hubert Małowiejski przestrzega, że najgroźniejszą bronią Ukraińców jest właśnie kontratak.

- Z pewnością musimy się liczyć z takim scenariuszem, że na Stadionie Narodowym Ukraińcy nie będą chcieli prowadzić gry. My jednak ją musimy prowadzić, nie ma siły! Smuda na początku pracy z reprezentacją wszystkim obiecywał ofensywny styl gry, Waldek górnolotnych obietnic nie "sprzedawał", ale ma pewnie świadomość, że we współczesnej piłce nie da się tylko i wyłącznie grać z kontrataku. Trzeba mieć opracowany również sposób rozegrania akcji w ataku pozycyjnym. Myślę, że Waldek będzie taki styl uskuteczniał i przekona swoich piłkarzy do niego. Tej kadrze brakuje przede wszystkim pewności siebie.

- Gdy słuchałem wypowiedzi niektórych piłkarzy, byli jacyś zmartwieni po tej przegranej z Irlandią. Nie ma co bać się Ukraińców. Trzeba traktować tego rywala jako skazanego na pożarcie. Jedyni Ukraińcy, jakich trzeba się obawiać, to bracia Kliczkowie.

Ukraińskie zespoły po przerwie zimowej odpadły z europejskich pucharów...

- Ale nie można bardzo krytycznie na to patrzeć, gdyż odpadli z dość mocnymi rywalami. Waldek musi być psychologiem i tchnąć w chłopaków przekonanie, że ten mecz mogą wygrać i rozegrać go na swoich warunkach.

Warto grać na przeczekanie z nadzieją na jakąś bramkę?

- Absolutnie nie można grać na remis. Wtedy można tylko bramkę stracić, a wówczas jedyne, co może się udać, to jej odrobienie O wygranej nie ma mowy.

Skąd nagle wziął się zmasowany atak na Ludovica Obraniaka? Przecież on grał już u poprzednich selekcjonerów Leo Beenhakkera i Franciszka Smudy.

- Gdy był Smuda, to nikt nie miał nic do gadania, bo cały czas mówił Smuda. Problem jest w tym, że to już trzeci selekcjoner, a z Ludovicem wciąż nie ma kontaktu. Jeśli on słabo gra, to w żaden sposób nie można go zmobilizować, nawet w sensie pójścia z kolegami na piwo, bo nie ma możliwości pogadania z nim, jeśli nie mówi się po francusku.

- Obraniak pewnie dostaje jakieś sygnały z otoczenia naszej kadry, od osób mówiących po francusku, że w Polsce nie są z niego zadowoleni, że marudzą i że więcej od niego oczekują w sensie piłkarskim, ale też w sensie kontaktu z nim. Nie zdziwiłbym się, gdyby Fornalik powoli zaczął skreślać Obraniaka.

Czy w kontekście kłopotów Obraniaka nie było błędem czekanie z powołaniem dla Radosława Majewskiego aż do teraz? Nie można było go sprawdzić już przeciwko Irlandii?

- Być może sam Radek za późno dał sygnał, że jest w formie. Nagle zaczął strzelać bramki. Wcześniej nie zawsze błyszczał w klubie. Jest to problem, gdy powołuje się zawodnika po raz pierwszy i rodzi się pytanie, czy warto mu zaufać. Waldek jest w stanie odczytać, czy może postawić na Majewskiego, czy nie. W razie czego z korektą nie będzie kłopotu.

Znajdź nas na Facebooku! Będziesz na bieżąco!

Na czym polega problem Roberta Lewandowskiego, który od czerwca ubiegłego roku nie strzelił gola w reprezentacji?

- Jest  to zdecydowanie problem jego partnerów. W Borussii strzela po dwa gole w każdym meczu i jeszcze ze trzy sytuacje marnuje. Grając w reprezentacji tych okazji w sumie ma dwie na mecz. Koledzy z drużyny narodowej - Błaszczykowski, może Majewski, może Rybus - muszą grać bliżej niego. Ale to niej zadanie tylko tej trójki pomocników. Wyżej musi wyjść cała linia defensywna, by maksymalnie skrócić pole gry. Jeśli zaatakujemy większą liczbą zawodników, wtedy jest szansa, że ktoś "zabierze ze sobą" opiekuna Lewandowskiego i Robert będzie miał więcej miejsca dla siebie.

Raczej trudno się zgodzić z narzekaniem niektórych, że w reprezentacji Robertowi się nie chce, w Borussii gra za "dużą kasę", więc się stara?

- W reprezentacji zawodnicy też za darmo nie grają. Poza tym Robert w meczach reprezentacji jest bacznie obserwowany przez wysłanników wielkich klubów i w żadnym wypadku nie można mu zarzucić braku zaangażowania. Nie można tego zarzucić też pozostałym Polakom z Borussii. Problem jest raczej w innych zawodnikach kadry, aby byli w stanie dostosować się do poziomu trójki z Dortmundu.

Czy w związku z tym, że Wojciech Szczęsny usiadł na ławce Arsenalu, a Artur Boruc broni regularnie w Southampton, problem obsady bramki w drużynie Fornalika jest rozwiązany?

- Myślę, że na dzisiaj tak, choć Wojtek nie powiedział ostatniego słowa i do niego należy przyszłość. Szczęsny ma jeszcze piętnaście lat grania przed sobą. A dzisiaj Wenger być może zachwiał trochę jego pewnością, pokazując mu, że nie ma pewnego miejsca w składzie. Boruc jest bardziej zaprawiony w wielkich bojach, chociażby na mundialu 2006, czy Euro 2008 i na teraz to on powinien być numerem jeden.

Rozmawiał Michał Białoński

Zobacz wyniki, strzelców bramek, terminarz i tabelę "polskiej" grupy eliminacyjnej

INTERIA.PL zaprasza na tekstową relację na żywo z meczu Polska - Ukraina. Początek 22 marca o 20.45

INTERIA.PL zaprasza na tekstową relację na żywo z meczu Polska - San Marino. Początek 26 marca o 20.45

Relacje możesz także śledzić na urządzeniach mobilnych

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje