Reklama

Reklama

Glik: W piątek rozgrzejemy kibiców swoją grą

Piłkarz reprezentacji Polski i AC Torino Kamil Glik zapewnił, że w piątkowy wieczór postara się wraz z kolegami z kadry rozgrzać kibiców na trybunach Stadionu Narodowego w trakcie meczu eliminacyjnego do mistrzostw świata z Ukrainą.

Glik wydaje się być pewniakiem do gry w piątkowym spotkaniu. - Na pewno na kilku pozycjach trener nawet do rozpoczęcia meczu będzie miał spory ból głowy. Podstawowa jedenastka nie jest jeszcze wyklarowana i szkoleniowiec ma teraz twardy orzech do zgryzienia. Z treningów na razie nic nie wynika - przyznał stoper AC Torino.

Według niego "Biało-czerwoni" nie powinni się obawiać najbliższych rywali.

- W czwartek usłyszymy więcej konkretów. Na razie mamy tylko zarys swojej gry i przeciwnika. Nie powinniśmy się obawiać rywali. Musimy patrzeć tylko na siebie i starać się wypracować swój system gry na piątkowy mecz. Nie możemy koncentrować się na Ukraińcach - dodał.

Reklama

Polska wygra z Ukrainą? Dołącz do dyskusji na forum!

Jednym z kandydatów do gry obok Glika jest Bartosz Salamon, który zimą trafił do Milanu, ale nie miał jeszcze okazji zadebiutować w tym zespole.

- Z Bartkiem graliśmy przeciwko sobie w ubiegłym sezonie w Serie B. Teraz musi być cierpliwy, bo w takim klubie jak Milan nie jest łatwo dostać się do podstawowego składu. Z pewnością potrzebuje trochę czasu - ocenił Glik.

Póki co kadrowicze przygotowują się do piątkowego meczu w zimowej scenerii. Między innymi z tego powodu został odwołany drugi środowy trening. Prawdopodobnie w podobnych warunkach, przy minusowej temperaturze, zostanie rozegrane spotkanie z Ukrainą.

Znajdź nas na Facebooku! Będziesz na bieżąco!

- Pogoda nie będzie komfortowa, ale nie przywiązywałbym do tego większej wagi. Warunki będą takie same również dla rywali. Jedynie kibice mogą trochę zmarznąć, choć postaramy się ich rozgrzać swoją grą i sprawić, aby na stadionie było gorąco - zadeklarował 25-letni obrońca.

Spotkanie może mieć kluczowe znaczenie dla końcowego układu tabeli grupy H. Ukraińcy w trzech meczach zdobyli tylko dwa punkty, a Polacy - pięć. Prowadzi Czarnogóra - 10 pkt, przed Anglią - osiem. Obie drużyny mają za sobą cztery występy.

- Zdajemy sobie sprawę, że to fundamentalny mecz w tych eliminacjach. Będziemy robili wszystko, aby zdobyć te trzy punkty. Ukraińcy są w kiepskim położeniu i dla nich nawet jeden punkt w meczu z nami nie poprawi ich sytuacji - ocenił Glik.

Na początku zgrupowania stoper powiedział, że z każdym dniem presja będzie coraz większa.

- Wiadomo, że każdy na swój sposób przeżywa takie mecze. W moim przypadku presja wpływa na mnie pozytywnie. Nie mogę się już doczekać meczu i występu w nim. Obojętne kto teraz strzeli gola, może to zrobić nawet bramkarz - przyznał strzelec bramki na wagę remisu w październikowym meczu z Anglią (1-1).

Glik nie wykluczył zmiany klubu po zakończeniu sezonu.

- Przeprowadzka zawsze jest możliwa, ale do letniego okienka transferowego jeszcze dużo czasu. Przed nami jeszcze dziewięć kolejek Serie A, więc nie wybiegam tak daleko w przyszłość. Dla mnie najważniejsze jest, aby grać przynajmniej na takim poziomie, jak do tej pory - zakończył Glik.

Zobacz wyniki, strzelców bramek, terminarz i tabelę "polskiej" grupy eliminacyjnej

INTERIA.PL zaprasza na tekstową relację na żywo z meczu Polska - Ukraina. Początek 22 marca o 20.45

INTERIA.PL zaprasza na tekstową relację na żywo z meczu Polska - San Marino. Początek 26 marca o 20.45

Relacje możesz także śledzić na urządzeniach mobilnych

Dowiedz się więcej na temat: Kamil Glik | reprezentacja Polski | eliminacje MŚ 2014

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje