Reklama

Reklama

Gala stulecia PZPN. Awantura o brak Beenhakkera

Leo Beenhakker był wielkim nieobecnym na gali stulecia PZPN-u. To, że powinien być zaproszony, chyba dla wszystkich jest oczywiste. Wielki Holender wywalczył z "Biało-Czerwonymi" pierwszy awans na mistrzostwa Europy. Twierdzi, że PZPN go nie zaprosił. Co innego twierdzą w piłkarskiej centrali.

Kibicuj razem dzieckiem. Jak budować zdrową relację z synem?

- Nikt nie zapraszał mnie na galę PZPN-u - powiedział Leo Beenhakker Markowi Wawrzynowskiemu z WP Sportowych Faktów.

Prezes PZPN-u Zbigniew Boniek zapewnia, że było inaczej.

- W tym kraju szacunku dla ludzi, tego jak dbać o eks-piłkarzy i eks-selekcjonerów nikt mnie nie musi uczyć. To ja bym mógł uczyć tego innych. Zadzwoniłem do dwóch trenerów -  Adama Nawałki i Leo Beenhakkera. Nawałka na początku mówił, że nie przyjedzie, ale go w końcu namówiłem argumentami, że to jest ważne spotkanie. Tak samo dzwoniłem do pana Beenhakkera. Łączyłem się z nim trzy razy i za każdym razem odzywała się automatyczna sekretarka. W końcu poprosiłem, by oddzwonił. Wydaje mi się że to jest rzecz normalna. Nie wiem, w jakim pan Beenhakker jest stanie, ale nie oddzwonił - powiedział Interii Zbigniew Boniek.

Reklama

W PZPN-ie sprawdzali i mają pewność, że prezes Boniek dzwonił na właściwy numer Holendra.

Na samej gali spotkaliśmy Ebiego Smolarka, który był wśród stu nominowanych piłkarzy do "jedenastki" 100-lecia PZPN-u. - Mam stały kontakt z Leo, ale niestety, z jego zdrowiem nie jest już najlepiej - powiedział nam dzielący swe życie między Holandią a Polską Ebi.

Bońkowi zarzuca się też, że nie tylko nie zaprosił Leo, ale nawet nikogo z jego sztabu.  Od innej osoby z PZPN-u usłyszeliśmy:

- Ktoś próbuje na siłę wbić szpilkę prezesowi. To przecież nieprawda. Na gali byli: Adam Nawałka i Dariusz Dziekanowski. Obaj pracowali w sztabie Leo - argumentuje nasz rozmówca.

Mimo braku Beenhakkera gala stulecia PZPN-u była niemal perfekcyjna. Bońkowi udało się ściągnąć głowę państwa - prezydenta RP Andrzeja Dudę, prezydenta FIFA Gianniego Infantino i prezydenta UEFA Aleksandara Czeferina.

Infantino zaskoczył wszystkich, wymieniając niemal całą "jedenastkę" srebrnych medalistów MŚ z 1982 r. Wszystkich wypowiedział perfekcyjnie, za wyjątkiem gwiazdy Wisły Kraków Jana Jałochy, z którego wyszedł mu "Jalocza".

Czeferin wyliczył wszystkie wielkie imprezy, jakie ostatnio zorganizował PZPN, od Euro 2012, poprzez finał Ligi Europy w Warszawie, MME 2017, czy tegoroczne MŚ do lat 20. Współpracę z PZPN-em nazwał wzorową, a organizację dużych imprez przez naszą federację określił jako wspaniałą.

  - Brakowało mi tylko zaakcentowania obecności na niej kobiecej reprezentacji, a niektóre spośród dziewczyn podróżowały na uroczystość z dość daleka, za swoje pieniądze - zauważył Jerzy Dudek, który starał się docenić postępy naszych pań, jak ostatni remis z silną Hiszpanią.

- Spokojnie, kobiecą reprezentację na każdym kroku promujemy. Specjalnie dla niej poświęciliśmy na gali osobny stolik, każda z piłkarek miała opłacony nocleg w hotelu, w którym zorganizowaliśmy galę - powiedział nam prezes Boniek.

Co towarzyszy każdej uroczystości urodzinowej? Tort, którego na stuleciu polskiej piłki zabrakło. To jednak szczegół. Grunt, że takiej oprawy nie miała żadna uroczystość związana wyłącznie z PZPN-em. Na otwarcie Euro 2012 8 czerwca na Stadion Narodowy przyjechało jeszcze więcej VIP-ów, ale tym razem nie mieliśmy mistrzostw Europy, tylko podsumowanie wieku działalności naszej piłki. Zbigniewowi Bońkowi udało się zaprosić nie tylko VIP-ów, ale też niemal wszystkie legendy polskiej piłki.

Michał Białoński



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje