Reklama

Reklama

Frankowski o Kapustce i Grosickim. "Nie ma co żałować Kapustki"

Wygrana 1-0 Leicester City z West Bromem Albion była kolejnym meczem, w którym trener Craig Shakespeare nie wykorzystał trzech zmian. Zresztą gdyby nawet to zrobił, i tak nie wpuściłby Bartosza Kapustki, gdyż młody Polak nie zmieścił się w kadrze meczowej. Co dalej z odkryciem Euro 2016? Rozmawiamy z Tomaszem Frankowskim.

Nie tak miał wyglądać początek przygody z Premier League dla Bartosza Kapustki. Do Ligi Mistrzów klub go nawet nie zgłosił, nie grał ani przy Claudio Ranierim, nie gra też po zmianie trenera. Najczęściej "Kapi" występuje w rezerwach "Lisów", w Premier League 2. Drużyny grają tam pod szyldem U-23, ale nie brakuje w nich starszych zawodników. Bartosz nie zmieścił się też do składu rezerw na mecz Reading U-23, rozegrany 24 kwietnia. Nie mógł się przez to spotkać ze swym znajomym z Cracovii - Denisem Rakelsem, który strzelił gola na 1-0, a mecz drużyn rezerwowych zakończył się remisem 2-2. Było to zresztą starcie ostatniej drużyny z przedostatnią w grupie 1.

Reklama

W tym sezonie młody Polak tylko pięciokrotnie zasiadł na ławce pierwszego zespołu, w meczach z Premier League, ale nie podniósł się z niej ani razu. Poprzednio "Kapi" z ławki oglądnął wyjazdową porażkę 2-4 z Evertonem, 9 kwietnia.

Jedyne minuty, jakie rozegrał w pierwszej ekipie, to: 6 minut w 3. Rundzie Pucharu Anglii z Evertonem (7 stycznia), 81 minut barażu 4. Rundy tych rozgrywek z Derby (8 lutego), 64 minuty w spotkaniu 5. Rundy z Milwall.Rozmawialiśmy o sytuacji Kapustki i Kamila Grosickiego z Tomaszem Frankowskim, który na Wyspach Brytyjskich występował na zapleczu ekstraklasy, w Wolverhampton.

Interia: Grał pan w Anglii, na zapleczu ekstraklasy w Wolverhampton, więc wie pan o co chodzi w tamtejszym futbolu. Dlaczego Polacy ze zmiennym szczęściem tam sobie radzą? Grosicki dobrze - cztery asysty w kwietniu, wybrany najlepszym piłkarzem ligi tego miesiąca, a Kapustka nie zaistniał w pierwszym składzie Leicester.

Tomasz Frankowski: - Ciężki kawałek futbolu i nawet po Kamilu Grosickim widać, że ciężko mu się gra, o wiele ciężej niż we Francji.

Nie ma przestrzeni wolnej do biegu i za bardzo siłowo?

- Siłowo i fizycznie. Po dryblingach, które musi wykonywać widać, że ciężko mu idzie, ale na razie dobrze, że ma asysty. Jego podania dają bramki i pomagają zespołowi uchronić się przed spadkiem.

A Bartek Kapustka?

- Może zbyt pochopnie był okrzyknięty odkryciem Euro 2016? Stało się to chyba na podstawie jednego meczu z Irlandią Północną. Na podstawie tego występu od razu poszła fala, która go wchłonęła za te osiem milionów euro, czy za podobną kwotę. Na pewno był to zbyt duży przeskok, ale chłopak podpisał czteroletni  kontrakt i miejmy nadzieję, że w przyszłym sezonie zostanie wypożyczony, albo zaistnieje w Leicester. 

- Po zdobyciu mistrzostwa ekipa gra mniej atrakcyjnie, ale narobiła tyle transferów, że ławka rezerwowych staje się za krótka, żeby się na nią załapać. To jest trudny moment dla Bartka, natomiast na pewno wyciągnie wnioski i poprawi się fizycznie.  Reprezentacja Polski będzie miała jeszcze z niego pożytek.

Nie działa na jego korzyść fakt, że Claudio Ranieri, który go ściągał, nie prowadzi już zespołu.

- To prawda, ale każdy trener, Shakespeare również, widząc dobrego piłkarza z potencjałem, powinien dawać mu szansę. Natomiast jeśli nie widzi tego potencjału, to Kapustka zostanie wypożyczony i przyszły sezon spędzi gdzieś indziej. W nowych warunkach i z nowymi szansami. Poza tym nie ma co tak żałować Kapustki. Sądzę, że każdy polski piłkarz w jego wieku chciałby być na jego miejscu. Trenować w tak dobrych warunkach, z tak dobrymi piłkarzami, choć oczywiście niekoniecznie gra co weekend.

Michał Białoński

Dowiedz się więcej na temat: Tomasz Frankowski | Kamil Grosicki | Bartosz Kapustka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje