Finowie ambitnie podchodzą do baraży. Padły słowa o reprezentacji Polski
Nie udało się wywalczyć awansu w eliminacjach, ale wciąż pozostaje szansa w barażach. W marcu reprezentacja Polski będzie miała jeszcze okazję powalczyć o prawo do gry na mistrzostwach Europy. Biało-czerwoni w półfinałowym barażu zmierzą się z Estonią. W przypadku wygranej trafią na zwycięzcę pary Walia - Finlandia. Fińscy dziennikarze uważają, że ich kraj wcale nie jest na straconej pozycji jeśli dojdzie do spotkania z Polską.

Na starcie eliminacji do EURO 2024 wydawało się, że trudno było o łatwiejszą grupę aniżeli ta, do której trafiła Polska. W końcu poważnymi rywalami na papierze byli tylko Albańczycy i Czesi. Próżno było szukać kibiców, którzy dopuszczali myśl, że problemy biało-czerwonym sprawią klasyfikowane poza pierwszą 100 rankingu FIFA Wyspy Owcze czy Mołdawia.
Rzeczywistość brutalnie zweryfikowała reprezentację Polski. Porażki z Czechami, Albanią i Mołdawią sprawiły, że w ośmiu meczach udało się uzbierać tylko 11 punktów. Było to stanowczo za mało na awans. Ten wywalczyły Albania i Czechy. Oba kraje zgarnęły 15 punktów. Polacy eliminacje zakończyli w grupie E na trzecim miejscu.
Waleczni Mołdawianie boleśnie obnażyli braki u reprezentantów Polski w sferze mentalnej. Gry drużyny nie odmieniła diametralnie zmiana na stanowisku selekcjonera, do której doszło po porażce 0:2 z Albanią. Michał Probierz poprowadził biało-czerwonych do zwycięstwa nad Wyspami Owczymi, ale dwa kolejne spotkania, z Mołdawią i Czechami zakończyły się remisami po 1:1. Odnotować jednak warto, że trener nie przegrał żadnego z czterech pierwszych meczów w roli selekcjonera.
Finowie upatrują swoich szans w hipotetycznym meczu z Polską
Mimo słabych eliminacji reprezentacja Polski wciąż ma szansę wywalczyć prawo do gry na mistrzostwach Europy. Wszystko za sprawą udanych występów w Lidze Narodów. Polska weźmie udział w barażach, a jej pierwszym rywalem będzie Estonia. Był to najsłabszy zespół grupy F eliminacji do EURO 2024.
W przypadku zwycięstwa następnym rywalem na drodze Polaków będzie triumfator w parze Walia - Finlandia. Faworytem są "Smoki", choć Finowie wierzą w swoje szanse. Ari Virtanen pracujący dla "Helsingin Sanomat" w rozmowie z TVP Sport podkreślił, że jego kraj ambitnie podchodzi do kwestii baraży.
- Traktujemy Walię jako trudnego przeciwnika. Tym bardziej, że zagrają na własnym terenie, w Cardiff. W tej drużynie jest sporo zawodników, którzy występują w Premier League i Championship. Z drugiej strony, nie mają w składzie gwiazdy na miarę Garetha Bale'a ani piłkarza strzelającego regularnie - stwierdził dziennikarz.
Wybiegł on również myślami w przyszłość i skomentował szanse Finlandii w ewentualnym meczu z reprezentacją Polski.
Czuję, że jeśli Finlandia poradzi sobie z Walią, w rywalizacji z Polską nie jest na straconej pozycji. Ta drużyna na Stadionie Olimpijskim w Helsinkach potrafi pokazać siłę. Jeśli wszyscy najlepsi zawodnicy tej drużyny będą mogli zagrać, awans jest realny. Choć wiemy, że to pewnie Polska będzie uważana za faworyta
Mecze Polski z Estonią i Walii z Finlandią zostaną rozegrane 21 marca. Na 26 marca zaplanowany został finał baraży w ścieżce A. W zależności o zwycięzcy drugiej pary, odbędzie się on w Walii lub Finlandii. To niekorzystna wiadomość dla podopiecznych Michała Probierza.













