El. piłkarskich MŚ kobiet: Polska – Szkocja 2-3. Polki straciły szansę na awans

Piłkarska reprezentacja Polski kobiet przegrała w Kielcach ze Szkocją 2-3 (1-0) w eliminacjach mistrzostw świata i definitywnie straciła szansę na awans do turnieju finałowego, który w 2019 roku rozegrany zostanie we Francji.

Była to trzecia porażka "Biało-Czerwonych", które na dwie kolejki do zakończenia eliminacji z siedmioma punktami zajmują trzecie miejsce w tabeli grupy 2.

Reklama

Szkotki mają 15 punktów, tyle samo co prowadzące Szwajcarki. Liderki we wtorek grają na wyjeździe z Białorusią.

Tylko zwycięstwo nad zespołem z Wysp Brytyjskich pozwalało Polkom zachować szansę awansu do francuskich finałów. W meczu rozegranym na stadionie Korony Polki wystąpiły osłabione brakiem Pauliny Dudek (czerwona kartka w wyjazdowym pojedynku ze Szkocją) i kontuzjowanej Ewy Pajor.

Przed rozpoczęciem meczu działacze PZPN-u podziękowali za wieloletnią grę w reprezentacji Polski Darii Kasperskiej i Darii Antończyk. Pierwsza z nich rozegrała w kadrze 39 spotkań, a druga 32.

Obie drużyny rozpoczęły ostrożnie, czekając na błąd przeciwnika. W szóstej minucie Polki przeprowadziły pierwszą groźną akcję, która zakończyła się zdobyciem bramki przez zespół trenera Miłosza Stępińskiego. Na strzał z bardzo ostrego kąta zdecydowała się Dżesika Jaszek i efektownym lobem kompletnie zaskoczyła bramkarkę rywalek Lee Alexander.

Po zdobyciu gola biało-czerwone nastawiły się na grę z kontry, a Szkotki coraz częściej gościły pod ich polem karnym. W 23. min tylko ofiarna interwencja Dagmary Grad uratowała Polki przed stratą bramki. Zawodniczka Czarnych Sosnowiec w ostatniej chwili zablokowała uderzenie Erin Cuthbert.

Drużyna gości osiągnęła sporą przewagę, ale reprezentacja Polski mądrze się broniąc utrzymała prowadzenie do przerwy. Swój udział w tym miała także bramkarka Katarzyna Kiedrzynek, która popisała się kilkoma udanymi interwencjami.

Po zmianie stron obraz gry się nie zmienił. Zespół Michelle Kerr miał nadal przewagę w posiadaniu piłki. W 52. min w polskim polu karnym powstało spore zamieszanie, ale sytuację ponownie wyjaśniła Grad, blokując uderzenie Kim Little.

Pięć minut później Stępiński zdecydował się na dwie zmiany. Boisko opuściły zdobywczyni bramki Jaszek i Ewelina Kamczyk, a zastąpiły je Agata Tarczyńska i Julia Matuschewski. W 65. minucie po raz kolejny było gorąco w polu karnym polskiego zespołu, ale piłkę zmierzającą do bramki wybiła niezawodna Grad.

Kiedy wydawało się, że Szkotki lada chwila doprowadzą do wyrównania, Polki przeprowadziły szybką kontrę. Po dośrodkowaniu Dominiki Grabowskiej Sophie Howard interweniowała tak nieszczęśliwie, że skierowała piłkę do własnej bramki.

Niezrażony kolejnym ciosem zespół gości ambitnie dążył do wyrównania. Bliska zdobycia kontaktowego gola była w 71. min Rachel Corsie, ale główkowała ponad poprzeczką bramki strzeżonej przez Kiedrzynek. Siedem minut później "Biało-Czerwone" nie miały tyle szczęścia. Little dośrodkowała z rzutu wolnego, a po drodze nikt nie przeciął piłki, która wpadła do polskiej bramki.

Dwie minuty później był już remis, do którego doprowadziła wprowadzona na boisko w drugiej połowie Jane Ross, wykorzystując błąd polskiej obrony. Chwilę po stracie drugiej bramki Polki mogły ponownie wyjść na prowadzenie. Kapitalną przewrotką popisała się Julia Matuschewski, ale jej uderzenie w świetnym stylu obroniła Alexander.

W 84. min polska drużyna miało sporo szczęścia, bo strzał Cutbert trafił w słupek. Pięć minut później potężne uderzenie Little obiło poprzeczkę bramki Kiedrzynek. Rywalki jednak w końcu dopięły swego. Pod koniec regulaminowego czasu gry Lisa Evans wykorzystała sytuację sam na sam z Kiedrzynek i ustaliła wynik spotkania.

Piłkarska reprezentacja Polski kobiet przegrała ze Szkocją 2:3 i straciła szanse na awans do finałów mistrzostw świata.

Polska - Szkocja 2-3 (1-0)

Bramki: 1-0 Dżesika Jaszek (6.), 2-0 Sophie Howard (66., samobójcza), 2-1 Kim Little (78., wolny), 2-2 Jane Ross (80.), 2-3 Lisa Evans (90.).

Polska: Katarzyna Kiedrzynek - Aleksandra Sikora, Dagmara Grad, Agata Guściora, Martyna Wiankowska - Dominika Grabowska, Jolanta Siwińska, Katarzyna Daleszczyk (73. Sylwia Matysik), Ewelina Kamczyk (57. Agata Tarczyńska) - Agnieszka Winczo, Dżesika Jaszek (57. Julia Matuschewski).

Szkocja: Lee Alexander - Sophie Howard, Rachel Corsie, Jennifer Beattie, Emma Mitchell - Lisa Evans, Christie Murray (68. Jane Ross), Kim Little, Caroline Weir, Fiona Brown (75. Elizabeth Arnot) - Erin Cuthbert.

Sędziowała Stephanie Frappart (Francja). Żółta kartka - Siwińska. Widzów: 4410.

Po meczu powiedzieli:

Miłosz Stępiński (trener reprezentacji Polski): - Chciałem pogratulować reprezentacji Szkocji za bardzo dobry mecz i grę, bo przegrywać na wyjeździe 0-2, odbudować to z nawiązką i wygrać 3-2 to jest ogromna sztuka. Natomiast jeśli chodzi o naszą grę to jest mi bardzo przykro, bo zastaliśmy w Kielcach warunki naprawdę idealne, żeby się do tego meczu przygotować. Bardzo nam zależało, żebyśmy mogli się tutaj kielczanom zrewanżować bardzo dobrą grą, a przede wszystkim dobrym wynikiem. Do 70. minuty ten plan, który sobie założyliśmy, się ziścił. Prowadziliśmy 2-0, ale niestety nie potrafiliśmy tego wyniku utrzymać, głównie ze względu na brak umiejętności i brak sił. Unikaliśmy pojedynków "jeden na jeden", a w końcówce pojawiło się zmęczenie, brak sił, taktyki już nie było.

- Musimy nad kilkoma elementami jeszcze popracować, przede wszystkim nad przejściem z obrony do ataku, bo wychodzi nam to słabo, a przecież to jest w polskim DNA - gra z kontry. Następny element, który musimy poprawić, to gra "jeden na jeden" w ataku i w obronie. Nie gramy tego, nie potrafimy, nie wiem dlaczego, musimy się nad tym zastanowić, ja tylko oceniam sytuację, która była. Przykro mi jest, że niestety nie udało nam się tego wyniku dowieźć, potem na końcu musieliśmy postawić wszystko na jedną kartę, zagraliśmy 4-4-2 na 4-4-2 w tym układzie grając system na system. Daliśmy z siebie wszystko, mówiłem dziewczynom w szatni, że jestem z nich dumny, przede wszystkim za zaangażowanie oraz za to, że do końca trzymały dyscyplinę, którą sobie założyliśmy.

Katarzyna Kiedrzynek (bramkarka reprezentacji Polski grająca we francuskim PSG): - Znowu zagrałyśmy dobre spotkanie, ale gdzieś potem zabrakło sił. Stało się to, co się stało. Raz się wygrywa, raz się przegrywa, u nas niestety kolejny mecz do tyłu, ale mamy wszyscy przed sobą jakieś kolejne cele i trzeba dalej pracować, każda nad sobą indywidualnie.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje