Reklama

Reklama

El. MŚ 2018. Wojciech Szczęsny wrócił do bramki reprezentacji Polski. Co z Fabiańskim?

Wojciech Szczęsny wrócił do bramki reprezentacji Polski, a "Biało-czerwoni" pokonali Rumunię 3-1 w eliminacjach mistrzostw świata 2018. - Jak się wygrywa, to zmianę zawsze ocenia się jako dobrą - mówi Interii Jacek Kazimierski, który analizuje roszadę w polskiej bramce. Czy Łukasz Fabiański zasłużył na odsunięcie go na ławkę?

Eliminacje MŚ - sprawdź sytuację w polskiej grupie!

- Zmiana nie była dla mnie wielkim zaskoczeniem - mówi Interii Jacek Kazimierski, który w latach 2003-06 oraz 2010-12 pracował w sztabie reprezentacji jako trener bramkarzy, a w latach 80. rozegrał 23 mecze z orzełkiem na piersi.

Były reprezentacyjny bramkarz twierdzi też, że zmiana zawsze jest uznawana za dobrą, kiedy drużyna wygrywa. - Problem miała nie reprezentacja, a trener, który musiał podjąć trudną decyzję - dodaje.

Reklama

Specjalista od powrotów

Na powrót 27-latka do wyjściowego składu Orłów zanosiło się od dawna. Wojciech Szczęsny to specjalista od powrotów i nie po raz pierwszy zmierzył się z podobnym wyzwaniem.

Bramkarz, który zaliczył bardzo dobry sezon w Romie, był przecież pierwszym bramkarzem podczas eliminacji do mistrzostw Europy we Francji. Stracił miejsce w bramce, bo nie grał regularnie w klubie. Adam Nawałka postanowił jednak, że to właśnie Szczęsny będzie pierwszym  bramkarzem podczas francuskiego turnieju.

Ze składu wypadł po pierwszym meczu, wskutek kontuzji. Jego powrót awizowano niemal przed każdym meczem kadry w eliminacjach do mundialu w Rosji. Marzenie 27-letniego bramkarza ziściło się dopiero w sobotę, kiedy zagrał z Rumunią.

Szczęsny zasłużył na powrót. Ostatni sezon był jednym z najlepszych w jego karierze. Obok Gianluigiego Buffona uchodził za najlepszego bramkarza Serie A. W 38 spotkaniach puścił zaledwie 38 goli, zaliczając przy tym aż 14 czystych kont.

Łukasz Fabiański zaliczył znacznie gorsze występy, ale nie można zapominać, że Swansea City, którego barw broni "Fabian" to drużyna znacznie słabsza od "Giallorossich". 37 spotkań - w tym zaledwie osiem z czystym kontem i aż 69 puszczonych goli.

- Łukasz broni bardzo dobrze. Myślę, że też może zmienić klub, uważam nawet, że powinien. Wydaję mi się, że Swansea jest dla niego za słabym zespołem - ocenia były trener bramkarzy "Biało-czerwonych".

Liczby nie kłamią i chociaż 32-latek nie popełnił w kadrze żadnego błędu, który zmusiłby selekcjonera do zmiany, Szczęsny zasłużył na kolejną szansę.

Mecz z Rumunią, dzięki fenomenalnej formie Roberta Lewandowskiego oraz fatalnej grze rywali, nie był dla bramkarza szczególnie wymagający. Przy straconej bramce nie mógł nic zrobić za sprawą rykoszetu.

- Ten rykoszet był decydujący. Był dobrze ustawiony, ale nie trafił ręką w tę piłkę. On jej sięgnął, ale ona przeleciała obok ręki. Nie wiem, jak to wyglądało z jego perspektywy, ale wydaje mi się, że nie mógł nic więcej zrobić - mówi 23-krotny reprezentant Polski.

Zwolenników obu bramkarzy jest bardzo wielu, ale zgoda wśród nich panuje, co do tego, że pięć lat młodszy Szczęsny ma przed sobą jeszcze co najmniej sześć-siedem lat gry w reprezentacji. Nie ma też wątpliwości, że Fabiański zaakceptuje rolę rezerwowego.

- Wojtek jest młodszy. Przed nim na pewno większa przyszłość w kadrze. Taki jest wybór trenera Nawałki i trudno go deprecjonować - uważa były bramkarz Legii, Olympiakosu Pireus i KAA Gent.

Wieczny rezerwowy znów jest rezerwowym

Wychowanek słynnej szkoły w Szamotułach nigdy nie narzekał na rolę rezerwowego bramkarza, którą w kadrze pełni niemal przez całą karierę. Był już w kadrze na mundialu w 2006 oraz na Euro 2008. Cztery lata później też został powołany, ale obecność w drużynie wykluczyła kontuzja.

- Myślę, że Nawałka rozmawiał z Łukaszem przedstawił mu swój punkt widzenia i on to na pewno zrozumiał. W życiu różnie bywa i może się okazać, że za chwilę Fabiański ponownie wskoczy do bramki - twierdzi Kazimierski.

Fabiańskiemu przydałby się transfer do lepszej drużyny. Swansea City, które rok rocznie walczy o pozostanie w Premier League to zespół znacznie poniżej jego umiejętności, których dowiódł, także w reprezentacji Polski. Któż nie pamięta jego wspaniałych występów z Niemcami czy Szwajcarią na Euro 2016?

- Obserwuję karierę "Fabiana" od dawna i on jest typem zawodowca. Zawsze robi swoje, chce mieć spokój, aby się skoncentrować. Wydaję mi się, że dla niego nie jest priorytetem być piłkarzem słynnego klubu, a jedynie grać i robić to, co potrafi najlepiej - analizuje były trener bramkarzy Orłów.

Już kilka lat temu utarło się stwierdzenie, że Polska bramkarzami stoi. Od początku XXI wieku to jedyna pozycja w kadrze, z której obsadą nigdy nie mieliśmy problemu. Nasi bramkarze mają renomę w całej Europie, więc wewnętrzna rywalizacja w bramce może tylko cieszyć kibiców.

Autor: Kamil Kania

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje