Reklama

Reklama

El. MŚ 2014: Polscy piłkarze przylecieli do Kiszyniowa

Piłkarze reprezentacji Polski w czwartkowe popołudnie przylecieli do Kiszyniowa. W piątkowy wieczór na stadionie Zimbru zagrają z Mołdawią w eliminacjach mistrzostw świata 2014. To kolejne spotkanie z gatunku "ostatniej szansy".

Półtoragodzinny lot z Krakowa, gdzie we wtorek kadrowicze pokonali w towarzyskiej konfrontacji Liechtenstein 2-0, przebiegał bez zakłóceń. Niektórzy z zawodników, jak np. Marcin Wasilewski, Wojciech Szczęsny i Jakub Kosecki, skorzystali z okazji i przez kilka minut podróżowali będąc w kabinie pilotów.

Reklama

Po wylądowaniu w mołdawskiej stolicy Polacy udali się do hotelu Leogrand, który przez niespełna dwa dni będzie ich bazą.

Kiszyniów powitał polskich piłkarzy lekkim deszczem. Temperatura wynosi ok. 20 stopni Celsjusza, choć odczuwalna jest wyższa. W piątek ma być cieplej. Spotkanie rozpocznie się dopiero o godz. 21.15 czasu miejscowego, czyli 20.15 polskiego.

W hotelu Leogrand Polacy zarezerwowali całe piętro, około 40 pokoi, w tym 23 dla zawodników. Cena pakietu "piłkarskiego" wynosi ok. 250-300 euro za dobę. - Tutaj mieszkali też Anglicy, którzy kilka miesięcy temu pokonali Mołdawię 5-0. Ich rekomendacja sprawiła, że wybraliśmy to miejsce na krótki pobyt w Kiszyniowie - powiedział dyrektor techniczny reprezentacji Konrad Paśniewski.

Jak zwykle przy wyjazdach zagranicznych, on i kucharz Tomasz Leśniak pojawili się w bazie "Biało-czerwonych" dzień wcześniej, aby wszystko podopinać na ostatni guzik.

- Zawsze zamawiamy jeden pokój dodatkowy, rezerwowy, na wypadek gdyby coś nieprzewidzianego się wydarzyło - dodał Paśniewski.

Z hotelu w 10-15 minut polscy piłkarze powinni dotrzeć na stadion Zimbru. To kameralny obiekt, na którym w piątek spodziewany jest komplet publiczności, czyli 12 tysięcy. Na co dzień korzystają z niego dwa stołeczne zespoły: Zimbru i Dacia. Kadra Mołdawii ma własny, nowoczesny ośrodek treningowy. Na jego otwarciu w 2002 roku był szef FIFA Joseph Blatter.

Podopieczni Fornalika zajmują trzecie miejsce w eliminacyjnej grupie H. W pięciu spotkaniach zgromadzili 8 punktów, tyle samo co Ukraińcy. Czarnogóra ma ich 14, a Anglia 12, ale obie te drużyny grały już po sześć razy. Mołdawia jest piąta - 4 pkt. W piątek 8 czerwca, poza meczem w Kiszyniowie, odbędzie się też konfrontacja w Podgoricy między liderem a Ukrainą.

Aby myśleć o zachowaniu szans na awans, polski zespół musi wygrać z Mołdawią. Kadrowiczom marzy się powtórka z 1997 roku, kiedy Andrzej Juskowiak strzelił trzy gole, a Polacy triumfowali 3-0. Dziś takim egzekutorem, choć tylko w Borussii Dortmund, jest Robert Lewandowski. W ekipie narodowej nie trafiał przez wiele miesięcy, aż wreszcie przełamał się w marcowym meczu el. MŚ z San Marino (5-0). Zdobył dwie bramki, ale z rzutów karnych. Fornalikowi nie brakuje kłopotów zwłaszcza w defensywie. Kłopoty zdrowotne wykluczyły z gry m.in. Łukasza Piszczka i Kamila Glika. W tej sytuacji szansę może otrzymać np. Bartosz Bereszyński.

Z Kiszyniowa Radosław Gielo

Zapraszamy na relację na żywo z meczu Mołdawia - Polska!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje