Reklama

Reklama

El. MŚ 2014: Polacy w Charkowie, czyli od Piłsudskiego do piłkarzy

Około tysiąca osób polskiego pochodzenia mieszka obecnie w Charkowie - wynika z danych konsulatu RP w tym mieście. W piątek "Biało-czerwoni" zagrają tu z Ukrainą w eliminacjach piłkarskich mistrzostw świata.

- Polaków mieszkających i pracujących w Charkowie jest niewielu. Są to sporadyczne przypadki, np. osoby, które przyjechały na kontrakt do międzynarodowych koncernów, które mają tutaj swoje fabryki - poinformował Jan Granat, konsul generalny RP w Charkowie.

Reklama

Jak dodał, wielu księży i sióstr zakonnych z Polski pracuje w parafiach rzymsko-katolickich. W mieście ma siedzibę Biskup Diecezji Charkowsko-Zaporoskiej Marian Buczek.

Konsul przypomniał, że historia Charkowa jest związana z pobytem wielu wybitnych Polaków. Na tutejszym uniwersytecie studiował marszałek Józef Piłsudski. Wykładowcą prawa był z kolei brat Adama Mickiewicza - Aleksander, a niedaleko Charkowa urodził się malarz Henryk Siemiradzki.

- Ale to historia. Współcześnie można wymienić firmę produkującą meble biurowe Nowy Styl z udziałem kapitału polskiego oraz ROL-POL z branży rolniczej - podsumował Granat.

Barwy miejscowych klubów reprezentowali też polscy piłkarze m.in. Marcin Burkhardt (Metalist) i Maciej Nalepa (FC Charków).

W piątek na stadionie Metalista zagrają zespoły narodowe obu krajów w swoim przedostatnim meczu grupowym eliminacji mistrzostw świata. Tylko wygrana przedłuży nadzieje "Biało-czerwonych" na awans do brazylijskiego mundialu. Kwalifikacje Polacy zakończą 15 października w Londynie potyczką z Anglikami.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje