Reklama

Reklama

El. MŚ 2014 - Marcin Komorowski: Czuję swoją szansę

Piłkarz Tereka Grozny Marcin Komorowski przyznał, że wobec kontuzji kilku podstawowych do tej pory obrońców czuje, że ma szansę znaleźć się w podstawowym składzie na mecz eliminacji mistrzostw świata z Mołdawią i bardziej zaistnieć w reprezentacji Polski.

Na pewno pamiętacie kiepską atmosferę, w jakiej rozstawaliście się po poprzednim zgrupowaniu i meczach z Ukrainą oraz San Marino. Jakie nastroje towarzyszą kadrowiczom przed spotkaniem z Mołdawią?

Reklama

Marcin Komorowski: - Przed tamtymi meczami były bardzo duże nadzieje. Nie ma co ukrywać, że spotkanie z Ukrainą wybitnie nam nie wyszło. Trzeba jednak jak najszybciej o tym zapomnieć i patrzeć w przyszłość.

Zastanawiacie się w swoim gronie nad tym, jakie szanse awansu wam pozostały?

- Każdy z nas zdaje sobie sprawę, że piątkowe zwycięstwo zbliży nas do czołówki grupy H i te szanse zwiększy. Niezależnie jednak o wszystkiego, musimy walczyć do końca, choćby zostawała możliwość czysto teoretyczna.

Wszyscy jesteście już po sezonie klubowym. Co z motywacją w okresie przedwakacyjnym?

- To indywidualna kwestia każdego zawodnika. Po przyjeździe na zgrupowanie każdy myśli jednak tylko o zbliżającym się meczu. Przed nami jeszcze towarzyskie spotkanie z Liechtensteinem, które też musimy wygrać. Dzięki zwycięstwa do Kiszyniowa polecimy w lepszych nastrojach i pozytywnie nastawieni.

Na zgrupowaniu brakuje m.in. kontuzjowanych Łukasza Piszczka i Kamila Glika. Przez to obrona reprezentacji ponownie zagra w innym ustawieniu.

- Na pewno są to wartościowi piłkarze, którzy ostatnio stanowili o sile naszej defensywy. Jednak w związku z ich absencją szansę dostaną inni i powinni ją wykorzystać. Po tym zgrupowaniu okaże się, czy to nam zaszkodziło, czy pomogło. Bo przecież każdy mecz może wykreować nowe gwiazdy.

A nie obawia się pan, że w kluczowych momentach może zabraknąć doświadczenia? Obecna kadra oparta jest głównie na młodych piłkarzach, jak m.in. Krychowiak, Łukasik czy powołany teraz Zieliński.

- Na pewno w obecnej reprezentacji jest dużo młodych graczy i wiadomo, że nie mają takiego doświadczenia, jak choćby Marcin Wasilewski czy Kuba Błaszczykowski. Jednak gdzieś muszą się ogrywać i na każdego przychodzi czas.

Czuje pan, że zbliża się dla jakiś przełom, dobry moment, by wywalczyć miejsce w reprezentacji?

- Wydaje się, że pojawia się przede mną duża szansa na grę. Widzę to i czuję. Muszę jednak być przygotowany do meczu niezależnie od tego, czy w nim wystąpię, czy nie.

Terek Grozny zajął ósme miejsce w lidze rosyjskiej. Dla pana to był udany sezon?

- Z jednej strony jest niedosyt, bo zabrakło nam trzech punktów do wywalczenia miejsca pozwalającego na grę w eliminacjach Ligi Europejskiej, a to był nasz cel. Choć z drugiej osiągnęliśmy najlepszy wynik w historii klubu. Wcześniej Terek walczył tylko o utrzymanie i zajmował miejsca w dolnych rejonach tabeli. Mamy ciekawy zespół, który zdążył się już zgrać i to powinno zaprocentować w następnym sezonie. W ostatnim w pewnym momencie byliśmy nawet na drugim miejsce, więc to świadczy o naszych możliwościach.

Mimo to trener Stanisław Czerczesow stracił pracę.

- Na pewno było pewne rozczarowanie, bo zabrakło bardzo niewiele, by zająć czwarte miejsce i zagrać w europejskich pucharach. Nowy trener na pewno będzie miał swoją koncepcję, plany. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.

Artur Jędrzejczyk zdecydował się odejść z Legii Warszawa do FK Krasnodar. To dla niego dobry moment i kierunek?

- Uważam, że Artur bardzo dobrze trafił. Teraz wszystko w jego nogach i głowie, aby przebić się do podstawowego składu i regularnie grać w lidze rosyjskiej. Co prawda Legia będzie walczyć o awans do Ligi Mistrzów, ale Artur drugi raz mógł nie dostać takiej oferty.

Rozmawiał Marcin Cholewiński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje