Reklama

Reklama

El. MŚ 2014 - Kaczmarek o powołaniach Fornalika: Jestem zaskoczony

Bogusław Kaczmarek nie spodziewał się powołania niektórych piłkarzy, np. Mariusza Lewandowskiego, na kończące eliminacje mistrzostw świata mecze z Ukrainą i Anglią. - Trener Fornalik z pewnością zaskoczył wiele osób. Także mnie - przyznał znany szkoleniowiec.

- Wiadomo, w jakiej sytuacji znajduje się obecnie reprezentacja Polski. Szanse na awans są iluzoryczne i potrzebna jest nam szarża jak spod Somosierry. Trener Fornalik szuka różnych rozwiązań; wcześniej mieliśmy powiew młodości w osobach Klicha, Zielińskiego i Krychowiaka, a obecnie widzimy powrót do doświadczenia. Nie zmienia to faktu, że takimi personalnymi decyzjami selekcjoner z pewnością zaskoczył wiele osób. Także mnie - powiedział Kaczmarek.

Reklama

Zaskoczenie nie oznacza jednak, że Kaczmarek krytykuje szkoleniowca drużyny narodowej. - Na podstawie tych powołań można stwierdzić, że potrzeba jest matką wynalazków. Wiadomo, jak w ostatnich meczach spisywała się obrona reprezentacji. Nie ma lewej strony, niepewnie grają stoperzy, a właśnie dyspozycja tej formacji ma przełożenie na postawę defensywną całego zespołu - zaznaczył.

W piątek PZPN ogłosił nazwiska 22 piłkarzy z klubów zagranicznych powołanych na październikowe mecze. Po czteroletniej przerwie wraca do kadry Lewandowski. Od wiosny 2012 nie grał w niej Sławomir Peszko, po Grzegorza Wojtkowiaka Fornalik sięgnął po raz pierwszy od roku.

Były asystent Leo Beenhakkera uważa, że najbardziej doświadczeni w tym gronie, czyli 34-letni Lewandowski oraz o rok młodszy Wasilewski, mają jeszcze coś do zaoferowania reprezentacji. - Jeśli ci zawodnicy mają okazję regularnie grać i znajdują się w dobrej dyspozycji fizycznej, na pewno przydadzą się kadrze. +Wasyl+ wciąż może być silnym punktem obrony, ja nie bałbym się ustawić go na środku defensywy razem z Arturem Jędrzejczykiem. Z Lewandowskim współpracowałem dwa lata i również mam o nim jak najlepsze zdanie - podkreślił.

Nadmienił też, że oceniając obu zawodników i rekomendując ich do kadry trzeba brać pod uwagę nie tylko walory sportowe. - Obaj to charyzmatyczni piłkarze o niesamowitych cechach wolicjonalnych, emanujący pozytywną energią, którzy odpowiadają za atmosferę w zespole i w szatni są w stanie natchnąć kolegów wiarą w zwycięstwo - dodał.

Popularny "Bobo" wskazał na jeszcze jeden aspekt w przypadku powołania Mariusz Lewandowskiego - znajomość ukraińskich piłkarzy i całego tamtejszego futbolu. - Co prawda ten chłopak gra obecnie w średniaku ekstraklasy, jakim jest PFK Sewastopol, ale przecież od 12 lat występuje w tym kraju. Nikt jak on nie zna reprezentantów naszego najbliższego rywala i specyfiki tamtejszego futbolu. Od razu dodam, że wicelider naszej grupy nie jest wielką drużyną i absolutnie znajduje się w naszym zasięgu - zauważył Kaczmarek.

Były szkoleniowiec Lechii Gdańsk znajduje także uzasadnienie dla powołania zawodników 2. Bundesligi - Peszki i Wojtkowiaka. - Zawsze twierdziłem, że Peszko potrzebny jest reprezentacji. A wyleciał z niej w dziwnych dla mnie okolicznościach, po nagłośnionym w bulwarowy sposób incydencie. Wojtkowiaka oglądałem w pucharowym meczu z Borussią Dortmund. Niczym wielkim nie błysnął, ale też na tle klasowych zawodników nie dał plamy. Poza tym wiemy, jakie mamy w reprezentacji problemy na lewej obronie - podsumował Kaczmarek.

Grupa H eliminacji MŚ: Zobacz wyniki, strzelców, składy, terminarz i tabelę

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL