Reklama

Reklama

El. ME 2020. Lewandowski: Spędziłem z Piszczkiem dużo czasu

Mecz ze Słowenią będzie pożegnaniem Łukasza Piszczka z reprezentacją Polski. Czy Robert Lewandowski odda na ten mecz opaskę kapitana obrońcy Borussii Dortmund? - Zobaczymy - mówi enigmatycznie Lewandowski. Oto, co jeszcze powiedział podczas konferencji prasowej napastnik Bayernu.

O tym, dlaczego nie zatrzymał się w strefie mieszanej po ostatnim spotkaniu:

Reklama

- Udzieliłem wcześniej czterech-pięciu wywiadów w telewizji. Później wyszedłem z szatni jako ostatni i nie chciałem, żeby koledzy czekali na mnie w autobusie zbyt długo - tłumaczył Lewandowski.

Na temat meczów z Izraelem i Słowenią:

- Widać w tych dwóch poprzednich meczach krok do przodu, zwłaszcza w kwestiach taktyczno-technicznych. Złapaliśmy kierunek w którym idziemy. Te mecze to kolejne spotkania eliminacyjne. Zdajemy sobie sprawę, że przy kolejnych wygranych możemy być w pierwszym koszyku, ale
chcemy coraz lepiej grać. Mamy przed sobą zgrupowanie dłuższe, niż te ostatnie. Ten jeden-dwa treningi więcej mogą dużo nam dać pod względem taktycznym. Przede wszystkim jednak będziemy chcieli zwyciężyć w najbliższych meczach i tak będziemy się do nich przygotowywać.

O pożegnaniu Łukasza Piszczka:

- Myślę Piszczek, mówię kolega, z którym spędziłem dużo czasu w klubie i reprezentacji. Pokazał, że po przejściu z ataku na prawą obronę może być jednym z najlepszych na świecie. Gdy masz go na boisku łatwiej ci się gra, ale trzeba mieć świadomość, że coś się kończy, a coś zaczyna. Każde pożegnanie to piękna, ale i smutna rzecz.

- W tym ostatnim meczu sama obecność Łukasza na boisku rzuci na przeciwnika strach, co ułatwi nam sprawę. Mamy jednak świadomość, że musimy go godnie zastąpić i mamy zawodników, którzy są w stanie dobrze prezentować się na jego pozycji. To, co Łukasz zrobił dla Borussii i reprezentacji to rzeczy, które zostaną zapamiętane. Reprezentacja musi iść do przodu i szukać zawodników, którzy może nie będą grać tak jak Piszczek, ale będą prezentowali odpowiedni poziom.

- Czy "Piszczu" wyjdzie na boisko jako kapitan? Zobaczymy. Nie znam dokładnego planu. Jeszcze trochę czasu mamy. Wielki szacunek za to, co zrobił jako piłkarz. Będzie go brakowało.

O charakterze Piszczka:

- Łukasz z reguły był cichy, ale bardzo pogodny. Czasem był skryty, ale jak zaczynał się śmiać, widać było jego mimikę twarzy - widać było, że lubi mówić dobre rzeczy. Nigdy nie szukał problemów, raczej próbował rozładowywać napięcie.

Kto się rzucił pierwszy na szyje po pierwszej bramce Lewego w kadrze?

- Łukasz Piszczek - odgadł "Lewy".

O przygotowaniach do Euro:

- Siedem miesięcy to długi czas, ale tylko w teorii. W praktyce po tym zgrupowaniu mamy już tylko dwa zgrupowania, w tym jedno tuż przed mistrzostwami. Nie ma więc czasu na eksperymenty, trzeba pracować nad tym, by wszystko dobrze funkcjonowało. Nie da się zmienić wszystkiego. Trzeba iść małymi kroczkami, ewentualnie szukać nowych rozwiązań, ale nie przeprowadzać rewolucję. Wiemy, w jakim kierunku idziemy, to czas, by go poszerzać i polepszać. To będzie na nas działało korzystnie i sprawi, że nasza forma będzie wyższa.

O zmianach w swoich nawykach:

- Zmieniłem na przykład to, jakie ćwiczenia wykonuję, a także rzeczy związane z regeneracją i to, jak zachowuję się na treningu. To wszystko na podstawie głębszych analiz. Widzę, że są tego efekty. Wciąż będę szukał tych elementów, które mogą poprawić moją grę.

O nowym trenerze Bayernu Hansim Flicku:

 - Odkąd przyszedł mogę przeprowadzać więcej treningów indywidualnych. Mam też najlepsze wyniki wydolnościowe w mojej karierze, to pokazuje, że to, co robię, przynosi efekty.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje