Reklama

Reklama

El. ME 2020. Brzęczek: Kręgosłup już mamy, ale czekam na błysk młodego zawodnika

- To nie jest czas na eksperymenty. Przez całe eliminacje szukaliśmy rozwiązań i jeszcze nie wszyscy otrzymali szanse - powiedział selekcjoner reprezentacji Polski podczas konferencji w Warszawie przed meczami w kwalifikacjach ME 2020 z Izraelem i Słowenią.

Selekcjoner naszej kadry najpierw został zapytany o wydarzenia w Izraelu, które mogą doprowadzić do zmiany miejsca, a nawet przełożenia zaplanowanego na sobotę meczu. Czy ta niepewność wpływa na przygotowania?

Reklama

- Ta sytuacja w żaden sposób nie zmienia naszych planów treningowych, normalnie się przygotowujemy do obu spotkań bez względu na to, gdzie z Izraelem przyjdzie nam grać - zakomunikował pewnym głosem trener Brzęczek. - Poprzez wszystkie mecze w eliminacjach przygotowujemy się do finałów Euro. Z jednej strony cieszę się, bo już mamy pewny awans, ale eliminacje jeszcze się nie zakończyły, są dla nas bardzo ważne i powalczymy o sześć punktów - zapowiedział Brzęczek.

Dopytywany, czy gdyby jednak mecz miał się nie odbyć, to upatrywałby w tym jakieś plusy, odparł: - Wręcz przeciwnie, tym bardziej z takim przeciwnikiem na ich terenie. To spotkanie bardzo ważne, wyjazdowe, dodatkowo prestiżowe. Myślę, że na pewno się odbędzie i chciałbym, żeby było w Izraelu. Byłem tam jako piłkarz przez 1,5 roku i mieszkając tam na co dzień były różne okresy, ale zagrożenia nie odczuwałem. Często znajomi dzwonili z Polski, czy jest w porządku i dopiero wtedy orientowałem się, że są problemy. Czułem się tam bardzo dobrze, ale wiadomo, że teraz bezpieczeństwo jest najważniejsze - powiedział trener.

Czy nastał już czas, mając awans na Euro w kieszeni, na radykalniejsze zmiany z myślą o przyszłości?

- To nie jest czas na eksperymenty. Przez całe eliminacje szukaliśmy rozwiązań, jeszcze nie wszyscy otrzymali szanse. Nie można budować drużyny, w której w ciągu roku będzie się zmieniać 50 procent kadry. My mamy grupę ludzi, ale jestem otwarty na nowych zawodników, którzy w okresie do ME będą prezentować formę. Na takich jesteśmy otwarci - zapowiedział Brzęczek.

Gdy z sali padło pytanie o selekcję negatywną, szkoleniowiec trochę się nastroszył.

- Na razie jeszcze są 23 miejsca wolne. Druga kwestia jest taka, że wolę selekcję pozytywną niż negatywną. Na pewno kręgosłup drużyny mamy, ale powiem szczerze, że jeszcze czekam na błysk zawodnika, którego nie ma, ale da świeżą krew i rywalizację. To pokaże starszym zawodnikom, którzy są bardzo ważni, że muszą walczyć, bo mają konkurentów. Taki ktoś zawsze będzie szybko akceptowany - zapewnił selekcjoner.

W końcu pojawił się temat stanu zdrowia kilku kadrowiczów, którzy z problemami przyjechali na zgrupowanie.

- Grzesiek Krychowiak miał nieprzyjemny upadek i uraz. Twierdzi że jest w porządku, ale jak będzie u nas i zobaczy go lekarz, to dopiero będziemy mieli jasność, czy istnieje ryzyko dla jego zdrowia. Z kolei Maciek Rybus jest już po badaniach, ma uraz mięśnia dwugłowego. Natomiast Arkowi Milikowi trochę wróciły problemy, które miał, ale od niedzieli jest w trakcie zabiegów. Cały sztab medyczny robi wszystko, by w jak najkrótszym czasie doprowadzić go do takiego stanu, byśmy mogli z niego skorzystać wyjaśnił Brzęczek.

Z kolei wtorkowym meczem ze Słowenią uroczyście z karierą reprezentanta Polski pożegna się Łukasz Piszczek, który w narodowych barwach rozegrał 65 meczów i zdobył trzy bramki. Jak "Piszcza" ocenia selekcjoner?

- To wspaniały człowiek i genialny piłkarz, który przeszedł do historii piłki. Żyjąca legenda, na pewno piłkarz, który na tej pozycji zaczął wyznaczać trendy, również te światowe. Patrząc na niego i rozmawiając z nim myślę, że w przyszłości będzie chciał pracować jako trener i będzie w tym bardzo dobry.

Art

Kwalifikacje Euro 2020 - zobacz wszystkie grupy i wyniki

Dowiedz się więcej na temat: Jerzy Brzęczek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje