El. Euro 2020. Polska – Łotwa 2-0. Lewandowski przerwał męki

Gorących 75 minut ponad 51 tysięcy ludzi czekało na PGE Narodowym na bramki, dające trzy punkty i fotel lidera grupy G. Bramkarz Łotyszów i Arki Gdynia Pavels Steinbors długo zatrzymywał Orłów, ale w końcu znalazł na niego sposób Robert Lewandowski, który w 104. występie w „Biało-Czerwonych” zdobył 56. bramkę. Na 2-0 podwyższył Kamil Glik i Polska jest liderem.

W dwóch meczach podopieczni Jerzego Brzęczka nie stracili ani jednej bramki i mają dwa punkty przewagi nad Izraelem i Macedonią Północną. Zwycięstwa nad Austrią i Łotwą nie przyszły wprawdzie łatwo, ale gra toczy się o punkty, a ich Orły mają komplet.

Reklama

Wiedzieliśmy, że to drugie spotkanie w dwumeczu na ogół mamy słabsze. Byliśmy pewni też, że naszpikowany dziewięcioma zawodnikami znanymi z polskiej ligi rywal będzie dwoił się i troił, by nie przegrać. Mieliśmy świadomość, że sześć punktów da nam komfort prowadzenia w grupie G, a jednak w niedzielę szło naszym jak po grudzie.

Jasnym też było, że Łotysze, po porażce w Macedonii Północnej, zaparkują nie autobus, tylko pociąg we własnym polu karnym i bardzo ciężko będzie się tam przebić. Stare jak świat metody do rozmontowania takiej defensywy to atak oskrzydlający, z wejściami bocznych obrońców, stałe fragmenty gry i prostopadłe podania.

To pierwsze rozwiązanie działało w ograniczony sposób i sprowadzało się jedynie do wypadów Kamila Grosickiego, który po 30 minutach operował na lewej stronie, z nieśmiałą pomocą Arkadiusza Recy. Wystarczyło, że obrońca Tomasz Kędziora raz zapuścił się do przodu, by Robert Lewandowski trafił w słupek, ładnym technicznym strzałem.

Rzuty rożne i wolne w I połowie nie przyniosły nam żadnego zagrożenia z prostej przyczyny - przez słabą jakość podania. Dośrodkowania były na ogół za słabe i niecelne.

Co się tyczy prostopadłych zagrań, to jedno, z 25. min Grzegorza Krychowiaka i piękne przyjęcie "Lewego" dały nam jedyną przed przerwą stuprocentową okazję. Bramkarz Arki Gdynia Pavels Steinbors wygrał pojedynek z asem Bayernu, broniąc jego strzał oddany lewą nogą. Akcję mógł dokończyć jeszcze golem Krzysztof Piątek, lecz zamiast tego zobaczył żółtą kartkę za symulowanie upadku.    

Łotwa nie przyjechała się tylko bronić. Występujący w Niecieszy Vladislavs Gutkovskis dwa razy zmusił do interwencji Wojciecha Szczęsnego, a znany z Zagłębia Lubin i Cracovii Deniss Rakels postraszył naszego bramkarza uderzeniem z rzuty wolnego.

Widząc, że nie taki diabeł straszny jak go malują podopieczni Slaviszy Stojanovicia po zamianie stron zapuścili się do ataku pozycyjnego. Próbował ich skontrować Piotr Zieliński, który rozegrał atak z Lewandowskim, w efekcie czego Grosicki z 15 m chciał ulokować piłkę w krótkim rogu, lecz Steinbors był czujny i odbił piłkę.

Za moment "Grosik" obsłużył "Lewego", ten strzelił w nogę obrońcy, a Piątek, po podaniu Zielińskiego, główkował, zmuszając Steinborsa do najwyższego wysiłku.

W 58. min Rakels podał prostopadle do Artursa Karasauskasa i ten popędził sam na naszą bramkę. Gdy już brał zamach, by strzelić bramkę, wślizgiem ratunkowym piłkę na róg sparował Kamil Glik!

Trzy minuty później główkował z 10 m Grosicki, ale Steinbors znów był na posterunku.

Na 28 minut przed końcem Jerzy Brzęczek wzmocnił ofensywę, wpuszczając za Mateusza Kicha Jakuba Błaszczykowskiego. Zieliński przestał być skrzydłowym, by w środku móc kierować naszą grą.

Od razu przeprowadziliśmy najlepszą akcję spośród dotychczasowych (64. min). Zieliński prostopadle zagrał do "Lewego", ten w uliczkę pola karnego do Piątka. Krzysztof minął już Steinborsa, jednak z ostrego kąta trafił tylko w boczną siatkę!   

Trener Stojanović za Gutkovskisa wprowadził Robertsa Uldrikisa i z coraz większą nadzieją spoglądał na zegar: do końca regulaminowego czasu pozostawało 21 minut i ataki Polaków nie były wcale intensywne.

Na kwadrans przed końcem Zieliński upadł w starciu z Rakelsem i Lewandowski miał rzut wolny z 18 m. Trafił jednak w mur!

Za moment męczarnie "Biało-Czerwonych" zakończył sam kapitan. Arkadiusz Reca wpakował się w pole karne Łotyszów, wycofał na siódmy metr, a Lewandowski w tym momencie miał pęd, który zamienił na wysoki wyskok i strzał głową w prawy róg. Ten jeden jedyny raz Pavels Steinbors był bez szans.

Ryknięcie "Lewandowski!" na wiwat strzelca bramki było takie, że o mały włos nie rozerwało membran zamkniętego dachu nad PGE Narodowym!

Na ostatnie 8 minut za Kamila Grosickiego wszedł Przemysław Frankowski. I od razu powinien mieć bramkę na koncie, lecz po rajdzie Lewandowskiego zmarnował świetną okazję. Strzał piłkarza Chicago Fire na róg sparował Steinbors. Z rzutu rożnego Błaszczykowski podał na szósty metr i Kamil Glik wepchnął głową piłkę do siatki!

W 87. min, za Piątka, wszedł jeszcze Arkadiusz Milik. Arek nie zdążył nawet oddać strzału na bramkę.

Grupa G. el. ME

Polska - Łotwa 2-0 (0-0)

Bramki:

1-0 Lewandowski (76. Głową z podania Recy), 2-0 Kamil Glik (84. Głową z podania Błaszczykowskiego).

Sędziował: Alyaj Agajew z Azerbjedżanu.

Żółte kartki: Piątek (25. Za symulowanie upadku), Maksimienko (52. za faul na Zielińskim)

Widzów: 51112

Z PGE Narodowego Michał Białoński, Piotr Jawor, Olgierd Kwiatkowski

Zapis relacji na żywo z meczu Polska - Łotwa

Tutaj znajdziesz zapis relacji na urządzenia mobilne

Grupa G - zobacz wyniki, strzelców, składy, terminarz i tabelę

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje