El. Euro 2020. Polska - Łotwa 2-0. Kamil Glik: Trochę musiałem depnąć

- Gdyby przed zgrupowaniem ktoś mi powiedział, że będziemy mieli sześć punktów po średniej grze, to bym to wziął w ciemno. Teraz mamy fajną sytuację wyjściową i jestem optymistą - podkreśla Kamil Glik, który zdobył bramkę w meczu z Łotwą.

Zobacz sytuację w grupie G el. Euro

Reklama

- Z Łotwą spodziewaliśmy się meczu, w którym będzie więcej atakowali, ale nadzialiśmy się na 2-3 kontry, które były bardzo groźne. Graliśmy też trochę dłuższych piłek... Pracowaliśmy jednak dużo nad stałymi fragmentami i fajnie, że przyniosły one efekty - analizował Glik. 

Defensor zdobył bramkę po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Jakuba Błaszczykowskiego, który przejął to zadanie od Kamila Grosickiego.

- Kamil też rzucał dobre piłki... Tak się złożyło, że Kuba dośrodkował i wpadło, ale Kamil w dwóch meczach też rzucał całkiem niezłe dośrodkowania. Pod tym względem Kamila trzeba pochwalić - podkreślał Glik.

Obrońca AS Monaco bardzo ważną akcję przeprowadził wcześniej i to w obronie. Pobiegł za rywalem, który wychodził sam na sam z Wojciechem Szczęsnym i w ostatniej chwili wybił mu piłkę.

- A, ta 50-metrowa przebieżka... Jestem  w miarę wytrenowany, ale trzeba było depnąć. Takich kontr musimy unikać i lepiej się ustawiać - uśmiechał się Glik.

Mimo nie najlepszej gry całej drużyny, Glik wyglądał na zadowolonego.

- Gdyby przed zgrupowaniem ktoś mi powiedział, że będziemy mieli sześć punktów po średniej grze, to bym to wziął w ciemno. Teraz mamy fajną sytuację wyjściową i jestem optymistą - zaznacza.

Z Warszawy MiBi, PJ


Dowiedz się więcej na temat: reprezentacja Polski | Kamil Glik

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje