El. Euro 2020. Jerzy Brzęczek przestrzega przed lekceważeniem Austrii

Już w najbliższy czwartek reprezentacja Polski rozpoczyna walkę o awans na Euro 2020. Pierwszym rywalem Orłów będzie Austria. Na dzisiejszej konferencji prasowej selekcjoner Orłów Jerzy Brzęczek przestrzegał przed lekceważeniem rywala. Wypowiedział się też o szansach na grę trzema napastnikami, w związku z wysoką formą nie tylko Roberta Lewandowskiego, ale też Arkadiusza Milika i Krzysztofa Piątka.

Zapraszamy na relację na żywo z meczu eliminacji Euro 2020 Austria - Polska!

Reklama

Relację można również śledzić na urządzeniach mobilnych

Konferencja prasowa rozpoczęła się nietypowo. Jeden z dziennikarzy odśpiewał do Jerzemu Brzęczkowi "Sto lat!" z okazji urodzin.

- Dziękuję za życzenia. Zdajemy sobie sprawę z tego, że zaczynamy eliminacje z trudnym rywalem, jednym z faworytów grupy. Same umiejętności, świadomość ładnej gry na takiego przeciwnika nie wystarczy. Przygotowanie fizyczne, wolicjonalne, zaangażowanie, determinacja będą miały kluczowe znaczenie. Te eliminacje będą bardzo szybkie. System dwóch meczów, co dwa trzy dni podczas każdego zgrupowanie. Nie będzie czasu i miejsca, żebyśmy eksperymentowali. Myślę, że wszystkie zespoły są w podobnej sytuacji. Trener Austrii pracuje dłużej z tą reprezentacją i to moim zdaniem daje mu lekką przewagę. Dla mnie było ważne, żeby stworzyć drużynę na boisku, która będzie walczyła jeden za drugiego, bo to będzie decydujące w eliminacjach - powiedział Brzęczek.

Selekcjoner poruszył też temat lewej obrony.

- Rybusowi odnowiła się kontuzja, wrócił do treningów, ale nie zagra. Dlatego zdecydowaliśmy się na powołanie Arka Recy. Jego statystyki nie są imponujące, ale ma właśnie taką charakterystykę, która odpowiada naszym potrzebom. Mam nadzieję, że z Arkiem będzie podobnie jak z Jankiem Bednarkiem, który w klubie też nie grał, a od nas dostawał szanse jesienią. W końcu w klubie zmienił się trener i Bednarek występuje regularnie. Podobnie było z Kubą, który jesienią grał mało, teraz gra regularnie. Niekiedy musimy ryzykować, podejmować decyzje, które nie są dla wszystkich zrozumiałe - tłumaczył Brzęczek.

Jak bumerang wraca temat grą trzema napastnikami jednocześnie. Jest to spowodowane dobrą formą nie tylko Roberta Lewandowskiego, ale też Arka Milika i Krzysztofa Piątka. Jerzy Brzęczek nie jest wielkim entuzjastą takiej taktyki. Preferuje ustawienie jednym (1-4-2-3-1), bądź dwoma (1-4-4-2) atakującymi.

 - Przy dłuższym zgrupowaniu można ćwiczyć różne warianty, musimy jednak pamiętać o strategii rozwiązań i braniu pod uwagę ewentualnych wydarzeń na boisku. Jeśli zagramy trzema napastnikami, a gra się nie będzie nam układała, stracimy bramkę, to co wtedy? Ściągasz jednego z nich? To nielogiczne - argumentował trener.

- Nie liczba ofensywnych zawodników będzie decydowała o kreowaniu sytuacji i zdobywaniu bramek. Napastnicy mogli strzelać, muszą mieć podania i sytuacje - dodaje.

Brzęczek został zapytany, czy rozważa grę z Bartoszem Bereszyńskim po jednej stronie obrony i Tomaszem Kędziorą po drugiej.

- To jeden z wariantów, który bierzemy pod uwagę. Przygotowywaliśmy się pod takie rozwiązanie w meczach z Czechami i Portugalią. Często Thiago Cionek gra na prawej obronie w swoim klubie. Jest Arek Reca, który może nie ma zbyt wielu minut meczowych, ale jest w treningu i pod względem fizycznym jest bardzo dobrze przygotowany. Mamy też debiutanta Roberta Gumnego. Występował już na lewej obronie w Lechu Poznań. Jest też Artur Jędrzejczyk - zaznaczył selekcjoner.

Paweł Jaroszyński gra zdecydowanie więcej w Serie A niż Reca, a mimo to nie znalazł uznania w oczach Brzęczka. Dlaczego? - Cały czas obserwujemy zawodników m.in. Jaroszyńskiego. Na dzień dzisiejszy szukamy zawodnika o innym profilu, co nie znaczy, że nie ma szans w przyszłości - tłumaczył szkoleniowiec Orłów.

Po kilku miesiącach przerwy do kadry wraca Karol Linetty. - Z Karolem rozmawiałem kilka razy, byłem również na meczu z Atalantą Bergamo. Wszyscy wiemy o tym, że Linetty z Serie A nie do końca pokazywał swoje umiejętności w reprezentacji. Karol został powołany po tym, jak był nieobecny na zgrupowaniu listopadowym. Wie dlaczego. Mam nadzieję, że zobaczymy potencjał Karola, jaki pokazuje w klubie. Wchodzi w najlepszy wiek dla piłkarza, ma wiele doświadczeń zarówno pozytywnych i negatywnych. Liczę, że przy jego występach w kadrze będą teraz tylko te pozytywne - podkreślił.

Wśród wybrańców Brzęczka znalazł się również Szymon Żurkowski z Górnika Zabrze. - Wszyscy zawodnicy, którzy zostali powołani mają szansę na występ w tych dwóch spotkaniach. Szymon był powoływany za kadencji Adama Nawałki, a teraz po raz pierwszy przeze mnie. Na pewno w życiu Żurkowskiego wiele się zmieniło. Zrobił duży postęp, podpisał kontrakt z Fiorentiną. Pokazuje dobrą dyspozycję, jest perspektywicznym zawodnikiem. Dla niego nie jest to łatwa sytuacja, że walczy dla Górnika, który jest zagrożony spadkiem, ale patrząc na jego zachowanie na boisku, to jest w pełni profesjonalne - ocenił selekcjoner.

Mecz w Wiedniu odbędzie się 21 marca (początek o godz. 20.45). Trzy dni później Polacy zmierzą się na Stadionie Narodowym w Warszawie z Łotwą.

W grupie G, oprócz Austrii i Łotwy, rywalami Orłów będzie Izrael, Macedonia i Słowenia.

Faza grupowa kwalifikacji potrwa do listopada 2019 roku. Po dwa najlepsze zespoły z każdej grupy awansują bezpośrednio do turnieju finałowego, a pozostałych czterech uczestników wyłonią baraże, zaplanowane na marzec 2020 roku. Wezmą w nich udział najlepsze drużyny z poszczególnych dywizji Ligi Narodów, które nie zakwalifikowały się do mistrzostw Europy w tradycyjnych kwalifikacjach.

Terminarz "polskiej" grupy eliminacji Euro 2020

RK, MB

Dowiedz się więcej na temat: Jerzy Brzęczek | reprezentacja Polski

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje