El. Euro 2020. Eran Zahavi, syn marnotrawny powrócił do kadry Izraela

Po dwóch kolejkach meczów eliminacji do mistrzostw Europy w grupie G zdumiewa postawa Izraela, szczególnie niedzielne zwycięstwo 4-2 z Austriakami.

Do historii rozegranego w Hajfie meczu pasuje jak ulał biblijna przypowieść o synu marnotrawnym. Eran Zahavi, 31-letni napastnik Izraela, wrócił do kadry we wrześniu ubiegłego roku. Przez 12 miesięcy nie mógł grać w reprezentacji z powodu dyskwalifikacji, choć wielu kibiców w Izraelu domagało się, by wyrzucić go z kadry raz na zawsze.

Reklama

We wrześniu 2017 roku podczas meczu eliminacji do mistrzostw świata w Rosji z Macedonią, lżony przez grupkę kibiców, zdenerwowany niekorzystnym wynikiem i utratą szans na awans na mundial, rzucił opaskę kapitana na boisko. Za ten gest narodowa federacja zawiesiła go w prawach reprezentanta na 12 miesięcy.

Zahavi tłumaczył, że ogarnął go wielki gniew i frustracja. Nie mógł się pogodzić z karą, ukorzył się, przyznał do błędu. Po roku mógł wrócić do gry w drużynie narodowej. Mocno o wybaczenie błędu piłkarzowi zabiegał Andreas Herzog, który objął reprezentację Izraela w sierpniu ubiegłego roku. Kiedy kara została cofnięta Austriak zaczął powoływać bramkostrzelnego napastnika na mecze towarzyskie i Ligi Narodów. Zupełnie nie przeszkadzało mu to, jak niektórym innym selekcjonerom europejskich zespołów, że Zahavi gra w Chinach. Syn marnotrawny wrócił.

Napastnik chińskiego Guangzhou R&F strzelił Austrii trzy gole. - Był niesamowity, ale cały zespól zagrał świetnie. Dobrze, że Eran mógł wrócić do reprezentacji - mówił z wielką ulgą o autorze hat-tricka Herzog.  - Wielu mówiło, że nie jestem potrzebny drużynie narodowej. To była hipokryzja, bowiem powinniśmy wspierać reprezentantów. Niektórzy dostali pstryczka w nos - mówił uradowany Zahavi. - Rozegrałem najlepszy mecz w mojej karierze. Ogromnie się cieszę, że mogłem pomóc drużynie narodowej - dodał.

Gratulacje złożył kapitanowi reprezentacji Izraela przebywający z wizytą oficjalną w Waszyngtonie premier Benjamin Netanjahu. Napisał do niego osobisty komunikat na Facebooku, ale też zadzwonił do niego. - To jest wielkie zwycięstwo Izraela. Wielki wyczyn każdego z was, ale również wielki wyczyn narodowy - powiedział Zahaviemu premier rządu.

Zahavi zdobył również bramkę w pierwszym meczu eliminacji Euro 2020 ze Słowenią. Na razie - przed poniedziałkowymi i wtorkowymi meczami pozostałych grup - z czterema bramkami jest liderem klasyfikacji najskuteczniejszych piłkarzy eliminacji. Jego skuteczność nie bierze się znikąd. Trzykrotnie był królem strzelców ligi izraelskiej. W Chinach w 2017 roku został wybrany najlepszym piłkarzem miejscowej ligi. Zdobył wtedy 27 goli, w poprzednim sezonie strzelił 20 bramek.

Ale Izrael to nie tylko Zahavi. Z Austrią świetną pierwszą połowę zagrał bramkarz Ariel Harush, wyróżniał się także napastnik Salzbourga Moanes Dabour, strzelec czwartego gola niedzielnego meczu.

Z drużyną prowadzoną przez Andreasa Herzoga Polska zagra na Stadionie Narodowym już w kolejnej - czerwcowej - sesji meczów eliminacyjnych zaraz po wyjazdowym spotkaniu z trzecią w grupie G Macedonią Północną. Nie zanosi się wcale na łatwą przeprawę.

Olgierd Kwiatkowski

Dowiedz się więcej na temat: Eliminacje Euro 2020

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje