El. Euro 2020. ​Austria - Polska. Zabawna sytuacja na konferencji Jerzego Brzęczka

- Chyba lepiej, żeby trener to tłumaczył - zaśmiał się w pewnym momencie jeden z dziennikarzy. Podczas konferencji prasowej tłumacz nie do końca radził sobie z pewnymi pytaniami.

To obowiązek, że podczas spotkania z dziennikarzami wypowiedzi trenerów i zawodników tłumaczone są na języki, którymi posługują się rywalizujące zespoły. Często jednak tłumacze gubią się w faktach oraz języku sportowym. Podobnie było tym razem.

Reklama

Mężczyzna przekładający język polski na niemiecki (i na odwrót) pracował pod dodatkową presją, bo obok niego siedział selekcjoner Jerzy Brzęczek, który w Austrii grał 12 lat i płynnie mówi po niemiecku. Momentami szkoleniowiec uśmiechał się, gdy tłumacz próbował połapać się w piłkarskich opowieściach, ale w końcu musiał przyjść z pomocą.

- Robert strzelił w 10 meczach 16 bramek... Przepraszam, ile bramek? - zaciął się w pewnym momencie tłumacz. 

Wówczas Brzęczek delikatnie go poprawił, ale za moment znów musiał przyjść z odsieczą.

- Przepraszam, może pan powtórzyć drugą część pytania? - zagadnął tłumacz austriackiego dziennikarza i wówczas Brzęczek już w całości przejął inicjatywę. Sam dokończył pytanie, a następnie na nie odpowiedział.

- Jak ważnym zawodnikiem jest Lewandowski dla naszej reprezentacji? - przetłumaczył z uśmiechem Brzęczek. Za moment śmiała się już cała sala, a selekcjoner zaczął odpowiadać na pytanie.

- Robert to najlepszy strzelec w historii naszej piłki, więc nic nie trzeba do tego dodawać. Liczymy na jego skuteczność. To nasz kapitan i nasza największa gwiazda, na której spoczywa wielka odpowiedzialność. Mamy jednak wielu następców i zawodników, którzy są w stanie mu pomóc - powiedział Brzęczek, a chwilę później jeden z dziennikarzy stwierdził, że chyba lepiej, gdyby trener sam tłumaczył całą konferencję.

Z Wiednia PJ

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje