Reklama

Reklama

Dudek: Jesteśmy w dobrej formie

- Musimy wszyscy zmobilizować się na ten mecz. Do tej pory mecze rozgrywane w czerwcu nam dość kiepsko wychodziły - powiedział Jerzy Dudek dzień przed meczem Azerbejdżan - Polska.

- Mam nadzieję, że już mając tamte doświadczenia, wyjdziemy na mecz zmobilizowani i zdobędziemy trzy punkty - dodał bramkarz "biało-czerwonych".

Reklama

- Czy w sobotę, w razie ewentualnego rzutu karnego znów będzie pan tańczył na linii, jak w finale Ligi Mistrzów?

- Wszystko zależy od tego w jakim będę transie. (śmiech)

- Czy to Jimi Carrager namówił Pana do tego tańca?

- Szczerze mówiąc to sam już nie wiem. Ja wtedy miałem w głowie tylko koncentrację. On sam mi mówił po meczu, że nie wiedział, czy coś do mnie w ogóle docierało. Słyszałem, że krzyczał dość mocno, ale ja już miałem swój plan w głowie.

- Tomek Rząsa mówił, że wcześniej na zgrupowaniach reprezentacji bronił pan w ten sposób rzuty karne.

- Wielokrotnie tak robiłem, ale czekałem na odpowiedni moment, aby to pokazać światu. Gdybym wcześniej tak bronił, to wszyscy już by o tym wiedzieli.

- Trener Janas stwierdził, że obawia się o pana koncentrację, bo ostatnio udzielasz ogromnej liczby wywiadów.

- Gdyby mi to przeszkadzało, nie rozmawiałbym z wami i nie byłoby mnie tutaj. Jestem częścią tego całego cyrku i muszę sobie z tym radzić. Sport jest blisko mediów, media są blisko sportu i wszyscy musimy sobie pomagać. Trzeba to zawsze oddzielić. Jeżeli trener tak uważa, to powinien zamknąć nas przed dziennikarzami i nie wpuszczać tutaj nikogo.

- Czyli nie obawiasz się o swoją koncentrację?

- Nie, absolutnie nie boję się. Gdybym bał się o swoją koncentrację powiedziałbym trenerowi, aby nie zabierał mnie tutaj. Jestem za bardzo doświadczonym zawodnikiem, żeby ulegać emocjom, nawet takim jak po zwycięstwie w Lidze Mistrzów.

- Jak czujesz się jako wielka gwiazda światowej piłki? Od kilku dni jesteś na absolutnym topie!

- Ja zawsze byłem wielką gwiazdą. (śmiech)

- Jerzy Dudek jest już piłkarzem spełnionym. Co zatem będzie robił za 10 lat?

- Jeszcze o tym nie myślałem. Myślę, że jednak zostanę przy sporcie. Może będę pomagał młodym chłopakom w tym, aby kariery im się lepiej toczyły. Mam mnóstwo kontaktów za granicą, więc będę mógł to wykorzystać.

- W każdym wyjazdowym meczu reprezentacja Polski strzelała trzy bramki. Czy tak będzie i teraz?

- Jeśli znów tyle strzelimy, to na pewno zdobędziemy trzy punkty.

Pan nie puści trzech bramek?

- Nie chciałbym. Do tej pory w eliminacjach nie zdarzyło mi się to i mam nadzieję, że i tym razem to się nie zdarzy. Azerbejdżan jest drużyną nieobliczalną i nie wiadomo co może się dziać na boisku. Oni strzelają z każdej pozycji, są dobrze wyszkoleni technicznie i wszystko zależy też od pogody, bo wczoraj na początku treningu było bardzo, bardzo duszno.

- To w jakiej formie jest reprezentacja?

- W dobrej! Wydaje mi się, że wszyscy jesteśmy w bardzo dobrej formie, ale weryfikacja nastąpi dopiero podczas meczu. W meczu dochodzi presja i trzeba sobie z tym wszystkim radzić. Jeżeli wpuścimy Azerów na własną połowę, to będziemy mieli bardzo ciężko. Ale jeżeli zaatakujemy i będziemy kontrolować grę z przodu, to może być tak mecz jak w Warszawie.

- Zmartwiła Cię kontuzja Jacka Krzynówka?

- Jacek nie zagra. Będzie to wielkie osłabienie, bo Jacek nawet na jednej nodze jest potrzebny, zwłaszcza przy stałych fragmentach gry. Zatem wielka szkoda, że go nie będzie z nami.

Andrzej Łukaszewicz, Baku

Dowiedz się więcej na temat: Azerbejdżan | pory | mecz | Jerzy Dudek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje