Reklama

Reklama

Deszcz spowodował odwołanie meczu Polska - Anglia

Ulewa nad Stadionem Narodowym w Warszawie spowodowała odwołanie wtorkowego meczu Polska - Anglia. Odbędzie się on w środę o 17. Roy Hodgson, selekcjoner naszych rywali, uważał, że w takich warunkach nie da się występować. Okazuje się, że na obiekcie wybudowanym za prawie dwa miliardy złotych nie ma drenażu, by grać w piłkę.

- Polacy chcieli przełożenia pojedynku na inny termin, ale Anglicy nalegali, żeby odbył się on w środę - stwierdziła Agnieszka Olejkowska, rzeczniczka PZPN. "Biało-czerwoni" preferowali 14 listopada, kiedy towarzysko mamy spotkać się z Urugwajem.

Przed wtorkowym spotkaniem grupy H eliminacji mistrzostw świata rozpadało się nad stolicą naszego kraju. Murawa Stadionu Narodowego bardzo nasiąkła wodą. Pojawiły się kałuże. Trener Anglików na około 40 minut przed planowanym rozpoczęciem spotkania (21) poprosił sędziów i delegata Międzynarodowej Federacji Piłkarskiej (FIFA) o sprawdzenie możliwości rozegrania pojedynku.

Reklama

Olejkowska poinformowała, że decyzję, aby nie zamykać dachu nad stadionem, podjął w poniedziałek delegat techniczny FIFA po uwzględnieniu opinii obu zespołów. Okazuje się, że tuż przed meczem nie było już technicznej możliwości, aby zasunąć dach, gdyż mogłoby to spowodować niebezpieczeństwo dla zebranych na stadionie kibiców.

Anglicy nie wyszli nawet na rozgrzewkę, a Hodgson od początku uważał, że w takich warunkach pogodowych nie da się grać. Ostatecznie, zgodnie z przepisami FIFA, przeniesiono spotkanie na środę, na godz. 17.

- Obecnie trwają rozmowy sędziów i delegata FIFA z przedstawicielami obu zespołów. Trudno powiedzieć czy mecz rozpocznie się zgodnie z planem - poinformowała kilka minut przed 21 Olejkowska. - O 21 delegat FIFA sprawdzi czy murawa nadaje się do gry i po uzgodnieniu z obiema drużynami, wyda decyzję - dodała.

Kilkadziesiąt tysięcy kibiców, oczekujących na rozpoczęcie spotkania, gwizdami skwitowało zaistniałą sytuację.

Delegat FIFA po wizytacji murawy o 21 i rozmowach z przedstawicielami obu stron, zdecydował, że kolejną inspekcję przeprowadzi o 21.45 i wtedy będziemy wiedzieć więcej. - Prognozy nie są jednak dobre - stwierdziła jednak Olejkowska.

Sędzia zawodów, gdy wyszedł na murawę, rzucił kilka razy piłkę i - niestety - nie odbijała się ona w większości zajętych przez kałuże miejsc. Gdy to się zdarzyło, kibice cieszyli się, jakby padł gol.

Fani znaleźli też sposób na umilanie sobie oczekiwania. Dwóch wybiegło na murawę i uciekało przed służbami porządkowymi. Biegli nawet szybko, co pokazuje, że da się na niej poruszać.

- Naprawdę ciężko. Kałuże stoją na całym boisku. To byłaby raczej kopanina niż płynna gra - powiedział jednak Jakub Błaszczykowski, kapitan reprezentacji Polski, który we wtorek miał nie grac z powodu kontuzji, pytany czy była możliwość rozegrania meczu.

Gdy delegat FIFA tuż przed 22 zdecydował o przeniesieniu meczu na środę, Anglicy, którzy byli już spakowani, natychmiast przeszli do autokaru, by wrócić do hotelu. Na Stadion Narodowy wrócą następnego dnia.

Kibice, gdy dowiedzieli się o tej decyzji, skwitowali ją głośnymi gwizdami.

- Delegat FIFA podjął decyzję, żeby jak najszybciej zamknąć dach - mówiła Agnieszka Olejkowska na specjalnie zwołanej konferencji prasowej. - Bilety na to spotkanie zakupione na wtorek, będą też obowiązywały w środę - dodała.

"Polska" grupa el. MŚ - zobacz wyniki, strzelców, składy, terminarz i tabelę

Zobacz, jak relacjonowaliśmy wtorkowe wydarzenia na Stadionie Narodowym. Kliknij!

Zobacz zapis relacji z wtorkowych wydarzeń na Stadionie Narodowym wersji mobilnej

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy