Reklama

Reklama

Dania - Polska. Piłkarze polecieli do Danii

Dwie, a czasem i nawet trzy godziny. Tyle przeważnie musimy być wcześniej na lotnisku, gdy wybieramy się w podróż samolotem. Jak to zmienić? Wystarczy zostać... piłkarzem reprezentacji Polski. Nasi kadrowicze przyjechali na warszawskie lotnisko Chopina niespełna pół godziny przed odlotem do Kopenhagi.

Jako pierwszy na lotnisku zjawił się Zbigniew Boniek. Prezes PZPN narzekał na bolące gardło, ale podkreślił, że najważniejszą wiadomością jest to, iż piłkarzom nic nie dolega.

Reklama

Kadrowicze przyjechali kwadrans później. Z położonego na obrzeżach Warszawy hotelu podróż na lotnisko zajęła im niewiele ponad piętnaście minut. Oto, aby wybrańcy Adama Nawałki nie utknęli w korkującej się po wakacjach Warszawie zadbała policja, która eskortowała autokar z piłkarzami.

Na lotnisku czekało na zawodników kilkudziesięciu kibiców. Piłkarze nie zawiedli młodych fanów i chętnie pozowali do zdjęć i składali autografy. Najwięcej uwagi przykuł oczywiście Robert Lewandowski, który jako przedostatni zameldował się w strefie odprawy. Chwilę po nim do samolotu wsiadł Wojciech Szczęsny, ostatnie minuty na spędzając na wizycie w kiosku.

Reprezentanci udali się do Danii LOT-em, korzystając ze specjalnego bezkolejkowego wejścia dla VIP-ów. Samolot zgodnie z planem wystartował w samo południe.

Kadrowicze długo nie zabawią w Kopenhadze. Jeszcze po meczu w piątkową noc wracają do Warszawy, aby szykować się do meczu z Kazachstanem.  

Krzysztof Oliwa


Dowiedz się więcej na temat: reprezentacja | Zbigniew Boniek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje