Reklama

Reklama

Czy z reprezentacją Polski może być jeszcze gorzej?

Z tych samych piłkarzy stworzyć całkiem inną drużynę - to zadanie dla Waldemara Fornalika. Dziś w Tallinie nowy selekcjoner zaczyna drogę, która ma się skończyć na brazylijskim mundialu.

Od 25 lat ciężko chory pacjent, już ledwie dyszy. Euro 2012, które miało być impulsem do wydobycia się z zapaści, pogłębiło tylko stan niemocy i depresji. Im więcej czasu mija od wielkiego, sportowego święta w Polsce, tym mocniej bolą rany na nadwerężonym organizmie naszej piłki. Igrzyska w Londynie były dobitnym przykładem ile można zdziałać w roli gospodarza.
 
Czy Waldemar Fornalik, skromny trener bez międzynarodowego obycia to właściwy człowiek do wyprowadzenia drużyny narodowej z dołu głębokiego jak lej po bombie? Przekonamy się o tym zastraszająco szybko. O ile Franciszek Smuda miał na zbudowanie zespołu na mistrzostwa Europy aż 34 mecze towarzyskie, o tyle Fornalik przed startem eliminacji mundialu poprowadzi go jeden raz. Właśnie dzisiaj.
 
Powołania nowego selekcjonera to jeszcze jedno świadectwo biedy w polskiej piłce. W składzie na mecz z Estonią znaleźli się wszyscy ci, którzy najbardziej zawiedli podczas Euro 2012. Fornalik nie może dokonać rewolucji, bo musiałby wziąć do kadry ludzi z ulicy. Nawet kapitan drużyny będzie nadal ten sam (Kuba Błaszczykowski). Największą zmianą w kadrze jest więc osoba samego selekcjonera. Czy to wystarczający impuls na batalię z Anglikami, Ukrainą i Czarnogórą o mundial w Brazylii?
 
Z tych samych piłkarzy Fornalik ma stworzyć nową jakość. Margines błędu zaczyna się i kończy w Tallinie. We wrześniu wystartuje mordercza walka o punkty. Pole do rehabilitacji za Euro 2012 jest ogromne. Trzeba mieć jednak charakter, by umieć odbić się od dna.
 
Właściwie od ćwierć wieku polscy piłkarze nie ćwiczą niczego innego. Euro 2012 było czwartym wielkim turniejem przegranym z kretesem. Ale nie to jest najgorsze, bo w tym czasie reprezentacja Polski przegrała aż dziewięć eliminacji.

W tak beznadziejnych przypadkach warto wspomnieć nieśmiertelny dialog pesymisty z optymistą. Kiedy pesymista mówi: "gorzej być nie może", optymista poprawia go słowami: "może, może".
 
Jako optymista chciałbym więc zaprzeczyć opiniom wszystkich, którzy sądzą, że Euro 2012 było dla reprezentacji Polski upadkiem na dno. Może być jeszcze gorzej.

Reklama

Dyskutuj o artykule z Darkiem Wołowskim!

Debiut Waldemara Fornalika w roli selekcjonera. Dyskutuj!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje