Reklama

Reklama

Czarnogóra - Polska. Środki bezpieczeństwa "jak nigdy dotąd"

Pięć lat temu w Podgoricy dochodziło do niebezpiecznych incydentów, a petardą został trafiony Przemysław Tytoń. Teraz, by taka sytuacja się nie powtórzyła, Czarnogórcy stawiają na nogi wszystkie służby.

Za bramką, gdzie doszło do niebezpiecznego zdarzenia pięć lat temu, zamontowano specjalne siatki odgradzające. W dniu meczu zostaną wyłączone z ruchu niektóre ulice, a porządku będzie strzec duża grupa policjantów.

Darko Dukić, komendant policji: - Mamy informacje z przejść granicznych o kibicach z Polski. Jak tylko przyjadą na terytorium Czarnogóry, będą zakwaterowani poza Podgoricą.

Te i inne działania mają zminimalizować ryzyko nie tylko na stadionie, ale też na ulicach stolicy Czarnogóry. Miejscowi ostrzegają, że w niedzielę może być niebezpiecznie, choć dzień przed meczem było jeszcze nadspodziewanie spokojnie.

Reklama

- Organizacja tego meczu jest taka, jak nigdy do tej pory. Na 15 dni przed spotkaniem nie można było już wejść na stadion, szykowaliśmy dodatkowe zabezpieczenia. Wiemy, że przyjeżdżają krewcy kibice z Polski. Będą rozdzielone polskie grupy i czarnogórskie. Postawiona jest dodatkowa siatka, która pomoże, by nie było żadnych ekscesów jak w 2012 roku - przekonuje Dragoju Sekulić z federacji Czarnogóry.

Na stadionie Pod Goricom będzie blisko tysiąc polskich kibiców. 730 w sektorze gości, 100 fanów pierwszej kategorii, a także delegacja PZPN i dziennikarze. Porządku na stadionie będzie strzec 185 ochroniarzy i nieokreślona, ale duża, liczba policjantów.

Organizatorzy dostali specjalne zapewnienie od czarnogórskich kibiców, że tym razem będzie spokojnie. Zresztą podkreślają, że "współpraca z nimi przebiegała wzorcowo i dostali od fanów duże wsparcie".

Sęk w tym, że tak było w poprzednich eliminacjach, gdy w Podgoricy zjawili się Rosjanie. Wówczas dochodziło do starć i kolejnych incydentów. Inna sprawa, że łatwiej zabezpieczyć nowoczesny obiekt niż relikt, którym jest stadion Pod Goricom.

- Mamy infrastrukturę taką, jaką mamy. Wiem, jak to wygląda na innych stadionach. Ochrona nie jest tam na innym poziomie, mają po prostu lepsze obiekty. Wzmocniliśmy jak możemy środki bezpieczeństwa, żeby nie wnieść niczego, co jest niedozwolone. To, co robiliśmy kiedyś, dziś robimy jeszcze lepiej. Gdybyśmy nie przyłożyli się, to prokuratura by się nami zajęła - dodał Sekulić.

Nie tylko prokuratura, ale też władze FIFA i UEFA. Na stadionach w Czarnogórze notorycznie łamane są przepisy bezpieczeństwa. Już kilka razy piłkarskie centrale ostrzegały, że kolejny wybryk może zakończyć się fatalnie. Czarnogórcy muszą zadbać o spokojne zawody, bo w przeciwnym razie długo nie zagrają przy dopingu własnej publiczności.

- Wszystkie rzeczy, których nie można wnieść, będą odbierane - alkohol, papierosy, zapalniczki, transparenty, na których są polityczne napisy. Wszystkie osoby, u których znajdziemy coś niedozwolonego, trafią od razu na policję - ostrzega z kolei Ivan Veljović, szef stadionowej ochrony.

- Czasem historia pisze się nie tylko w oparciu o to, co działo się na boisku, ale też wokół meczu. Coś się może zdarzyć, ale najważniejsze, żeby nikomu nic się nie stało i żeby każdy spokojnie wrócił do domu - mówi z kolei Zbigniew Boniek, prezes PZPN.

Z Podgoricy Krzysztof Oliwa, Łukasz Szpyrka, Michał Białoński i Adam Drygalski

Dowiedz się więcej na temat: Podgorica | mecz Czarnogóra - Polska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL