Reklama

Reklama

Bośnia i Hercegowina - Polska 1-2 w Lidze Narodów. Brzęczek: Sytuacja w tabeli jest ciekawa

W drugiej kolejce Ligi Narodów reprezentacja Polski pokonała na wyjeździe Bośnię i Hercegowinę 2-1. Po zakończeniu spotkania selekcjoner naszej kadry Jerzy Brzęczek w rozmowie z Polsatem Sport nie krył zadowolenia z wygranej, przyznając jednocześnie, że jego podopieczni słabo rozpoczęli ten mecz.

- Przede wszystkim cieszymy się ze zwycięstwa, bo to bardzo ważne dla układu tabeli, a sytuacja w niej jest bardzo ciekawa. Podchodzimy do wszystkiego z pokorą i świadomością co robimy dobrze, a co źle. W naszych meczach przeciwnicy często wykorzystują jedną akcję i mają sytuacje bramkowe i na pewno to musimy poprawić. Jeśli chodzi o ofensywę - dużo było gry skrzydłami, ale mało z tego korzystaliśmy, brakowało dokładnych zagrań, by móc zakończyć akcję celnym strzałem. Mamy świadomość tego, jaka praca nas czeka - mówił przed kamerami Polsatu Sport Brzęczek, doszukując się mankamentów w grze Biało-Czerwonych.

Reklama

Początek pierwszej połowy był słaby w wykonaniu Polaków, którzy grali bardzo nerwowo, niedokładnie i mieli problemy ze stwarzaniem groźnych sytuacji pod bramką rywala. Momentem kulminacyjnym był rzut karny, podyktowany po faulu Jana Bednarka, po którym Bośniacy objęli prowadzenie. Zdaniem trenera Brzęczka ta sytuacja obudziła naszą drużynę.

- W ten mecz weszliśmy źle. Graliśmy zbyt wolno, często zagrywaliśmy do tyłu. Pozwalaliśmy rywalowi dobrze się ustawiać. Po naszej stracie przeciwnicy momentalnie grali za naszą linię obrony, która była wysoko ustawiona. Rzut karny obudził naszą drużynę. To cieszy. Oczywiście, chcielibyśmy grać dobrze od pierwszej minuty, ale nie pamiętam, kiedy ostatni raz przegrywając byliśmy w stanie odrobić straty i wygrać. To pozytywny aspekt. Na pewno mamy wiele ciekawych rzeczy do przeanalizowania po tych dwóch meczach. Każdy zauważył, że wszystkie reprezentacje w tym okresie mają problem z przygotowaniem fizycznym i dziś było widać, że nasi przeciwnicy mocno cierpieli. My wytrzymaliśmy to natomiast lepiej - przyznał selekcjoner reprezentacji Polski.

Szansę na występ od pierwszej minuty otrzymał dziś Jacek Góralski, który w wyjściowym składzie zajął miejsce Mateusza Klicha. 27-letni pomocnik spisywał się nieźle nie tylko w obronie, ale i w ataku, choć - jak zauważył Brzęczek - on także w pierwszych fragmentach meczu miał spore problemy.

- Jeśli chodzi o początek meczu, Góralski zbyt często grał piłkę do tyłu. Potem jednak jego agresywność, odbiory i gra do przodu pomagały nam kreować sytuacje - powiedział Brzęczek.

Selekcjoner naszej kadry stwierdził także, że podczas tego zgrupowania reprezentacja poświęciła nieco mniej czasu na szlifowanie ataku pozycyjnego. Bardziej skupiała się na defensywie, zwłaszcza przed pierwszym meczem z Holandią.

TB

Liga Narodów - podział, wyniki, terminarz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje