Reklama

Reklama

Boruc atakuje: Smuda namawiał mnie do picia!

Artur Boruc, który z powodu spożycia alkoholu na pokładzie samolotu razem z Michałem Żewłakowem ma na dobre stracić miejsce w reprezentacji Polski, idzie na wojnę ze Smudą! W rozmowie z nSportem zdradził, że Smuda namawiał go do picia ... whisky!

Wersja nieoficjalna głosi, że na pokładzie samolotu Air France, którym trzy tygodnie temu kadra wracała z Ameryki Północnej, Boruc z Żewłakowem mieli się napić wina, co oznaczało złamanie regulaminu Smudy. "Franz" miał ich nawet uspokajać na pokładzie samolotu.

Reklama

Oficjalnie Smuda jednak nigdzie nie ogłosił, że rezygnuje z usług Boruca i Żewłakowa z powodu alkoholowego wybryku w samolocie. Aferę opisał jednak "Przegląd Sportowy" i sprawa nabrała własnego biegu. - Smuda nie informował mnie o żadnej karze, jaką miałby nałożyć na piłkarzy, a zawsze to robił - powiedział o całej sprawie prezes PZPN, Grzegorz Lato.

Na niedawnym spotkaniu z kibicami w jednym z krakowskich pubów Smuda zaznaczył jednak, że jeśli chodzi o bramkarzy na Euro 2012, to będzie stawiał na Łukasza Fabiańskiego i Przemysłowa Tytonia ("Wywalczyli sobie miejsce w podstawowych składach swoich klubów"). Boruca wymienił dopiero na samym końcu, krzywiąc się wyraźnie.

Dzisiaj nastąpił kontratak Artura Boruca na antenie TVN-u, a wieczorem wywiad zaprezentuje nSport.

- Widocznie pasowałem trenerowi do obrazu .... - zawiesił głos Boruc. - Alkoholika? - zapytał dziennikarz nSportu, a były bramkarz reprezentacji Polski przytaknął.

- Problem z trenerem Smudą jest taki, że miałem z nim rozmowę i powiedział podczas niej, że jak chcesz pier.... whisky, to możesz to zrobić, byle przy mnie - opowiadał dalej Boruc. - Muszę zacząć od tego, że nie chodzi o to, czy jestem w kadrze, czy mnie nie ma. Zabolało mnie to prywatnie, gdyż to wszystko, na co pracowałem przez te ostatnie kilkanaście miesięcy, że tak powiem, poszło się je...ć.

Boruc skarżył się też, że trener Smuda nie umie rozmawiać z reprezentantami, nie potrafi do nich dotrzeć. Porozumienie na linii Smuda - Boruc trwało bardzo krótko. Franz po raz pierwszy powołał Artura Boruca na wrześniowe mecze z Ukrainą i Australią.

*****

W wywiadzie dla nSportu Artur Boruc wygląda na rozżalonego. Szkoda, że nie zastanawiał się nad swym losem trochę wcześniej. Ten wywiad nie zmienia faktu, że szansy, jaką dostał Boruc od Franza nie wykorzystał.

Po aferze lwowskiej z sierpnia 2008 r. (libacja w hotelu kadry, po której Leo Beenhakker zawiesił Boruca, Dariusza Dudkę i Radosława Majewskiego), Artur miał kilka słabych występów w eliminacjach MŚ w RPA, po których niejeden selekcjoner na zawsze zamknąłby przed nim drogę do kadry. Na dodatek "Borubar" przegrał walkę o miejsce w składzie Fiorentiny, w której zagrał tylko jeden oficjalny mecz. Reprezentacja Polski była dla niego jedyną szansą na występy na arenie międzynarodowej. Stracić ją przez buteleczkę (czy buteleczki) wina w samolocie, to rzecz wręcz groteskowa!

Dowiedz się więcej na temat: reprezentacja Polski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje