Boniek zabrał głos o Lewandowskim. "To wszystko nie jest takie proste"
Reprezentacja Polski wciąż nie jest pewna awansu na przyszłoroczne mistrzostwa Europy. Po zwycięstwie nad Wyspami Owczymi przyszedł remis z Mołdawią na PGE Narodowym w Warszawie, a to oznacza, że nie wszystko zależy od "Biało-Czerwonych", którym do rozegrania pozostał jeden mecz, gdy pozostali rywale mają jeszcze po dwa spotkania. W ostatnich pojedynkach kadrze nie mógł pomóc Robert Lewandowski.

Kapitan reprezentacji Polski nie zagrał zarówno z Wyspami Owczymi, jak i Mołdawią, a powodem była kontuzja odniesiona w meczu Ligi Mistrzów przeciwko FC Porto.
W Thorshavn "Biało-Czerwoni" zwyciężyli 2-0, natomiast kilka dni później tylko zremisowali w Warszawie.
Nie jest powiedziane, że gdyby Lewandowski grał z Mołdawią, to byśmy wygrali. Robert grał w meczu w Kiszyniowie, gdzie prowadziliśmy 2-0, a mimo to przegraliśmy. To wszystko nie jest takie proste
Były to pierwsze mecze naszej kadry pod wodzą Michała Probierza. Przejął on to stanowisko po Fernandzie Santosie, który za słabe występy w eliminacjach Euro 2024 zapłacił posadą.
- Niewykorzystane sytuacje. Jeśli chodzi o zaangażowanie, podejście do meczu, determinację, nie mam niczego do zarzucenia. Zabrakło kropki nad "i", żeby wykończyć nasze sytuacje. To są podstawowe wnioski po tygodniu wspólnej pracy. Trzeba teraz zrobić selekcję, wybrać odpowiednich piłkarzy i walczyć w listopadzie. Albo w barażach - mówił nowy selekcjoner po spotkaniu z Mołdawią.
Remis oznacza, że znowu nie wszystko zależy od nas. W tym momencie zajmujemy trzecie miejsce w grupie E z 10 punktami i zostało nam tylko jedno spotkanie do rozegrania. 17 listopada podejmiemy na PGE Narodowym Czechy.
Nawet jednak zwycięstwo w tym meczu nie oznacza, że zajmiemy jedno z dwóch pierwszych miejsc, które dają bezpośredni awans. Nasi rywale mają bowiem jeszcze po dwa spotkania w eliminacjach. I tak Czesi, oprócz meczu z nami, podejmą Mołdawię, natomiast Albania zagra z tą drugą drużyną i Wyspami Owczymi.
- Jeżeli mamy jeszcze szansę, będziemy walczyć do samego końca o awans - Probierz nie zamierza się jednak poddawać.
Jeśli Polacy nie znajdą się w "dwójce", to ze względu na osiągnięcia w ostatniej edycji Ligi Narodów, gdzie utrzymali się w najwyższej dywizji, poszukają szczęścia w barażach, do których trafią najlepsze zespoły tych rozgrywek bez awansu z grupy.
Eliminacja Euro 2024. W tym momencie ścieżka barażowa jest trudna
W barażach o trzy ostatnie przepustki na Euro 2024 powalczy 12 drużyn w trzech tzw. ścieżkach (po cztery zespoły), których zwycięzcy uzyskają awans. W każdej z tych ścieżek, identycznie jak w barażach o awans na mundial 2022, odbędą się półfinały i finał.
Gdyby dziś zakończyły się eliminacje grupowe ME, to z najwyższej dywizji Ligi Narodów bez awansu zostałyby - w kolejności miejsc w końcowej klasyfikacji - Chorwacja, Włochy, które triumfowały w Euro 2021 i występują w roli obrońcy tytułu, oraz Polska. Stawkę uzupełniłaby najlepsza w czwartej dywizji LN Estonia.
Chorwaci, wcześniej niepokonani w kwalifikacjach, w październiku doznali dwóch porażek i spadli na trzecią lokatę w grupie, ustępując gorszym bilansem bezpośrednich spotkań mającej tyle samo punktów Walii. Pewna awansu jest Turcja, a gdyby kolejność na miejscach 2-3 zmieniła się w listopadzie, to w barażach zagrają Walijczycy, ale oni znaleźliby się w układzie tej ścieżki za Polakami.
Z kolei Włosi porażce na Wembley w Londynie z Anglikami 1-3 spadli na trzecią pozycję w grupie C. Mają 10 pkt, o trzy mniej niż druga Ukraina i sześć mniej niż już pewna awansu ekipa "Trzech Lwów". Italia ma do rozegrania jednak dwa mecze, a Ukraina - jeden, ale... Rywalem "Squadra Azzurra" będzie najpierw Macedonia Północna, która wyeliminowała ją sensacyjnie w barażach o mundial 2022, a następnie czeka ją potyczka wyjazdowa, choć na neutralnym terenie w niemieckim Leverkusen, z Ukrainą, która może się okazać rozstrzygająca.
Na dziś schemat dwustopniowych zmagań w tej ścieżce wyglądałby następująco: Chorwacja - Estonia i Włochy - Polska w półfinałach, których zwycięzcy zmierzyliby się w decydującym starciu. "Biało-Czerwoni" zagraliby na własnym terenie tylko w przypadku spotkania z Estonią.
Baraże zaplanowano na 21 i 26 marca przyszłego roku, trzy miesiące przed turniejem finałowym w Niemczech.











