Reklama

Reklama

Boniek: Z takich piłkarzy może powstać tylko średni zespół

Czy pisanie o reprezentacji ma sens? Czy można oceniać jej siłę na podstawie meczów "o pietruszkę"? Wiem, że Franek Smuda buduje zespół na czerwiec 2012 roku. Ma trochę czasu w zapasie. Wszyscy mu dobrze życzą (albo prawie wszyscy), ale rzeczywistość nie pozwala na nadmierny optymizm.

Wszystko, co się dzieje w drużynie jest troszeczkę przypadkowe. Nie widać żadnej twardej linii jak dojść do Euro 2012 i w oparciu o jakich piłkarzy.

Zawodnicy się zmieniają, trzonu drużyny nie widać. Raz lepiej zagra Ludovik Obraniak, raz Jakub Błaszczykowski, innym razem najlepszy jest Michał Żewłakow, aby w dzień później zawalić kilka bramek.

Postępu nie widać, na dodatek po meczach sprzedajemy poglądy śmieszne, płytkie i banalne.

Po meczu Smuda idzie na skróty

Po meczu z Ekwadorem Franek mówi, że cieszą dwie piękne bramki i martwią zbyt łatwo tracone gole. Mnie się wydaje, że takie postawienie sprawy, to droga na skróty, pójście na łatwiznę. Bramki dla nas były wynikiem kardynalnych błędów obrońców Ekwadoru. Prezent dla Ebiego Smolarka, czy wybicie piłki głową na środek pola karnego pod nogi Obraniaka, to szkolne i ewidentne błędy.

Reklama

OK, jest fajnie: cieszymy się, bo strzeliliśmy dwa gole. Nasi piłkarze jednak pod względem wyszkolenia technicznego, umiejętności przyjmowania piłki ustępowali przeciętnemu rywalowi w sposób nie podlegający żadnej dyskusji. I tu jest największy problem. Franek może ich nauczyć troszeczkę gry do przodu, zrobić postęp w przygotowaniu taktycznym, ale na tym poziomie przyjęcie, zastopowanie piłki, czy kros 20-30 metrowy, to albo się ma, albo jest stanowczo za późno na jego nauczenie.

Wciąż żyjemy historią

Tak się zastanawiam nad tym, co by było, gdyby nasza drużyna narodowa na debiut w Euro 2012 wyszła w składzie z 70. minuty spotkania z Ekwadorem? Nasze ambicje są wielkie, bo przeszłość mieliśmy wielką. Historią nie można jednak żyć. Liczenie ile meczów z rzędu nie wygraliśmy bawi tylko media i kibiców. Ja uważam, że nawet ewentualne zwycięstwo w następnym spotkaniu z Wybrzeżem Kości Słoniowej nie zmieni nic. Mając przeciętnych piłkarzy można zrobić tylko przeciętną drużynę.

Optymizmu nie widać na żadnym kroku. Jeszcze gorzej od pierwszej reprezentacji grają drużyny młodzieżowe. Oczywiście, czasami stać nas na pospolite ruszenie i piękne, choć przypadkowe zwycięstwo. Nie wynika ono jednak z żadnej chłodnej kalkulacji, czy z siły naszej piłki.

Wczoraj, młodzież białoruska odrobiła straty i pokonała włoską reprezentację do lat 21 3-0 po pierwszym przegranym meczu 0-2. Zastanówmy się nad tym, czy my aby naprawdę robimy lepszą piłkę, czy to tylko nasza chora wyobraźnia...

Żewłakow jest przeciętny, ale lepszych nie mamy

Dzisiaj zachwycamy się 101. meczem w kadrze Żewłakowa, czy tym, że Jacek Bąk i Jacek Krzynówek mają tych występów po 96. Pytanie jest jednak takie: czy ich wysokie miejsce w klasyfikacji występów w kadrze wynika z tego, że są tacy świetni i należą do najlepszych piłkarzy w historii polskiej piłki? Dla mnie absolutnie nie! Wynika to z zupełnie czego innego: Michał Żewłakow, którego bardzo lubię, cenię i szanuję, jest normalnym, przeciętnym piłkarzem, u którego widać już brak szybkości i zwrotności, ale niestety lepszych po prostu nie mamy.

Zobacz skrót meczu Polska - Ekwador:

Dyskutuj na blogu Zbigniewa Bońka!

Polska - Ekwador 2-2 - zobacz relację z meczu

Noty Polaków za mecz z Ekwadorem

***

Zbigniew Boniek nawiązał współpracę z INTERIA.PL. Pisze u nas felietony, a także prowadzi swojego bloga "Spojrzenie z boku Zibiego". Zapraszamy do lektury! Kolejne teksty Zibiego już niebawem!

Autor zainspirował INTERIA.PL do finansowego wspierania Bydgoskiego Zespołu Placówek Wychowawczych z ul. Stolarskiej 2.

Dowiedz się więcej na temat: Żewłakow | Franciszek Smuda | franek | Boniek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje