Reklama

Reklama

Boniek o reformie rozgrywek Ekstraklasy i o wizycie u prezydenta Dudy

- O zreformowanej Ekstraklasie można powiedzieć wszystko, ale nie to, że jest niesprawiedliwa - mówi Interii prezes PZPN-u Zbigniew Boniek.

Interia: Powstało duże zamieszanie jeśli chodzi o reformę Ekstraklasy. W poniedziałek słyszy się hasło, że trzeba skończyć z rozgrywkami liczącymi 37 kolejek, z dzieloną tabelą i punktami na pół. Jedni mówią, że nie ma na tyle terminów, a inni, że to krzywdząca zasada z tym podziałem punktów. Nazajutrz z zarządu Ekstraklasy słyszymy słowa, że system się broni i jest ciekawy.  Jak pan to ocenia?

Zbigniew Boniek: Jako prezes polskiej piłki nie chciałbym się na ten temat wypowiadać, bo moje zdanie w tej kwestii się liczy i ma swój ciężar.

Reklama

- Ekstraklasa zarządza swoimi rozgrywkami, sama układa współzawodnictwo.  Widzę, że jednego dnia trenerzy narzekają na reformę. Oni by pewnie chcieli 25 drużyn w lidze, żeby było spokojnie, duży, bezpieczny środek tabeli, by mogli bez stresu pracować. Jest Ekstraklasa, niech ona wymyśla system rozgrywek. Gdy powstanie konkretny projekt, niech  przyjdzie do PZPN-u, a my to zatwierdzimy.

- Chciałem dodać jedną rzecz: obojętnie, co by o tych rozgrywkach nie powiedzieć, to nie można im zarzucić, iż są niesprawiedliwe.  System jest znany i taki sam dla wszystkich. Czasami w krytyce uciekamy do takich haczyków, które są śmieszne. W Polsce, oprócz piłki nożnej jest kilka gier zespołowych: koszykówka, piłka ręczna, czy siatkowa. One mają play-offy, do których w ogóle nie bierze się pod uwagę punktów, zdobywanych w sezonie zasadniczym. Drużyna, która zdobędzie choćby 100 punktów i tak w I rundzie play-off musi wygrać trzy mecze, by awansować dalej i nikt nie marudzi, że zabierają mu punkty.

- W piłce tak samo jest jasno: gramy, dzielimy punkty wszystkim. Gwarantuje panu, że gdyby ktoś wygrał wszystkie 30 kolejek, to zostałby mistrzem Polski na dużym spokoju i dzielenie punktów w niczym by mu nie przeszkodziło. Natomiast ciasny terminarz, brak czasu na treningi to jest problem. W kompetencjach Ekstraklasy SA leży, aby go rozwiązać. Mam nadzieję, że znajdą rozwiązanie i je omówimy, zastanowimy się nad zatwierdzeniem ewentualnych korekt. My nigdy nie robimy lidze "pod górkę". To Ekstraklasa wymyśliła sobie reformę z 37 kolejkami i podziałem punktów. Pod względem natężenia, walki do końca z pewnością jest to system ciekawy, ale czy Ekstraklasa sama potrafi to udźwignąć, to już jest inna kwestia.

Wspólnie z Adamem Nawałką gościł pan ostatnio u prezydenta Andrzeja Dudy. Proszę uchylić rąbka tajemnicy, o czym rozmawialiście?

- Powiem panu szczerze, że nie jestem upoważniony i nigdy nie opowiadałem o moich prywatnych spotkaniach z ludźmi ważnymi. Czy ktoś jest z jednej opcji, czy z drugiej, czy się komuś podoba, czy nie pan Andrzej Duda jest naszym prezydentem. W przyjemnej i fajnej atmosferze zjedliśmy obiad. Poruszyliśmy wiele tematów, natomiast spotkanie miało charakter prywatny, w związku z tym nie udzielę żadnych informacji na ten temat.

Rozmawiał: Michał Białoński


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje