Reklama

Reklama

Bitwa Polaków o "sześć" punktów

- Znowu udało nam się napompować balon do granic możliwości - kręci głową prezes PZPN Zbigniew Boniek, widząc niesamowite zainteresowanie i rozbudzone w narodzie oczekiwania przed tym meczem. Dzisiaj o godz. 20:45 na Stadionie Narodowym Polska zmierzy się z Ukrainą o awans do MŚ 2014! Przegrana ekipa będzie skazana na mundial przed telewizorem.

Znajdź nas na Facebooku! Będziesz na bieżąco!

Reklama

Prezes Boniek nie może zagwarantować nam zwycięstwa, choć w nie bardzo wierzy. Zapewnił jednak właściwą organizację wydarzenia - wszystkie bilety już dawno zostały sprzedane, nikt nie musi się obawiać, że mecz się nie odbędzie z powodów złej pogody. Dach nad Stadionem Narodowym został zamknięty we właściwym czasie, zainstalowano też murawę z prawdziwego zdarzenia. Niby niewiele, niby normalka, ale przecież jeszcze pół roku temu były z tym olbrzymie problemy i wstyd na cały świat, bo podczas meczu z Anglią nie mieliśmy zasuniętego dachu ani chłonącej wodę trawy. Był za to schowany w loży VIP Grzegorz Lato.

Bilety na mecz z Ukrainą zeszły jak słynne ciepłe bułeczki. Na mniej atrakcyjne spotkanie (we wtorek, 26 marca) z San Marino do sprzedania pozostało jeszcze osiem tysięcy. Polska kocha piłkę reprezentacyjną? A może Boniek umie sprzedawać bilety? Pewnie i jedno, i drugie...

Oprócz tych komercyjnych i organizacyjnych sukcesów polska piłka potrzebuje tego sportowego! Ale nie będzie łatwo. Po blamażach w meczach towarzyskich (Irlandia, Urugwaj), dzisiaj potrzebujemy zwycięstwa i lepszej gry. Tymczasem selekcjoner Waldemar Fornalik miał tylko do dyspozycji pięć treningów, by wyćwiczyć silną "jedenastkę" z kilkoma nowymi, ważnymi ogniwami.

W bramce stanie zapewne Artur Boruc, gdyż broniący dotychczas w eliminacjach Przemysław Tytoń stracił miejsce w składzie. Spore wątpliwości dotyczyły obsady obrony. Po kontuzji Damiena Perquisa nie mamy stopera, który miałby zająć miejsce u boku Kamila Glika. Trener Fornalik postawi najpewniej na rutyniarza Marcina Wasilewskiego, choć ma jeszcze w odwodzie młokosa Bartosza Salamona, który jednak w tym roku nie rozegrał ani jednego meczu. Po transferze do wielkiego Milanu młody Polak grzeje ławę.

Prawdziwa debata narodowa przetoczyła się na temat roli w reprezentacji Ludovica Obraniaka. Francuz z polskimi korzeniami i polskim paszportem, po słabym występie przeciw Irlandii, znalazł się w ogniu krytyki. Większość ekspertów domagała się wyrzucenia go z kadry. Fornalik Ludovica powołał, ale to nie przesądzało, że postawi na niego w dzisiejszym spotkaniu.

- Z tego, co wiem, Obraniak nie będzie grał. Ludo nie ma patentu na dobrą grę naszej kadry. Lepiej postawić na Radka Majewskiego, który notuje dobre występy w Championship i jest dobry zarówno w ofensywie, jak i defensywie - powiedział nam Andrzej Iwan, srebrny medalista mundialu z 1982 r., który z Waldemarem Fornalikiem zna się dobrze z okresu wspólnej współpracy z Orestem Lenczykiem w Wiśle.

Kolega Iwana z wielkiej wówczas Wisły Kraków, Marek Motyka (dziś prowadzi Garbarnię), jest innego zdania. - Dyskusja narodowa na temat Obraniaka śmieszy mnie. Ludzie, to jest dobry piłkarz, co pokazuje nie tylko w lidze francuskiej, ale i w meczach naszej kadry! - uważa "Marcyś" dając za przykład klasy Ludovica pięknego gola, jakiego strzelił z dystansu Urugwajowi. - Ilu mamy lepszych od niego - pyta retorycznie Motyka.

Były świetny obrońca od 20 lat jest trenerem. Karierę szkoleniowca zaczynał w Kalwariance Kalwaria Zebrzydowska. - Miałem tam prezesa, który lubił mi ingerować w skład. Długo się na to godziłem, tym bardziej, że nie odbiegał on zbytnio od mojej wizji - wspomina Marek Motyka. - Po dwóch wygranych z kolei pan prezes mawiał: "Widzi pan, panie Marku, niech pan zawsze przychodzi do mnie po skład". Ale za trzecim razem przegraliśmy 0-4, więc idę i pytam: "No i co teraz, panie prezesie?". Odpowiedzi mogłem się spodziewać: "To pan jest trenerem". Tak samo będzie z tymi doradcami w sprawie Obraniaka. Jeśli wygramy z Ukrainą, wypną piersi po ordery, ale jeśli przegramy, umyją ręce i Waldek sam będzie musiał położyć głowę pod topór - uważa Motyka.

Największa siłą Ukraińców był Andrij Szewczenko, ale on zakończył karierę po Euro 2012. W jego ślady próbuje iść Jewhen Konoplanka, jednak z gry przeciwko Polsce wyeliminowała go kontuzja. W tej sytuacji liderem kadry pozostaje defensywny pomocnik Bayernu Monachium Anatolij Tymoszczuk. Będzie to jedyny piłkarz w podstawowym składzie naszych rywali, który występuje poza Ukrainą.

W ekipie "Biało-czerwonych" proporcje są odwrotne. Co najwyżej jeden zawodnik z wyjściowego składu (Daniel Łukasik, bądź Jakub Wawrzyniak) gra w polskiej lidze. Reszta występuje za granicą i całe szczęście. Ligi zachodnie zaczęły rundę rewanżową w styczniu, bądź na początku lutego. Dlatego grający w nich piłkarze są w znacznie lepszej formie, niż zawodnicy z lig takich, jak ukraińska, które po długiej zimowej przerwie na boiska wróciły dopiero w miniony weekend.

Ostatnim znakiem zapytania jest taktyka, jaką obejmą Polacy. Większość fachowców namawia Fornalika do ofensywnego wariantu. Sztab reprezentacji Polski ma jednak świadomość, że najgroźniejszą bronią rywala jest kontratak. Znany i lubiany komentator (TVP, a wcześniej Canal +) Jacek Laskowski nie ma złudzeń: - Powinniśmy zagrać odważnie, ultraofensywnie, zmusić rywala do panicznej obrony. Bez strachu, że nadziejemy się na kontrę. Jeśli stracimy gola, to odpowiemy dwoma - uważa red. Laskowski.

Nie ma sensu wyliczać, ile minut w reprezentacji Polski gola nie strzelił jej najlepszy piłkarz Robert Lewandowski. W Borussii Dortmund gole sypią mu się, niczym z rogu obfitości, dlatego "Lewemu" stawia się zarzut, że w kadrze nie stara się tak bardzo. Trudno o większą bzdurę. Fakty są takie, że Polska gra innym systemem, ma też innych wykonawców za plecami Roberta. Brakuje nam ofensywnych środkowych pomocników klasy Maria Goetzego, czy Marca Reusa. Fornalik ma tego świadomość, wie jednak również, że ze składu, którym dysponuje można ułożyć i wyćwiczyć zespół, który wywalczy awans na mistrzostwa świata w Brazylii. Kluczem do tego jest jednak pokonanie Ukrainy.

- Waldek musi być psychologiem i tchnąć w chłopaków przekonanie, że ten mecz mogą wygrać i rozegrać go na swoich warunkach - podkreśla Iwan, zwracając uwagę na kwestię mentalnego przygotowania naszego zespołu. - Gdy słuchałem wypowiedzi niektórych piłkarzy, widzę, że są zmartwieni po tej przegranej z Irlandią. Nie ma co bać się Ukraińców. Trzeba traktować tego rywala jako skazanego na pożarcie. Jedyni Ukraińcy, jakich trzeba się obawiać, to bracia Kliczkowie!

Ale swoje wie też trener naszych wschodnich sąsiadów Mychajło Fomienko. - Dla nas to mecz z gatunku tych o sześć punktów. Przegrany do minimum ograniczy swoje szanse na awans do mundialu - podkreśla. Czytaj całą  wypowiedź Fomienki!

Wieczorem na Stadionie Narodowym ma być ostry mróz, sięgający nawet minus 11 stopni. Dzięki dopingowi 55 tys. gardeł nikt jednak nie zmarznie!

Autor: Michał Białoński

Zobacz wyniki, strzelców bramek, terminarz i tabelę "polskiej" grupy eliminacyjnej

INTERIA.PL zaprasza na tekstową relację na żywo z meczu Polska - Ukraina. Początek 22 marca o 20.45

INTERIA.PL zaprasza na tekstową relację na żywo z meczu Polska - San Marino. Początek 26 marca o 20.45

Relacje możesz także śledzić na urządzeniach mobilnych

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje