Reklama

Reklama

Bartosz Kapustka nie był pierwszy. Tak się bawią kadrowicze

Bartosz Kapustka ma dopiero 18 lat, ale już jest o nim głośno. Nie tylko z powodu dobrej gry w Cracovii i udanym debiucie w reprezentacji Polski. Teraz jest na ustach kibiców przy okazji wydarzeń w krakowskiej dyskotece, gdzie kilka dni temu został pobity. To niestety nie pierwszy raz, kiedy jest głośno o takich wyczynach naszych kadrowiczów.

Wszystko wydarzyło się po wygranym meczu "Pasów" przed tygodniem z Podbeskidziem u siebie 4-1. Młody zawodnik, mimo napiętego kalendarza gier, bo przecież liga gra teraz co trzy dni, poszedł świętować wygraną do znanego w Krakowie lokalu. "Klientami klubu są głównie ludzie młodzi w wieku 23-28 lat, którzy wiedzą, co to dobra zabawa" - można przeczytać w informatorze o klubie "Frantic". 

Nie do końca wiadomo, co wydarzyło się w lokalu. Młody zawodnik miał zostać przypadkowo uderzony kilka razy w twarz. 

Kapustka nie znalazł się w ogóle w meczowej kadrze na sobotni mecz z Piastem (2-2). O jego nieobecności i zachowaniu trener Cracovii Jacek Zieliński tak mówił Interii. 

Reklama

- Nie znam wszystkich szczegółów dotyczących tego, co się wydarzyło, więc nie chcę opowiadać jakichś głupot. Na pewno spokojnie sobie wszystko wyjaśnimy. Zresztą z Piastem na pewno nie wystąpiłby od pierwszej minuty. Bartek jeszcze w tym roku na pewno powinien jednak zagrać - powiedział nam doświadczony trener. W przeszłości inni nasi reprezentanci też mieli podobne kłopoty... 

Oto pięć innych afer z udziałem kadrowiczów

Piłkarze Górnika zaszaleli w "Lornecie z Meduzą" 


W marcu 2012 roku w jednym z katowickich lokali o wdzięcznej nazwie "Lorneta z Meduzą" znalazło się kilku piłkarzy z Zabrza, a wśród nich bramkarz Łukasz Skorupski i pomocnik Aleksander Kwiek. Doszło do bijatyki z udziałem pijanych piłkarzy. W lokalu latały kufle, butelki, zniszczono komputer, a piłkarze wybili szybę. W końcu zostali zatrzymani przez policję. Ówczesny trener Górnika Adam Nawałka nie zareagował nerwowo. Piłkarze nie zostali zawieszeni. Skorupski kilka miesięcy później zadebiutował w reprezentacji.

Pili wino w samolocie


Październik 2010. Kadra wracała akurat z Ameryki Północnej, gdzie zagrała towarzysko z USA i Ekwadorem (oba mecz zakończyły się wynikiem 2-2). Na pokładzie samolotu winem raczyła się dwójka doświadczonych graczy - Michał Żewłakow i Artur Boruc. Robili to pomimo wyraźnego zakazu selekcjonera. Franciszek Smuda zbeształ dwójkę zawodników jeszcze na pokładzie samolotu. Dla Żewłakowa, 102 mecze w "Biało-czerwonych" barwach, był to koniec reprezentacyjnej przygody. Zagrał potem jeszcze tylko raz w pożegnalnym spotkaniu z Grecją w Pireusie. 

  


Popili w Krakowie

Kolejna alkoholowa afera w kadrze prowadzonej przez trenera Smudę. We wrześniu 2010 roku reprezentacja Polski przegrała towarzyski mecz w Krakowie z Australijczykami 1-2. Po spotkaniu zabalował dwójka - Sławomir Peszko (wtedy Lech) i Maciej Iwański (grał w Legii). O 4 nad ranem Peszko z trudem wyszedł z pokoju Iwańskiego. Miał pecha, bo natknął się na kierownika reprezentacji Konrada Paśniewskiego i trenera Jacka Zielińskiego. Peszko miał obrazić tego drugiego, podważając jego kompetencje. Selekcjoner Smuda przez pół roku nie powoływał go potem do kadry. Dla Iwańskiego był to z kolei ostatni, 10 występ w reprezentacji.

Awantura we Lwowie


W sierpniu 2008 roku, po nieudanym turnieju Euro, reprezentacja Polski rozgrywała sparingowy mecz z Ukrainą. "Biało-czerwoni" przegrali 0-1, a po nieudanym spotkaniu selekcjoner Leo Beenhakker wyrzucił z drużyny trójkę graczy: Artura Boruca, Dariusza Dudkę i Radosława Majewskiego. Dlaczego? Po meczu zawodnicy uczestniczyli w libacji alkoholowej. To nie wszystko. Pijani składali też erotyczne propozycje tłumaczce, która pomagała wtedy polskiej ekipie. 

Afera na Okęciu


Najsłynniejsza alkoholowa afera w polskiej piłce. Pod koniec listopada 1980 roku reprezentacja wylatywała do Włoch, gdzie miała się przygotować do meczu w eliminacjach MŚ z Maltą, który rozegrano 7 grudnia 1980 w La Valletta. Na lotnisku okazało się, że pijany jest bramkarz Józef Młynarczyk. Selekcjoner Ryszard Kulesza postanowił nie zabierać zawodnika na zagraniczny wyjazd.

W obronie "Młynarza" stanęli koledzy: Zbigniew Boniek, Władysław Żmuda i Stanisław Terlecki. Trener się ugiął i ostatecznie wszyscy polecieli do Włoch. Cała sprawa skończyła się odwołaniem ze stanowiska trenera Kuleszy, a także zawieszeniem Młynarczyka, Bońka, Żmudy i Terleckiego. Ten ostatni w reprezentacji Polski już nigdy potem nie zagrał.  

Michał Zichlarz


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL