Reklama

Reklama

Armenia - Polska w el. MŚ. Mila: Będzie ciężko, ale awansujemy na mundial!

To ostatnia prosta, na której nie można się potknąć, choć trasa tylko teoretycznie jest równa jak stół. Polacy w czwartek (godz. 18) na wyjeździe zmierzą się z Armenią w el. MŚ. - Czeka ich trudne zadanie, ale siła naszej kadry jest tak duża, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Będzie ciężko, ale pojedziemy do Rosji - mówi w rozmowie z Interią Sebastian Mila, jeden z bohaterów poprzednich eliminacji do ME, choć nie ukrywa, że ma obawy o awans.

Zapraszamy na relację na żywo z meczu Armenia - Polska

Reklama

Relacja na żywo dla urządzeń mobilnych

Polacy przebiegli niemal cały eliminacyjny maraton, ale na ostatniej prostej jeszcze niczego nie mogą być pewni. Na razie to piłkarze Adama Nawałki rozdają karty, ale na ich potknięcie czekają Dania i Czarnogóra, z którą w niedzielę zmierzymy się w Warszawie (godz. 18).

"Pogoda, czas, trudne momenty"

Kluczowe jest jednak czwartkowe spotkanie w Armenii. Szkopuł jednak w tym, że Polska tam jeszcze nigdy nie wygrała! Historia naszych potyczek z Ormianami to może nie jest materiał na wielotomową kronikę, bo do tej pory graliśmy tam tylko dwa razy, ale na razie w Armenii zanotowaliśmy remis (1-1 w 2001 r.) i porażkę (0-1 w 2007 r.).

Jak będzie tym razem?

- Pamiętam mecz z Armenią Warszawie, który wygraliśmy dość szczęśliwie (2-1 po golu Roberta Lewandowskiego w doliczonym czasie - przyp. red.). Pamiętam też, jak sam grałem np. przeciwko Azerbejdżanowi. To są trudne wyjazdy, walczy się tam niesamowicie ciężko: inna pogoda, strefy czasowe i wiele trudnych momentów - opowiada Mila.

Siła drużyny

Zawodnik Lechii Gdańsk najświeższe wspomnienia z drużynami z tamtego regionu ma jednak całkiem przyjemne, bo w listopadzie 2014 r. zagrał na wyjeździe przeciwko Gruzji w eliminacjach do mistrzostw Europy. Polacy wygrali 4-0, Mila zdobył bramkę, a do tego wyszedł w pierwszym składzie reprezentacji Polski pierwszy raz od... sześciu lat.

Wówczas jednak Polacy również musieli się trochę pomęczyć, bo do przerwy było 0-0. - Między Polską a Gruzją były dwie godziny różnicy i to już tworzyło jakiś problem w funkcjonowaniu - wspomina Mila.

- W Armenii trzeba być mocno skoncentrowanym, ale chłopaki już to wiedzą. Siła naszej drużyny jest jednak tak duża, że na pewno wyjdą obronną ręką. Kibicuję im i zawsze będę wspierał. W końcu to nasza kadra narodowa - dodaje.

Święto w czwartek ok. 22.30?

Wariant najbardziej optymistyczny zakłada, że Polacy ogrywają Armenię, Dania remisuje z Czarnogórą i w czwartek ok. godz. 22.30 zawodnicy Nawałki zaczynają świętowanie awansu na mundial. Każde inne rozstrzygnięcie sprawia, że wszystko wyjaśni się dopiero w niedzielę.

- Oczywiście, że mam obawy o awans, w końcu to piłka nożna i nigdy nie wiadomo, co się może wydarzyć. Ja jednak nigdy nie będę obiektywny w stosunku do tej reprezentacji, bo jest mi ona bardzo bliska. Rozkochała mnie atmosfera związana z kadrą, to jak sprzedają się bilety na jej mecze. Jestem dumny, że to tak wygląda. Będzie ciężko, ale pojedziemy do Rosji! - uważa Mila.

Piotr Jawor

Sprawdź sytuację w "polskiej" grupie eliminacji MŚ!

Dowiedz się więcej na temat: Sebastian Mila | reprezentacja Polski | eliminacje MŚ 2018

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje