Reklama

Reklama

Armenia - Polska. Kądzior: To wyróżnienie dla mnie i dla klubu

Na swoim koncie ma ledwie 14 ligowych gier, a już dostał powołanie do reprezentacji Polski. - Dla mnie jest to wielkie wydarzenie, spełnienie marzeń, ale też świadomość tego, jaki ogrom pracy przede mną, żeby wejść na ten jeszcze wyższy poziom - podkreśla skrzydłowy Górnika Zabrze Damian Kądzior.

Pochodzący z Białegostoku pomocnik futbol ma we krwi. W ekstraklasowej Jagiellonii występował jego ojciec Robert. Sam też w najwyższej klasie rozgrywkowej debiutował w Jadze. Było to pięć lat temu. W swoim debiucie, w październiku 2012 roku w meczu przeciwko Wiśle Kraków na wyjeździe, w końcówce spotkania na boisku zastąpił... Euzebiusza Smolarka.  W białostockim klubie skończyło się na trzech krótkich epizodach. 25-letni Kądzior błysnął w poprzednim sezonie, będąc liderem świetnie spisujących się w lidze i w Pucharze Polski Wigier Suwałki. Dzięki temu trafił do Ekstraklasy. Latem starało się o niego wiele klubów.

Pasuje do drużyny

Reklama

Teraz jest jednym z motorów napędowych niespodziewanego lidera z Zabrza. - Damiana obserwowaliśmy w poprzednim sezonie nie tylko w bezpośredniej rywalizacji. Jego profil pasował do naszych oczekiwań i zespołu. To piłkarz, który chce się rozwijać, chce iść do przodu. W poprzednim sezonie zdobył w pierwszej lidze 14 bramek oraz zanotował 15 asyst. Widać, że robi też progres w Ekstraklasie, gdzie też notuje asysty i zdobywa gole - ocenia szkoleniowiec Górnika Marcin Brosz. 

W tym sezonie Kądzior zdobył dla Górnika trzy gole. Dwa w lidze i jednego w Pucharze Polski. Jest mocnym punktem zabrzan. 

- Z jakimi nadziejami jadę na kadrę? Z takimi, że chciałbym coś zagrać. Różnie w życiu bywa. Na pewno chcę podpatrywać najlepszych zawodników w Polsce i czerpać od każdego z nich najlepsze wzorce, tak, żeby później móc korzystać z tego w Górniku. Dla mnie jest to wielkie wydarzenie, spełnienie marzeń, ale też świadomość tego, jaki ogrom pracy przede mną, żebym wejść na ten jeszcze wyższy poziom, bo kadra to wiadomo, najwyższy poziom z możliwych - podkreśla piłkarz.

Telefon od selekcjonera

Jak dowiedział się o niespodziewanym powołaniu na decydujące mecze w eliminacjach mistrzostw świata przeciwko Armenii i Czarnogórze?  - W tygodniu rozmawiałem z trenerem Broszem, który powiedział mi, że rozmawiał z selekcjonerem. Trener kadry prosił o wyniki moich treningowych i meczowych badań, bo jesteśmy stale monitorowani. To był taki sygnał. Dwa dni później zadzwonił z kolei sam trener Nawałka, który powiedział, że widzi we mnie potencjał, że mam jeszcze rezerwy i że mogę dostać taką szansę. No, a następnego dnia kierownik przyniósł powołanie do szatni. Jak mówię, wielka radość, ale spokojnie do tego podchodzę. Myślę, że po części, jest to też docenienie tego, co gdzieś tam przez 1,5 roku zrobiłem, nie tylko w Górniku, przez ten krótki okres czasu, ale też wcześniej w Wigrach. Najważniejsze, żeby się rozwijać, a nie zadowalać się jednym powołaniem na reprezentację. Twardo stąpam po ziemi. Mam jeszcze większe marzenia. Jedno się spełnia, bo jadę na kadrę, ale przede mną kolejne wyzwania  - mówi ambitny zawodnik.

- To wielkie wyróżnienie nie tylko dla mnie, ale też dla Górnika Zabrze, bo wszystko fajnie się dzieje wokół klubu. Jesteśmy na pierwszym miejscu w lidze, ja dostałem powołanie. Wierzymy, że cały czas pójdziemy tą drogą - zaznacza Kądzior.

W czwartek w Erywaniu, a później w niedziele w Warszawie okaże się, czy zawodnik Górnika dostanie szansę debiutu w biało-czerwonych barwach.

Michał Zichlarz, Zabrze

Zobacz wyniki, terminarz i tabelę grupy E el. MŚ 2018

Dowiedz się więcej na temat: reprezentacja Polski | damian kądzior

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje