Reklama

Reklama

Arkadiusz Milik: Grać razem z Kiesslingiem

- Prezes Boniek powiedział mi, że postarzał się przeze mnie o pięć lat – mówi Arkadiusz Milik, napastnik młodzieżowej reprezentacji Polski.

"Biało-czerwoni" rozpoczęli w czwartek eliminacje mistrzostw Europy, wygrywając w Krakowie z Maltą 2-0. Bramki zdobyli jednak dopiero w samej końcówce - w 85. minucie Milik, a w 90. Michał Chrapek, choć do siatki powinni trafić już wcześniej.

Reklama

- Nie chcę liczyć, ile razy strzelałem. Było tego bardzo dużo. Skuteczność nie dopisała. Fajnie jednak, że w końcu udało nam się zdobyć bramki i wywalczyć trzy punkty - powiedział napastnik Bayeru Leverkusen.

Maltańczycy, szczególnie w drugiej połowie, bronili się szczęśliwie. Dwa razy piłkę z bramki wybijał ich kapitan Zach Muscat.

- Tych sytuacji było mnóstwo i szkoda, że długo nic nie wpadało, bo mecz mógł się zakończyć wyższym wynikiem - stwierdził Milik, który dwa razy trafił piłką w poprzeczkę nie licząc strzałów niecelnych czy blokowanych.

- Bundesliga skończyła rozgrywki już dwa tygodnie temu. Mieliśmy od tego czasu wolne i co prawda rozplanowane treningi indywidualne, ale widocznie za mało - mówił zawodnik Bayeru.

- Nie mieliśmy jednak momentu zwątpienia. Czuliśmy, że jesteśmy lepszym zespołem i jest tylko kwestią czasu, kiedy strzelimy gola - dodał.

Po meczu klika słów z napastnikiem zamienił Zbigniew Boniek, prezes PZPN, który uważa, że reprezentacja młodzieżowa to druga drużyna w rankingu, ponieważ nie walczy tylko o występ w finałach ME w 2015 roku, ale przede wszystkim o wyjazd na igrzyska olimpijskie w Rio de Janeiro w 2016.

- Powiedział, że przeze mnie postarzał się o pięć lat. Oczywiście to było w żartach, ale bardzo się cieszę, że podszedł porozmawiać, bo to była z jego strony miła rzecz - stwierdził Milik.

Piłkarz Bayeru tym razem zaprezentował się w młodzieżówce, choć już w piątek reprezentacja Polski zagra w Kiszyniowie z Mołdawią bardzo ważny mecz w eliminacjach mistrzostw świata 2014, a wcześniej już w niej występował.

- Mało grałem w swoim klubie, dlatego trener Fornalik mnie nie powołał do pierwszej drużyny i ja się z tym zgadzam. Nie powołuje się raczej zawodników, którzy nie występują na co dzień, a ja w Leverkusen grałem "ogony".  Mam nadzieję, że dobrą postawą pokaże selekcjonerowi, że zasługuje na powołanie do pierwszej reprezentacji i je dostanę - powiedział Milik.

I choć na razie w Bundeslidze siedzi głównie na ławce rezerwowych, jest pewny, że decyzja o zmianie ligi z polskiej na niemiecką, była słuszna. - Uważam, że dobrze zrobiłem przechodząc do Bayeru. Bardzo się cieszę, że jestem w Leverkusen - mówił.

- W Niemczech każda rzecz jest trochę lepsza od tej polskiej i to tworzy taką wielką różnicę. U trenera Adama Nawałki w Górniku Zabrze były bardzo ciężkie treningi, które przygotowały mnie do tego, gdzie teraz jestem. W Niemczech zajęcia są krótsze, ale bardziej intensywne - dodał.

W Bayerze Milik może przypatrywać się, jak gra Stefan Kiessling, który w tym sezonie został najlepszym strzelcem Bundesligi.

- Zyskuję z każdym treningiem. Uczenie się od Kiesslinga i podpatrywanie go w niektórych akcjach naprawdę dużo daje. Nie spodziewałem się, że zostanie królem strzelców. Myślałem, że w końcówce wyprzedzi go Robert Lewandowski, ale jestem zadowolony, że Stefan wygrał tę rywalizację. Nikomu z nich nie kibicowałem, bo obaj są moimi kolegami - powiedział 19-letni Polak.

- Na razie jestem w Bayerze niby drugim napastnikiem, ale  wszystko będzie zależało od okresu przygotowawczego. Najważniejsze będą treningi i pokazywanie się z dobrej strony. Będę ciężko pracował i mam nadzieję, że w końcu wywalczę sobie miejsce w jedenastce, najlepiej razem z Kiesslingiem - oświadczył Milik.

Autor: Paweł Pieprzyca

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama