Reklama

Reklama

Arkadiusz Milik gra jak z nut. "I właśnie teraz potrzebuje spokoju"

​"Czemu Milik nie wsiadł do samolotu? Bo nie trafił w bramkę!". Takie żarty pojawiały się po ostatnich, nieudanych dla 22-letniego napastnika meczach reprezentacji Polski. Dziś jednak do śmiechu nie jest ligowym rywalom Polaka, bo Milik wyrasta na czołowego snajpera Europy.

Milików jakby było dwóch - wersja superskuteczna (gra w Napoli) i pudłująca na potęgę (w reprezentacji Polski). 

Opcja 1 i opcja 2

Reklama

Milik nr 1 jest na czele klasyfikacji napastników wszystkich poważnych lig Europy. W tym sezonie zdobył już sześć goli, a do siatki trafia średnio co 53 minuty. Drugi na tej liście - Alexandre Lacazette (Olumpique Lyon) - strzela co 56 minut, Lionel Messi (FC Barcelona) co 58 minut, a Sergio Aguero (Manchester City) co 59.

Statystyki Milika nr 2 wyglądają dużo gorzej, bo dla reprezentacji Polski nie strzelił gola od ponad dziewięciu godzin! Ostatni raz do siatki trafił na inaugurację Euro 2016 w spotkaniu przeciwko Irlandii Północnej.

Później marnował kolejne okazje w spotkaniu z Niemcami, Ukrainą, Szwajcarią, Portugalią i ostatnio z Kazachstanem. W tym ostatnim meczu spudłował nawet na pustą bramkę i znów musiał zmierzyć się z falą tzw. memów oraz dowcipów na swój temat.

Wieszanie psów

- Żarty z mojej skuteczności staram się brać na klatę - mówił Arkadiusz Milik pytany przez Interię przed ćwierćfinałem Euro 2016 z Portugalią.


Marek Motyka, były reprezentant Polski: - W Polsce już mamy taką mentalność, że droga z nieba do piekła jest bardzo krótka. U nas wszyscy wieszają na Miliku psy, a w Napoli jest bogiem.

Dzięki Polakowi kibice wicemistrza Włoch szybko zapominają o Gonzalo Higuainie. Argentyńczyk za ok. 90 milionów euro przeszedł do Juventusu Turyn, a zastąpił go właśnie Milik. Polak w czterech pierwszych meczach Serie A zdobył cztery bramki, za to Higuain ma na koncie trafienie mniej. Do tego Polak dołożył dwa gole w Lidze Mistrzów.

Milik w sobotę znów porwał publiczność w Neapolu. Jego drużyna remisowała 1-1, a Polak na wszystko patrzył z ławki rezerwowych. Gdy wszedł na boisko, nie było już co zbierać. Pierwszą bramkę zdobył umiejętnym przerzuceniem piłki nad bramkarzem, a drugą mocnym uderzeniem zza pola karnego.

"Magic Milik", "Harry Poter", "Cesarz", "Arek Wielki" - w takich określeniach prześcigała się włoska prasa po wyczynie Polaka.

Milik lubi ciszę

Jedną z osób, która najlepiej zna Milika, jest jego pierwszy trener Sławomir Mogilan. Szkoleniowiec zna go doskonale nie tylko jako piłkarza, ale przede wszystkim człowieka. Znają się od dziecka i do dziś mają ze sobą doskonały kontakt.

Mogilan wraz z młodymi piłkarzami odwiedza Milika w klubach, w których 22-letni napastnik występuje. Dziś Mogilan wie, czego Milikowi najbardziej potrzeba. 

- Spokoju. I właśnie dlatego od roku nie wypowiadam się na temat Arka. Jego albo się chwali, albo krytykuje, a wszystko należałoby po prostu wypośrodkować - uciął szkoleniowiec w rozmowie z Interią i grzecznie podziękował za wywiad.

Podobną taktykę obrał Maurizio Sarri. Trener Napoli stara się ściągać presję z 22-letniego Polaka, bo wie, że wkrótce mogą przyjść chude tygodnie.

- Jestem zaskoczony bramkostrzelnością Milika, ale nie jego grą. Wiem, że to bardzo dobry piłkarz, ale powinniśmy zdjąć z niego presję, bo ma dopiero 22 lata i zaliczył raptem kilka spotkań w Serie A - mówił szkoleniowiec w rozmowie z włoskimi mediami.

Problem znany

Przed laty z podobnymi problemami borykał się Kazimierz Kmiecik. W latach 1968 - 1981 w lidze był niezwykle trudny do zatrzymania i w 296 spotkaniach Wisły Kraków zdobył 151 bramek.

W kadrze tak dobrze mu już jednak nie szło. Co prawda reprezentacyjnego dorobku nie musiał się wstydzić, ale pewnie liczył na więcej niż osiem bramek w 34 występach.

- Klub a kadra to dwa światy - przyznaje dziś Kmiecik. - Inny poziom, inny stres. W przypadku Arka Milika trzeba wziąć też pod uwagę wiek. Jeśli jednak dalej będzie się tak rozwijał, to za rok czy dwa będzie strzelał gola za golem. Na razie kibice mogą mieć mu za złe zmarnowane sytuacje, ale może przyjdzie czas, że wszystko mu wybaczą i będą nosili na rękach - uważa Kmiecik.

Dowiedz się więcej na temat: Arkadiusz Milik | reprezentacja Polski | Napoli

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje