Anglia - Polska 2-1. Pięć wniosków po meczu
Radość taktyków, niezrozumiała decyzja i kłam zadany plotkom - oto 5 rzeczy, których dowiedzieliśmy się po meczu Anglia - Polska.

1. Nowa taktyka dobra na wrzutki. Gra trzema obrońcami często sprowadza się do dyskusji na temat roli wahadłowych. Trzech rosłych środkowych defensorów Polakom na Wembley dało jednak co innego, a mianowicie przewagę w pojedynkach powietrznych, co z czasem zniechęciło Anglików do bombardowania dośrodkowaniami.
2. Koniec z topornym bronieniem? Kontra, kontra, kontra. Do tej pory, gdy reprezentacja Polski mierzyła się ze zdecydowanie mocniejszym przeciwnikiem, to głównie czekała przed swoim polem karnym na to, co zrobi rywal i ewentualnie kontrowała. Teraz Polacy atakowali znacznie wyżej, co przyniosło bramkę i przybliżyło całą drużynę do nowoczesnego futbolu.
3. Niezrozumiałe decyzje w sprawie Michała Helika. Paulo Sousa na każdym kroku udowadnia, że ma swoje zdanie i wizję, ale z kwestii Helika trudno będzie mu się wybronić. W meczu z Węgrami obrońca Barnsley zagrał słabo i został zdjęty. W efekcie kolejne spotkanie - z Andorą - oglądał z trybun, by na Wembley wyjść w podstawowym składzie. Sousa zaryzykował i przegrał, bo to Helik zawinił przy pierwszej bramce.
4. Kłam zadany plotkom. Gdy Paulo Sousa nie wystawił Glika przeciwko Węgrom, to szybko pojawiły się plotki, że zawodnik Benevento nie dość, że nie pasuje selekcjonerowi piłkarsko, to jeszcze charakterologicznie obu panom nie jest po drodze. Sousa na Wembley jednak nie zmienił hierarchii i pozostawił Glikowi opaskę kapitana, co powinno uciąć wszelkie spekulacje.
5. Roszada ustawienia. Jedna zmiana i gotowe. Wygląda na to, że taktycy u Paulo Suusy nie będą się nudzili. Najpierw trzech obrońców, później czterech. Dwóch napastników, później jeden. A wszystko dzięki zmianie jednego zawodnika. Taka nieprzewidywalność z czasem może przynieść efekt.
Piotr Jawor









