Afera w PZPN zbiera żniwo. Pierwszy sponsor kończy współpracę ze związkiem
Z reprezentacją Polski na ostatni mecz do Mołdawii poleciał Mirosław Stasiak - były działacz PZPN-u skazany w przeszłości za ustawianie meczów piłkarskich. Gdy o aferze poinformowały media, związek w oficjalnym komunikacie obarczył winą niewymienionego z nazwy sponsora. Firmy współpracujące z reprezentacją Polski zareagowały wielkim oburzeniem, a jedna z nich właśnie oficjalnie zakończyła współpracę z federacją.

Firmą, która oficjalnie zakończyła swoją współpracę z Polskim Związkiem Piłki Nożnej i reprezentacją Polski jest Tarczyński S.A. Dotychczasowy sponsor wyraził swoje oburzenie w związku z całą sprawą i poinformował o swojej decyzji.
Traktujemy aktualną sytuację bardzo poważnie, dlatego podjęliśmy decyzję o zakończeniu współpracy z PZPN w obecnej formule. Nie przedłużymy umowy, którą podpisaliśmy we wrześniu 2022 roku, a nasz dział prawny aktualnie analizuje możliwości jej wypowiedzenia w trybie natychmiastowym w obliczu zaistniałych sytuacji.
Wielki skandal w PZPN. Partnerzy biznesowi są oburzeni komunikatem związku
Jako pierwszy w bardzo negatywnych słowach na temat komunikatu PZPN-u wypowiedział się Rafał Brzoska. Szef InPostu na swoim twitterze określił rzeczone oświadczenie jako skandaliczne.
- Oczekujemy natychmiastowego podania informacji, który ze sponsorów rzekomo zaprosił tę osobę. Po drugie - bardzo poważnie zastanawiamy się nad kontynuowaniem wsparcia polskiej piłki w formule, którą ostatnio obserwujemy. Nie pozwolimy na to, by nasz brand był wiązany z korupcją - grzmiał Rafał Brzoska.
Później od komunikatu związku odcięły się kolejni sponsorzy: STS, Orlen, Leroy Merlin i Biedronka. Tarczyński natomiast postanowił od razu wykonać o wiele bardziej zdecydowany ruch w postaci oficjalnego zakończenia współpracy z PZPN.
Media: To nie żaden ze sponsorów stoi za aferą
Według informacji podanej przez "Przegląd Sportowy Onet", za aferą nie stoi żaden ze partnerów biznesowych Polskiego Związku Piłki Nożnej i reprezentacji Polski. Marek Wawrzynowski podaje, że trzy różne źródła potwierdziły, iż to sam prezes Cezary Kulesza podjął decyzję o zabraniu Mirosława Stasiaka na mecz do Kiszyniowa.
Nad siedzibą Polskiego Związku Piłki Nożnej zebrały się bardzo ciemne chmury. Wciąż nie wiadomo, jaka będzie reakcja kolejnych partnerów biznesowych reprezentacji Polski i czy w ich przypadku skończy się wyłącznie na oburzeniu. Do tej pory federacja nie odpowiedziała na oburzenie sponsorów ani zarzuty płynące z artkułu "Onet Przeglądu Sportowego".












