Reklama

Reklama

Afera w PZPN-ie: ostatniego dnia wydali wielką kasę!

Klub Kibica Reprezentacji Polski jeszcze długo może odbijać się czkawką PZPN-owi. Okazuje się, że zarząd Grzegorza Laty kupił go za horrendalne kwoty w ostatnim dniu urzędowania!

Lista osiągnięć nowego zarządu PZPN w pierwsze trzy miesiące urzędowania, jaką w poniedziałek zaprezentował dziennikarzom Zbigniew Boniek, jest długa. Najważniejsze, nieskonkretyzowane zjawiska na niej się jednak nie zmieściły, a to one sprowadzają się na ocieplenie wizerunku Związku.

Reklama

- Wchodzę na stadion, kłaniają się z uśmiechem piękne hostessy, na foteliku loży honorowej moje nazwisko z napisem "serdecznie witamy". Słowem - wielki świat - cmokał z zachwytu po meczu Polska - Urugwaj (pierwszym, jaki organizowała ekipa Bońka) Piotr Świerczewski - członek Klubu Wybitnego Reprezentanta Polski. Świerczewski i jego koledzy za kadencji Laty mecze oglądali z trybun umieszczonych w narożnikach, bądź za bramkami. 

- Nie znałem pana Bońka, ale mnie zaprosił, więc przyszedłem. Dżentelmen - usłyszałem od wokalisty Lady Pank Janusza Panasewicza, którego szef polskiej piłki zaprosił na spotkanie opłatkowe.

Po latach kompromitacji i pomyłek, przez które piłkarska centrala w pełni zasłużenie była nazywana "betonem", z PZPN-u powiało profesjonalizmem i klasą. Warto podkreślić, że Zibi nie ma lekko, by spełnić wszystkie przedwyborcze postulaty.

- Jedną z pierwszych rzeczy, jakie zrobię, będzie likwidacja Klubu Kibica. To ordynarne wyciąganie pieniędzy od ludzi kochających polską piłkę - zapowiadał.

Dzień po wyborach okazało się, że Zibi jest zakładnikiem umowy podpisanej przez stary układ w ostatnim dniu jego urzędowania. Ekipa Laty za olbrzymią kwotę nabyła Klub Kibica Reprezentacji Polski i jeszcze zobowiązała PZPN do utrzymywania tego tworu do końca lipca 2014 roku.

Gdy na poniedziałkowym spotkaniu poruszono ten temat, rozgorzały emocje.

- Lato odkupił Klub Kibica za patologiczna stawkę - jak możemy się na to godzić! Ta sprawa nadaje się do prokuratury, podobnie jak ta z działką zakupioną powyżej ceny rynkowej na Wilanowie - podkreślał komentator Polsatu Sport Mateusz Borek.

- Podejrzewam, że tydzień po wyborach kupiłbym ten Klub za połowę tej ceny - mówi prezes Boniek. - Klub Kibica źle się narodził - PZPN nie miał w nim ani procenta udziału, źle był promowany. Trzeba to zmienić i zmieniamy - dodaje.

Fakty są takie, że PZPN Bońka przejął Klub Kibica RP ze 130 tysiącami członków, a grono to może rosnąć. Każdy z fanów za członkostwo musiał zapłacić 32 zł. W zamian otrzymuje pierwszeństwo przy zakupie biletu, a także preferencyjną cenę - np. 220 zł za bilet I kategorii na dwumecz z Ukrainą i San Marino, podczas gdy w otwartej sprzedaży kosztuje on 245 zł. Jeśli ktoś zdecyduje się nabyć wejściówkę tylko na jedno spotkanie, to za Ukrainę zapłacą 175 zł, a za San Marino - 90 zł. Miejsca o gorszej oglądalności są znacznie tańsze. Te trzeciej kategorii dla członków Klubu Kibica RP kosztują 100 zł za dwumecz, a 115 zł w sprzedaży otwartej.

Prezes Boniek ma świadomość, że potencjał prawdziwego, działającego na uczciwych zasadach klubu kibica naszej reprezentacji narodowej jest znacznie większy niż 130 tys. osób. - Anglia ma 7,5 mln zrzeszonych kibiców i świetny program lojalnościowy. Postaramy się iść w tym kierunku - zapowiada prezes PZPN-u.

Motto rządów Bońka jest proste: przywróćmy normalność. Prezes sporo uwagi poświęca ostatnio poprawie stosunków na linii PZPN, kluby - kibice.

- Są trzy grupy ludzi na stadionie: VIP-y, dziennikarze i kibice. Ci ostatni są traktowani najgorzej, a to przecież oni przynoszą pieniądze - podkreśla Boniek. Prezes zaapelował też do mediów o wywarcie presji na posłów o modyfikację Ustawy o Organizacji Imprez Masowych, która na razie zabrania np. sprzedaży biletów w dniu meczów, a stadiony pustoszeją.

Zrewolucjonizowania działania biura PZPN-u na czele ze stworzeniem ośmiu departamentów, mianowanie nowego sekretarza generalnego (Maciej Sawicki) i dyrektora sportowego (Stefan Majewski), ułożenie pracy w reprezentacjach młodzieżowych, a także zaniechanie budowy nowej siedziby w Wilanowie - to najważniejsze zadania, jakie wykonał zarząd Bońka.

- PZPN istnieje już 95 lat i odnosił wiele sukcesów, choć nie miał siedziby. Docelowo będziemy ją chcieli mieć, ale na zdrowych zasadach. Rezygnacja z budowy w Wilanowie oznacza dla nas zaoszczędzenie 60 mln złotych, a to spora kwota, którą wolimy poświęcić na działalność statutową, nie zaś na deweloperkę - podkreśla prezes Boniek.

Na razie Związek mieści się w budynku Grupy Żywiec przy ul. Bitwy Warszawskiej 1920 r. Za roczne wynajęcie biur płaci 2,3 mln zł. - Utrzymanie siedziby w Wilanowie mogłoby kosztować tyle samo - uważa prezes PZPN.

Autor: Michał Białoński

Współpraca: Roman Kołtoń

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje