Reklama

Reklama

Adam Nawałka: Moja wizja uzdrowi kadrę

Reprezentację Polski zastaje drewnianą, a za kilka lat ma zostawić murowaną, czyli z kilkoma sukcesami - awansem na mistrzostwa Europy i wyjściem z grupy na nich - oto misja nowego selekcjonera piłkarzy Adama Nawałki. - Mam wizję, ona pomoże kadrze - zapewnia.

Gdy udało się przełożyć na grę piłkarzy sposób, w jaki wypadli na inauguracyjnej konferencji nowy selekcjoner Adam Nawałka i prezentujący go prezes PZPN-u Zbigniew Boniek, to nie tylko pojechalibyśmy na mistrzostwa Europy do Francji, ale też pewnie wyszli z grupy. Zanim jednak napompujemy biało-czerwony balon oczekiwań, musimy poczekać chociaż na pierwsze powołania (już jutro) i pierwsze mecze odnowionej kadry.

Reklama

Zobacz terminarz i wyniki meczów "Biało-czerwonych"

Czego może się spodziewać piłkarz reprezentacji Polski po Adamie Nawałce? Na pewno jasnych reguł gry i równych szans dla wszystkich. Tego, że skończy się chaos - m.in. co mecz inna para stoperów. Kibice "Biało-czerwonych" zapewne stracą poczucie, że największe gwiazdy zespołu - grając z Białym Orłem na piersi, nie starają się tak bardzo, jak w swych klubach.

Adam Nawałka to tytan pracy. Wymaga od wszystkich pełnego poświęcenia, zresztą sam daje siebie całego w to, co robi i to o każdej porze. Obowiązują proste zasady - krew, pot i łzy - wszystko w interesie stworzenia drużyny.

"Jeżeli ktoś najpierw chce grillować, a dopiero później pracować, to rzeczywiście będzie miał terror" - ogłosił w pierwszym wywiadzie nowe selekcjoner.

- Co z tego, że zwykło się mawiać, że u Adama Nawałki panuje reżim. Jeśli przynosi to wyniki w klubie i jeśli przyniesie to wyniki w kadrze, to nie będzie nikomu przeszkadzał ten reżim - ocenił Arkadiusz Głowacki.

- Debata na temat przydatności Roberta Lewandowskiego reprezentacji jest nie na miejscu. Robert prezentuje poziom światowy. Postaram się wykorzystać jego potencjał do kreowania naszej gry i finalizacji akcji. Ten błysk geniuszu ma służyć drużynie - wytycza nowe kierunki selekcjoner.

Nowy sztab reprezentacji oznacza nowe szanse dla wszystkich piłkarzy. Także dla Ludovica Obraniaka, który stracił poparcie poprzedniego trenera - Waldemara Fornalika, przez co zrezygnował z gry w kadrze. Jedna z pierwszych podróży Nawałki będzie prowadziła właśnie do Francji, do Ludo. - Chcę porozmawiać z Ludovikiem i przekonać się, czy jest zdolny do poświęceń i integrowania się z grupą - tłumaczy Nawałka.

Przy okazji prezes PZPN-u Zbigniew Boniek podkreślił jeszcze raz, że polityka jego zarządu - żadnych naturalizacji "na siłę" piłkarzy, którzy nie porozumiewają się po polsku - nie była wymierzona w Obraniaka, ani drugiego spolonizowanego Francuza - Damiena Perquisa. Obaj byli w polskiej kadrze przed nastaniem rządów Bońka. - Wszyscy piłkarze, którzy mają polskie paszporty i trener wyśle do nich powołania, są u nas mile widziani. Zresztą w rozmowie z Obraniakiem powiedziałem mu, że do niego nic nie mam i życzę mu wszystkiego najlepszego w reprezentacji Polski - zaznaczył prezes Boniek.

Nadejście Nawałki ma oznaczać koniec zamieszania na newralgicznych pozycjach, jakimi są środkowi obrońcy. - Wybiorę czterech stoperów i postawię na ich zgranie, wyrobienie niezbędnych w grze automatyzmów - zapowiada trener Nawałka, który będzie chciał otworzyć podwoje kadry dla młodych piłkarzy. Jednym z nich jest 21-letni stoper Lecha Marcin Kamiński.

Żelaznym kapitanem "Biało-czerwonych" za kadencji Franciszka Smudy i Waldemara Fornalika był Jakub Błaszczykowski. Teraz to się może zmienić. - Mam pewien pomysł na kapitana - mówi zagadkowo Nawałka. Szczegółów na razie nie podaje, gdyż chcąc działać taktownie najpierw o wszystkich decyzjach chce poinformować samych zainteresowanych.

W odróżnieniu od Franza i Fornalika Nawałka na razie nie biadoli z powodu braku czasu na zgranie piłkarzy, stworzenie z nich kolektywu rozumiejącego się bez słów na boisku i poza nim. - Brak czasu to specyfika zawodu trenera-selekcjonera. Selekcjonerzy innych reprezentacji są w takiej samej sytuacji, więc nie ma co narzekać, tylko do maksimum trzeba wykorzystać każdy okres, który jest nam dany na pracę z piłkarzami - podkreśla pan Adam.

Taktyka, rozmowy o piłce są jego pasją. Gdy kilka lat temu, podczas spotkania opłatkowego TS Wisła, spotkaliśmy go w hali przy Reymonta, natychmiast po zwyczajowym "dużo zdrowia, wszystkiego najlepszego", zaczął mówić z pasją i błyskiem w oku: "Bierzemy się ostro do roboty. Pressing niski, pressing średni, pressing wysoki. Jazda na tyłka od pierwszej do 90. Minuty. Tak ma wyglądać każdy mecz i nie ma zmiłuj się!"

Taki jest Adam Nawałka. Ktoś powie, że Franz Smuda w momencie obejmowania Orłów był twardy i hardy, a później, po przegranym Euro 2012 był niczym cień. Czy ewentualna niemoc piłkarzy reprezentacji Polski może "przemielić" także Nawałkę?

Pewne jest jedno - dość już mamy opowieści w stylu: "Lewandowski nie strzela w kadrze, bo brakuje mu Goetzego, czy Reussa za plecami". O tych brakach akurat wie Nawałka, tak jak wiedział Fornalik i Smuda. Pan Adam zapowiada, że wcielenie w życie jego wizji doprowadzi do przemienienia "Biało-czerwonych" z nieudaczników, którzy na wyjeździe radzą sobie tylko z San Marino, w zwycięzców.

- W kadrze chcę mieć konglomerat doświadczenia z młodymi, głodnymi wilczkami. Takie mieszanki są najbardziej skuteczne - akcentuje selekcjoner.

Jego wielkim atutem będzie poważne wsparcie ze strony charyzmatycznego prezesa - Zbigniewa Bońka. "Adam, znamy się 30 lat. Przekazuje w twoje ręce losy reprezentacji Polski" - powiedział Nawałce "Zibi".

 - Mieliśmy trzech kandydatów i dokonaliśmy najlepszego wyboru. Jestem dumny z tego, że Adam Nawałka poprowadzi reprezentację Polski i jestem spokojny o to, że zadanie go nie przerośnie - podkreśla Boniek.

Dowiedz się więcej na temat: Zbigniew Boniek | Adam Nawałka | reprezentacja Polski | PZPN

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje