Reklama

Reklama

Real Madryt. Transfer Lewandowskiego coraz mniej realny? Polak sobie nie pomógł

To nie jest jeszcze koniec walki Roberta Lewandowskiego o transfer do Realu, można przypuszczać, że Polak tak łatwo nie zrezygnuje, ale też nie ma co ukrywać - nie wykorzystał wielkiej szansy, którą miał w półfinale Ligi Mistrzów. A takie symboliczne mecze wiele znaczą.

Zachowanie napastnika Bayernu w starciu na Bernabeu przeciwko potencjalnym kolegom można nawet uznać za dość charakterystyczne. Zarówno w czasie meczu, gdy po pojedynkach z obroną Realu, szczególnie z Sergio Ramosem, nie starał się żwawo protestować i walczyć o swoje, jak to ma w zwyczaju - jakby miał świadomość, że nie opłaca się zadzierać z charyzmatycznym kapitanem. Ale po końcowym gwizdku również, jakby wiedział - stojąc samotnie na murawie - że okazja przejścia do najbardziej legendarnego klubu znacznie się oddaliła.

Reklama

To szczegóły, ale wiele mówią.

Tak naprawdę, dla polskiego napastnika to był dwumecz, w którym mógł podwójnie wygrać. Pokazać, że potrafi przesądzić o awansie swojej drużyny w ważnym meczu, jeszcze w doliczonym czasie gry miał przecież taką okazję, ale też dać sygnał Realowi w bezpośrednim pojedynku, że ciągle zasługuje na zainteresowanie, jak wtedy, gdy czterokrotnie trafiał do siatki madrytczyków w jednym spotkaniu. Nie udało się ani jedno, ani drugie.

Jeśli jednak przyjrzymy się bliżej, będzie to tylko potwierdzenie tendencji, którą obserwujemy od kilku lat. "Lewy" jest zbawcą reprezentacji, prawdziwym liderem, który ciągnie drużynę do przodu w najważniejszych momentach, w Bundeslidze też nie ma sobie równych, popisując się godną podziwu regularnością, ale w Lidze Mistrzów, która jest prawdziwą witryną na cały świat zaskakująco mu nie  idzie. Albo inaczej - awansował wprawdzie do "10" najlepszych strzelców tych rozgrywek, ale w decydujących spotkaniach nie odgrywa czołowej roli.

Czy w takiej sytuacji marzenia o życiu w Madrycie mogą być realne? To ciągle zależy od wielu okoliczności, ale na dzisiaj wydaje się, że nawet nie postawa szefów Bayernu będzie najważniejsza, tylko pytanie, w jakim stopniu Real będzie chciał przebudowywać zespół. Sygnały, które dochodzą w tej sprawie są często sprzeczne. Raz "Królewscy" są przekonani do Polaka, za chwilę inni napastnicy wyprzedzają go w walce o białą koszulkę.

I kwestia zasadnicza - czy znajdzie się tam miejsce na kolejny sezon dla Karima Benzemy?

Na nieszczęście Lewandowskiego, Francuz - mimo bezlitosnej i często uzasadnionej krytyki w ostatnich miesiącach - znowu pokazał po strzeleniu dwóch goli, że potrafi być skuteczny w kluczowych momentach. Znając bardzo pobłażliwy stosunek trenera Zidane'a do swojego rodaka, to może być przeszkoda nie do przeskoczenia.

Bo dla wszystkich na pewno nie będzie miejsca.

Remigiusz Półtorak

Zobacz wyniki Ligi Mistrzów

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje