Reklama

Reklama

Real Madryt. Hiszpańskie media: Sytuacja Realu prawie krytyczna

Po środowym odpadnięciu Realu Madryt z Pucharu Króla, hiszpańscy dziennikarze podkreślają, że jedyną szansą "Królewskich" na uratowanie sezonu jest triumf w Lidze Mistrzów. "Trener Zinedine Zidane i jego piłkarze są już prawie w krytycznej sytuacji" - oceniono.

Real został wyeliminowany przez ekipę Leganes, która do półfinału Copa del Rey awansowała po raz pierwszy w swojej prawie 90-letniej historii. W ubiegłym tygodniu przegrała wprawdzie u siebie 0:1, ale w rewanżu na Santiago Bernabeu pokonała mistrza Hiszpanii i triumfatora Champions League w dwóch ostatnich sezonach 2:1.

Co więcej, Realowi źle wiedzie się w ekstraklasie. Po 20 kolejkach ma 35 punktów i zajmuje dopiero czwarte miejsce. Do prowadzącej Barcelony traci 19 i trudno upatrywać pocieszenia w tym, że ma do rozegrania jedno zaległe spotkanie.

Reklama

"Leganes dało radę mistrzowi Europy lub temu, co z niego zostało. Real już przegrał ligę, a w tę środę wyrzucił za burtę kolejne trofeum. A miał wszystko po swojej stronie: historię, większą presję na zdobycie Pucharu, przewagę z pierwszego meczu, większy budżet i lepszy skład" - oceniono na internetowej stronie dziennika "Marca".

"Środowa porażka była tragedią, która pozostawia trenera Zinedine'a Zidane'a i jego podopiecznych w sytuacji trudnej, prawie krytycznej: cały sezon sprowadza się teraz do Ligi Mistrzów" - dodano.

Pierwszy gol dla Leganes padł w 31. minucie. Obrońcy Realu popełnili błąd w rozgrywaniu piłki, co wykorzystał Javier Eraso, oddając precyzyjny strzał sprzed linii pola karnego. W 47. minucie do wyrównania doprowadził Francuz Karim Benzema, ale chwilę później, po dośrodkowaniu Eraso z rzutu rożnego, głową do bramki trafił Brazylijczyk Gabriel.



"W Madrycie nie potraktowano poważnie Leganes, dlatego Pucharu nie będzie. Real w dalszym ciągu nie potrafi odnaleźć równowagi" - napisano w komentarzu na stronie internetowej dziennika "As".

Przypomniano także wydarzenie z sezonu 2009/10, kiedy Real sensacyjnie przegrał na wyjeździe z trzecioligowym wówczas Alcorcon 0:4. W rewanżu zdołał wygrać tylko 1:0 i odpadł, a tę wpadkę w mediach zapamiętano jako "Alcorconazo".

Tę środową nazwano "Pepinazo" - od słowa "Pepineros", które jest przydomkiem piłkarzy Leganes.

"Zasłużyli na miano bohaterów. Zespół z południa stolicy dotarł po raz pierwszy do półfinału Pucharu, po plecach mistrza Hiszpanii i Europy. Choć Puchar Króla nie był na liście priorytetów Realu, w tym momencie było to trofeum na wyciągnięcie ręki" - napisano w serwisie internetowym "El Pais".

Przypomniano także, że trzy dni wcześniej "Królewscy" rozbili przed własną publicznością Deportivo La Coruna 7:1 w ekstraklasie.

"Z wyjściowego składu z tamtego spotkania w środę został tylko Nacho, a Real stał się cieniem samego siebie. To była drużyna bez polotu i przewidywalna. To okres, o którym kibice Realu będą chcieli zapomnieć" - podkreślono.

W półfinale Copa del Rey zagrają także Sevilla i Valencia. W czwartkowy wieczór na Camp Nou podejmie miejscowego rywala Espanyol. W pierwszym starciu tych ekip Espanyol nieoczekiwanie wygrał 1:0.

Losowanie par półfinałowych zaplanowano na piątek.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje