Reklama

Reklama

Dariusz Wołowski: Małżeństwo doskonałe?

Po 45 dniach samotnego "strajku" Luka Modrić został w końcu piłkarzem "Królewskich" kosztem 30-35 mln euro. Czy Chorwat więcej zrobi dla Realu, czy Real dla Chorwata?

Florentino Perez osobiście powitał Lukę Modricia na oficjalnej stronie...Tottenhamu, obiecując, że transfer Chorwata wyznacza początek wieloletniej współpracy między obydwoma klubami. Rozczarowanych słabym startem sezonu fanów Realu zdecydowanie bardziej interesuje jednak, jak pomocnik wpłynie na najbliższą przyszłość zespołu? Mierzący 170 cm gracz to dla Jose Mourinho silny atut przy polepszaniu gry kombinacyjnej drużyny. Jednocześnie ostateczny wyrok w sprawie Ricardo Kaki.

Drogi Luki Modricia i Andre Villasa-Boasa w dziwny sposób się rozmijają. Villas-Boas bardzo chciał go w poprzednim sezonie w Chelsea, wtedy jednak Tottenham przekonał Modricia, by dał sobie jeszcze kolejny rok na osiągnięcie sukcesu ze starym klubem. Właściciel "Spurs"Daniel Levy obiecał Chorwatowi, że zgodzi się na jego odejście, jeśli latem 2012 roku zgłosi się po niego wielki klub taki jak Real Madryt. Teraz, gdy zespół z White Hart Lane prowadzi Villas-Boas, traci Chorwata również przez fakt, że rok temu tak zaciekle o niego zabiegał.

Tak naprawdę jednak Modrić zawdzięcza transfer do Realu swojej ogromnej determinacji. Kiedy wrócił do klubu z Londynu po wakacjach, powiedział Villasowi-Boasowi, że zdecydował się odejść. Od tamtej pory ćwiczy samotnie i nie gra, nie był na amerykańskim tournee klubu. Ostatni raz, kiedy spędził na boisku 90 minut, to był mecz Chorwacja - Hiszpania w fazie grupowej Euro 2012.

W najbliższym czasie nie odmieni więc gry Realu, który w dwóch kolejkach otwierających sezon Primera Division zdobył zaledwie punkt. Musi odrobić 45 straconych dni. Ale to nie jest przesadnym zmartwieniem. Jose Mourinho ma wystarczająco silną kadrę, by przezwyciężać lokalne kryzysy. Modrić ma dać zespołowi jakość w największych meczach, czyli zapewne dopiero wiosną w kluczowej fazie Champions League.

Chorwat ma 27 lat i wielką szansę na zaistnienie w futbolu z najwyższej półki. W jego karierze wszystko zdaje się układać logicznie. Po Euro 2008 za 20 mln euro kupił go Tottenham, by nauczył się ligi uważanej za fizycznie najtrudniejszą. "Muszę grać na jeden kontakt, bo gdybym tego nie robił, połamaliby mi nogi" - zwierzał się kolegom pytającym o wrażenia z Premier League.

Patrząc na jedenastkę Realu, teoretycznie nie ma w niej miejsca dla Modrica. Chyba, żeby Mourinho zdecydowałby się zrezygnować z jednego defensywnego pomocnika. To do Portugalczyka niepodobne, aby chciał grać trójką Alonso-Modric-Oezil, wystawiając przed nimi Ronaldo, Di Marię i Benzemę (Higuaina). Nie wydaje się jednak blisko 40 mln euro bez powodu. Barca zapłaciła tyle samo za Cesca Fabregasa, choć nikt nie kwestionował pozycji w drugiej linii Xaviego, Iniesty i Busquetsa. Modric to jedyny transfer Realu tego lata. Negocjacje trwały tak długo, bo Tottenham dobrze zna wartość Chorwata. Graczy takich jak on szkoli dziś głównie barcelońska "La Masia".

Czy Luka Modrić stanie się madryckim Iniestą? Na pewno nie udało się to Kace. Laureat "Złotej Piłki" z 2007 roku, za którego klub zapłacił 65 mln euro, dając mu pensję porównywaną z Cristiano Ronaldo, jest dziś na Santiago Bernabeu całkowicie zbędny, mimo zaledwie 30 lat. Milan nie chce go jednak kupić, ale tylko wypożyczyć, wiedząc, że "Królewscy" znaleźli się na musiku. Nie mogą dłużej trzymać na ławce tak kosztownego gracza. Do końca okna transferowego zostały cztery dni, decyzja zapadnie więc bardzo szybko.

Modrić podpisał kontrakt na pięć lat z pensją 4,5 mln za sezon (ponad dwa razy niższą niż Kaka). Kosztował Real 30 mln euro, plus 5 mln w zależności od dokonań piłkarza. Modrić może grać w środku i na skrzydle. Meczów jest dość, by swój udział w sukcesy klubu wnieśli wszyscy pomocnicy. Po bardzo słabym starcie ligi na Santiago Bernabeu powiało w końcu optymizmem. "Jestem gotowy, by grać przeciw Barcelonie" - powiedział Modrić na prezentacji. Miał na myśli środowy rewanż w Superpucharze, ale zabrzmiało to wręcz symbolicznie.

Czy małżeństwo Chorwata z królewskim klubem zawarte 27 sierpnia 2012 okaże się doskonałe? Teoretycznie transfer wydaje się bardzo korzystny dla obu stron. Dobijając do 27. roku życia pomocnik kończy okres przyuczania się do roli wielkiego piłkarza. W Madrycie ma szansę nim zostać walcząc o trofea, na które nie miał szans w Londynie. Mourinho dostaje gracza mogącego wnieść do drużyny bardzo wiele. W poprzednim sezonie, w półfinale Champions League Bayern przewyższał "Królewskich" w ataku pozycyjnym. Z Modriciem suma talentu w drugiej linii Realu będzie zdecydowanie większa.

Dariusz Wołowski

Dyskutuj z autorem artykułu na jego blogu!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje