Reklama

Reklama

Złota Piłka. Ani Messi, ani "Lewy". Tu szanse mają one

Złota Piłka, ale nie dla Leo Messiego czy Roberta Lewandowskiego, tylko dla najlepszej piłkarki. Jak kobieca Złota Piłka wpłynęła na rozwój popularności żeńskiego futbolu? Mimo że plebiscyt zaliczył przecież spory wizerunkowy falstart, bo zaczęło się od oskarżeń o seksizm.

Złota Piłka była przez lata plebiscytem, który zdawał się nie dostrzegać piłki kobiecej. To zmieniło się w 2018 roku, kiedy po raz pierwszy przyznano nagrodę  Women's Ballon d'Or, czyli Złotą Piłkę dla piłkarki. Otrzymała ją wówczas Norweżka Ada Hegerberg. W jaki sposób ta nagroda wpłynęła na popularyzację kobiecego futbolu? Czy wzmocniła "markę personalną" samej Hegerberg? Choć sama ceremonia została zakłócona przez pewien seksistowski skandal, z dzisiejszej perspektywy tamten moment wydaje się ważnym etapem dla kobiecego futbolu.

Kobieca Złota Piłka. Zaczęło się od "wpadki"

Trzeba przyznać, że Złota Piłka Kobiet zaliczyła wizerunkowy falstart. Stało się tak w wyniku wpadki Martina Solveiga, prowadzącego galę, który był odpowiedzialny za warstwę muzyczną ceremonii. Zatańczył też z laureatką nagrody do utworu Franka Sinatry. Problem jednak w tym, że nie ograniczył się do tego, tylko w pewnym momencie niespodziewanie zadał Adzie Hegerberg pytanie: -  Czy wiesz, jak twerkować?

Reklama

To nawiązanie do mającego typowo seksualny podtekst sposobu tańczenia było totalnie zaskakujące i w żaden sposób nie przystawało do powagi ceremonii. W opinii wielu odbiorców i uczestników gali, było po prostu żenujące. "Dlaczego nie zadał takiego pytania Messiemu?" - retorycznie pytali krytycy Solveiga.

Andy Murray: To seksizm

Na głowę Solveiga posypały się gromy, również od ludzi ze świata sportu. Został skrytykowany m.in. przez znanego brytyjskiego tenisistę Andy’ego Murraya. Szkot napisał wówczas: "to kolejny przykład śmiesznego seksizmu, który wciąż niestety funkcjonuje w sporcie".

Sam Martin Solveig ostatecznie też przyznał się do błędu. - Składam przeprosiny wszystkim, którzy mogli poczuć się urażeni tą wypowiedzią. To był żart, ale prawdopodobnie słaby - sumitował się wówczas Solveig.



 - To też pokazuje, w jakim miejscu byliśmy jeszcze te trzy lata temu. Kiedy ludzie, którzy wręczają jedne z najważniejszych indywidualnych nagród, dopuszczali się takich wypowiedzi publicznie. Ktoś powie: wpadka. Natomiast nie powinno coś takiego  mieć miejsca przy okazji tak prestiżowego wydarzenia - ocenia Adam Kotleszka, pasjonat piłki kobiecej i ekspert "Kanału Sportowego". I dodaje, pół żartem: -  Myślę, że gdyby na miejscu Ady Hegerberg była tam amerykańska piłkarka Megan Rapinoe, to by się dobrze nie skończyło dla Martina.

Historia z twerkowaniem była jednak tylko epizodem, który nie był w stanie zniweczyć pozytywnego efektu ceremonii. A była nim popularyzacja kobiecego futbolu.

Złota Piłka. Na jednej gali Rapinoe i Messi

Gdy zapytaliśmy Kotleszkę, czy wręczanie kobiecej Złotej Piłki wpłynęło na rozwój popularności żeńskiego futbolu, nie miał wątpliwości.  - Oczywiście, że to wiele zmieniło. Generalnie to, że tak późno pojawiły się te plebiscyty i nagrody dla kobiet, to jest straszne. U piłkarzy mamy przecież od wielu, wielu lat różnorakie plebiscyty - Złotego Buta, Złotą Piłkę, różne nagrody. Na szczęście już od paru lat mamy tę normalność, że na jednej gali z Leo Messim czy Cristiano Ronaldo zasiadają też Brazylijka Marta czy Lucy Bronze albo Megan Rapinoe.

Jak przekonuje, otrzymanie Złotej Piłki pozwoliło też samej Adzie Hegerberg zaistnieć w świadomości przeciętnego kibica piłkarskiego. Nawet takiego, który wcześniej nie potrafił wymienić więcej, niż jednej, czy dwóch piłkarek. - Zdecydowanie miało to wpływ na budowę marki personalnej zawodniczki. Nie znam dokładnych danych dotyczących np. tego, jakie kontrakty później podpisywała. Natomiast po tym wyróżnieniu zaistniała w świadomości przeciętnego odbiorcy futbolu. Bo ci, którzy interesują się kobiecą piłką oczywiście doskonale znają Adę Hegerberg od dawna, wiedzą, że to kawał zawodniczki. Natomiast ci, którzy interesują się tylko męską piłką w wielu przypadkach usłyszeli o Hegerberg wówczas pierwszy raz. I to był pewien mały sukces - zaznacza Kotleszka.

I podsumowuje: -  Oczywiście, był ten falstart wizerunkowy, natomiast dobrze się stało, że na jednej gali pojawiły się najlepsze piłkarki i piłkarze z całego świata. To jest największy plus. Osobiście bardzo się cieszę, że te nagrody są przyznawane. To będzie szło właśnie w tę stronę - w kierunku równego traktowania piłkarzy i piłkarek.

Nie tylko Złota Piłka. Sypią się nagrody

Jak podkreśla hiszpański dziennikarz Mario Cortegana, w ostatnich latach obserwujemy mocny wzrost popularności piłki kobiecej w całej Europie. - Nastąpił w ostatnim czasie wyraźny rozwój na tym polu. W Hiszpanii futbol kobiecy bardzo się rozwija pod względem popularności, przyciąga coraz więcej uwagi. Wciąż jednak jest potrzebne na tym polu większe wsparcie - zaznacza.

Co ciekawe, w Hiszpanii i kilku innych krajach coraz więcej pojawia się podobnych ceremonii, jak ta z okazji wręczenia Złotej Piłki Kobiet. W tym roku pierwszy raz swoją galę piłki kobiecej zorganizowało "El Mundo Deportivo", prestiżowy hiszpański dziennik, swoje nagrody dla piłkarek przyznaje też "Marca". Są emocje, fotoreporterzy, piękne kreacje, blichtr, ale przede wszystkim - docenienie osiągnięć sportowych.

 - Pamiętajmy, że w Hiszpanii miewamy rekordy frekwencji na meczach piłkarek. Hiszpania to absolutna czołówka, jeśli chodzi o rozwój ich rozpoznawalności. A Barcelona to jeden z najsilniejszych zespołów w Europie, jeśli chodzi o piłkę kobiecą. I Hiszpanie to widzą. Mają porządny zespół klubowy i to przyciąga zainteresowanie ludzi, którzy do tej pory się piłką kobiecą nie interesowali. A takie nagrody napędzają to zainteresowanie. Z każdym plebiscytem zwiększa się ekspozycja w mediach tych zawodniczek - zwraca uwagę Kotleszka. - Dzięki takim nagrodom ktoś usłyszy, kim jest np. Alexia Putellas. To są wszystko małe rzeczy, ale takimi małymi kroczkami będzie się budował prestiż kobiecej piłki.

Złota Piłka a pieniądze od sponsorów

Nagrody w stylu Złotej Piłki nie służą zresztą tylko postawieniu w gablocie. - Zawsze, jeśli ktoś dostaje najwyższą indywidualną nagrodę, jaką można w ciągu roku otrzymać, to ma wielki argument w swoich rękach w rozmowach z potencjalnymi sponsorami. Jeszcze dużo czasu upłynie, nim kobiety będą miały porównywalne kontrakty sponsorskie w piłce nożnej, jak mężczyźni. Natomiast te nagrody mają wpływ na fakt, że wartość tych kontraktów sponsorskich w kobiecym futbolu rośnie z roku na rok - wskazuje dziennikarz.

Na kogo więc - hipotetycznie - oddałby w tym roku swój głos Kotleszka w plebiscycie kobiecej Złotej Piłki? - Putellas to moja mocna faworytka do tej nagrody. Ma za sobą niesamowity rok, niesamowite liczby wykręca, jeżeli chodzi o piłkę klubową. Natomiast to też był rok igrzysk olimpijskich. A turniej piłkarski kobiet na igrzyskach olimpijskich jest dużo bardziej prestiżowy, niż męski. W tej sytuacji trzeba mocno wziąć pod uwagę wyniki z turnieju olimpijskiego kobiet. Uważam, że Stina Blackstenius ma bardzo dobry rok, zarówno klubowo, jak i reprezentacyjnie. Trzecią zawodniczką, którą bym wyróżnił jest Vivianne Miedema. Ona akurat z reprezentacją radziła sobie lepiej, a z klubem, czyli z Arsenalem Londyn, trochę gorzej. Myślę więc, że ostatecznie nie wygra, ale będzie w czołowej piątce - podsumowuje. 



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL