Reklama

Reklama

"Lewy" może czuć się oszukany! Jak kiedyś Maradona!

Dla tych, którzy potrafią obiektywnie oceniać formę piłkarza i jego klasę, Robert Lewandowski musiał wygrać. Po prostu w roku 2021 i poprzedzającym go 2020 zdeklasował konkurencję. "France Football" postawił jednak po raz siódmy na Lionela Messiego. "Lewy" jaki pierwszy Polak zajął drugie miejsce, ale zasłużył na więcej. Wszak od sierpnia, gdy przeniósł się do Francji idzie mu przeciętnie - rozstrzygnięcia plebiscytu Złota Piłka 2021 komentuje Michał Białoński.

Takie rozstrzygnięcie, w którym piłkarz błyszczący jak nikt inny, strzelający jak nikt inny, jest spychany na drugie miejsce, działa na szkodę samego plebiscytu. Najwyraźniej ktoś uznał, że dopóki Leo będzie w stanie choćby spacerować po boisku i od czasu do czasu coś strzeli, to i tak trofeum należy się właśnie jemu. Chyba, że kolejny przebłysk zanotuje Cristiano Ronaldo. Ale nie ktoś z Polski. Nawet tak świetny jak RL9.

W 1986 r. Złotą Piłkę dostał Biełanow, a nie Diego Maradona

W 1986 r. piłkarski bóg był tylko jeden. Nazywał się Diego Armando Maradona. "Złota Piłka" powędrowała jednak w ręce Igora Biełanowa z Dynama Kijów. Który w zestawieniu z kosmitą Diego był zwykłym Ziemianinem.

Reklama

Sęk w tym, że wówczas Maradona nie mógł dostać nagrody z powodu bzdurnego regulaminu, który pozwalał na wręczenie najbardziej prestiżowego indywidualnego trofeum piłkarzowi z Europy. To idiotyczne geograficzne ograniczenie do Starego Kontynentu zostało zniesione dopiero w 1995 r., gdy Złotą Piłkę podniósł Liberyjczyk George Weah.

Teraz żaden regulamin nie stał na przeszkodzie, by Ballon d’Or trafiła do najlepszego piłkarza świata. I nie jest jego winą, że gra w mniej medialnej lidze niż ta, w której do niedawna występował triumfator.

Lewandowski i tak będzie robił swoje

Robert Lewandowski był najlepszy w 2021 r. i nie zmieni tego werdykt dziennikarzy skrzykniętych przez "France Football". Tym, którzy uznali, że był w tym roku gorszy od Messiego, dedykujemy bramkę przewrotką, jaką ostatnio strzelił w Lidze Mistrzów, w meczu z Dynamem Kijów.

"Lewy" będzie dalej robił swoje, strzelał jak natchniony. Ja szczególnie będę trzymał kciuki za jego bramki w marcowym barażu z Rosją.

Leo Messi jest być może piłkarzem wszech czasów, ale od l0 sierpnia, gdy zmienił barwy na PSG obniżył loty i - pomimo niezłej liczby asyst - będąc w tej formie, nie zaliczał się nawet do światowego top 3.

Michał Białoński, Interia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy