Reklama

Reklama

​Angielski dziennikarz o Lewandowskim: Powinien wygrać rok temu, teraz Messi był lepszy

Gdyby reprezentacja Polski doszła do finału Euro 2020, Robert Lewandowski by dziś triumfował. Kto wie czy nie wygrałby także wtedy, gdyby Bayern Monachium wygrał Ligę Mistrzów. Trzeba więc przyznać, że pech Polaka jest niesamowity - mówi Interii Darren Wells, reporter "Daily Mirror", który z Paryża relacjonował galę Złotej Piłki.

Sebastian Staszewski, Interia: Kto w tym roku bardziej zasłużył na Złotą Piłkę? Leo Messi czy Robert Lewandowski?

Darren Wells: - Moim zdaniem Messi. Uważam, że końcowa klasyfikacja jest fair... 

Co przemawiało za takim wyborem? 

- W przypadku Messiego decydujący był triumf Argentyny w Copa America, a także sposób w jaki poprowadził on swój zespół na brazylijskich boiskach. To na pewno zmobilizowało dziennikarzy w Ameryce Południowej, którzy mocno stanęli za piłkarzem PSG. Poza tym Messi miał także genialne pierwsze półrocze w La Liga.

Reklama

Tygodnik "France Football" wręcza jednak nagrody indywidualne, a nikt nie ma wątpliwości, że pod tym względem Polak - z 64 strzelonymi w tym roku bramkami - jest nie do pobicia...

- To tylko teoria, bo w praktyce występ reprezentacji narodowej czy drużyny w Lidze Mistrzów zawsze ma znaczenie. Gdyby więc Polska doszła do finału Euro 2020, Lewandowski by dziś triumfował. Kto wie czy nie wygrał także wtedy, gdyby Bayern Monachium wygrał Ligę Mistrzów. Trzeba jednak przyznać, że pech Lewandowskiego jest niesamowity. W tym roku był o wyciągnięcie ręki od Złotej Piłki, zrobił dużo, aby wygrać. A rok temu właściwie ją wygrał, ale nikt mu jej nie wręczył.

W Paryżu była spora dyskusja na ten temat. "Lewy" powinien dostać Złotą Piłkę za rok 2020? 

- Oczywiście, że tak. Zasłużył na to. Jeśli o to chodzi, to nikt nie ma wątpliwości. Organizatorzy mieli dużo czasu, aby to dokładnie przemyśleć. Było wiele sposób na uhonorowanie Lewandowskiego. Na końcu zdecydowano się wręczyć mu nową nagrodę, dla najlepszego snajpera roku. Niby to miły gest, chociaż nie jest to wystarczające zadośćuczynienia. Polak na pewno może czuć się sfrustrowany.

Znaczenie na postrzeganie Lewandowskiego może mieć fakt, że na co dzień występuje w lidze niemieckiej, która nie jest tak globalną ligą jak Premier League czy La Liga?

- Nie sądzę, bo przecież Lewandowski zostałby zwycięzcą Złotej Piłki rok temu, gdyby tylko zorganizowano plebiscyt. I wtedy nikt nie miałby wątpliwości, że na to zasłużył. Polak gra w wielkim zespole, Bayern co roku celuje w zwycięstwo w Lidze Mistrzów. I to może mu tylko pomóc.

Jak dużym sukcesem jest drugie miejsce Lewandowskiego? Bo z jednej strony jako Polacy czujemy rozgoryczenie, ale z drugiej żaden inny piłkarz z naszego kraju nie był tak wysoko w tym plebiscycie.

- To gigantyczny sukces! Wystarczy spojrzeć na sytuację Jorginho. Przecież on wygrał mistrzostwa Europy, wygrał Ligę Mistrzów, a mimo wszystko zajął dopiero trzecie miejsce.

Lewandowski może jeszcze powalczyć o Złotą Piłkę? Gdy na konferencji prasowej zapytałem o to Messiego, odparł: "Dlaczego miałby jej nie wygrać? Gra przecież w wielkim klubie". 

- Jeżeli chodzi o jego strzeleckie popisy, to na pewno. Wszystko będzie zależało jednak od Bayernu. Bo jeśli Robert znów wygra Ligę Mistrzów, to będzie miało to olbrzymie znaczenie. Pewnie nawet większe niż występ Polski na mistrzostwach świata, jeśli tam pojedziecie. Bo trudno wyobrazić sobie, że Polska w Katarze powalczy o zwycięstwo. Natomiast jeśli jest na świecie piłkarz, który pod nieobecność Cristiano Ronaldo może w przyszłym roku spędzać sen z powiek Messiego, to jest to właśnie Lewandowski.

W Paryżu rozmawiał Sebastian Staszewski, Interia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama