Reklama

Reklama

Wybory prezesa PZPN

Pierwszy sukces opozycji w starciu z ludźmi Laty

- Jak opanować maszynkę do głosowania składającą się z trzech przycisków i jak wytłumaczyć delegatom o co chodzi w każdym z nich - z takimi problemami zmagało się Walne Zgromadzenie PZPN-u w pierwszych trzech godzinach.

Aż trzy głosowania były potrzebne, by ostatecznie obalić pomysł pezetpeenowskiego prawnika - mecenasa Wacha, który proponował, by nowego prezesa wybrano nie w maksymalnie dwóch turach. Zgodnie z opcją Wacha (a także FIFA), jeśli żaden kandydat nie uzyska poparcia 50 procent +1 głos w pierwszej turze, to w drugiej już zwykłą większością, czyli wystarczyło mieć tylko 31 "szabel". Taki pomysł na wybory był jednak wbrew słynnemu już paragrafowi 37 biblii PZPN-u, czyli jego statutu.

Artykuł 37 statutu PZPN stanowi, że dopóki żaden kandydat nie zyska bezwzględnej większości głosów, tur jest tyle, dopóki na placu boju nie zostanie dwóch rywali. Oznaczało to wydłużenie wyborów do maksymalnie czterech tur.

Pomysł Wacha oprotestowali delegat Lechii Gdańsk Krzysztof Malinowski, szef piłki na Rzeszowszczyźnie Kazimierz Greń, a najbardziej płomiennie prezes Kolejarza Stróże Stanisław Kogut (udzielający się też w polityce, jest senatorem PiS-u). Gdy opcja opozycji wygrała stosunkiem głosów 64 "za" - 47 "przeciw" przy dwóch wstrzymujących się, były prezes i sędzia międzynarodowy - Michał Listkiewicz podszedł pogratulować Kogutowi mówiąc: "PiS górą".

Reklama

Wyniki oprotestował jednak właściciel Widzewa - Sylwester Cacek twierdząc, że sposób głosowania nie był do końca jasny. - Nie kombinuj pan - wołał do Cacka Kogut. - Nie umieją przegrać! - dodawał.

W efekcie odbyło się głosowanie kolejne, w którym unieważniono to pierwsze (64 "za", 47 "przeciw", 2 wstrzymujących się), by za moment jeszcze raz przyjąć rozwiązanie proponowane przez Koguta, Grenia i Malinowskiego (61 "za, 49 "przeciw" i 3 wstrzymujących się).

Komu na rękę miała być ta metoda polegająca na eliminacji w każdej turze jednego kandydata? Teoretycznie powinien na niej stracić Zbigniew Boniek, który dysponując 40 "szablami" twardego elektoratu mógłby wygrać drugą turę wyborów, gdyby prezesa wyłaniano wedle opcji Wacha. Z drugiej strony jednak, za zmianą zasad wyłaniania prezesa opowiadał się Greń, który podczas kampanii namawiał delegatów do popierania Bońka.

Z hotelu Sheraton Michał Białoński 

Tutaj możesz śledzić relację na żywo ze zjazdu PZPN

Wszystko o kandydatach i wyborach na prezesa PZPN w naszym Raporcie Specjalnym

Jak oceniasz rządy Grzegorza Laty? Dyskutuj!

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL