Reklama

Reklama

Wybory prezesa PZPN

Cała prawda o kandydowaniu Bońka na prezesa PZPN

Kazimierz Greń ogłosił światu, że Zbigniew Boniek zdecydował się startować w wyborach na prezesa PZPN-u. Tyle że sam zainteresowany tematu "wybory w PZPN" nie chce dotykać do 26 września. Oto cała prawda o kandydowaniu Bońka.

Przygotowaliśmy sondaż przy okazji tej informacji. Wynika z niego, że aż 77 procent kibiców opowiada się za tym, żeby Zibi został sternikiem polskiej piłki. Sęk w tym, iż to nie oni będą wybierać. Cztery lata temu Boniek szedł na podbój PZPN z otwartą przyłbicą i poniósł klęskę - dostał tylko 19 głosów i przepadł w pierwszej rundzie.

Teraz zapewne wyciągnął wnioski. Zanim zdecyduje się kandydować i głosy zaczną wpadać do urny, chce pewnie rozsądzić, na jakie może liczyć poparcie, a nade wszystko, jaką by miał szansę na zrealizowanie własnej wizji. Przecież wszystkim nam nie chodzi o zmianę warty przy korycie, tylko o zmianę całej polskiej piłki. Tymczasem do tego nie wystarczy jedna, choćby najbardziej przedsiębiorcza osoba, potrzebny jest zespół sprawnych i uczciwych ludzi.

Reklama

Z drugiej strony jednak, atuty Bońka, czy jakiegokolwiek innego reformatora nie są takie małe. Dotychczasowego modelu działania PZPN-u, czy wyglądu jego okrętu flagowego - reprezentacji, nie akceptują kibice, sponsorzy, ani media.

TVP nie zamierza płacić mniejszych niż za sparingi przed Euro 2012 stawek, a kibice jeszcze bardziej nie chcą kupować meczów kadry w pay-per-view. Euro się skończyło, wrocławski stadion świecił pustkami podczas meczu z Mołdawią, choć nie grano o pietruszkę, tylko o punkty, poczynania piłkarzy kwitowano głośnymi gwizdami. Na dobrą sprawę nie wiadomo, czy dzisiaj konotacja z polską piłką sponsorom pomaga, czy szkodzi. To wszystko są bolesne dla naszego futbolu fakty.

Euro 2012 pokazało też drzemiący spory potencjał w kibicowskim narodzie, ale trzeba wyraźnych zmian na lepsze, by został on znowu obudzony.

Zyskać poparcie, zielone światło do zmian "Baronów", klubów Ekstraklasy i I ligi, a jednocześnie nie zostać zakładnikiem, marionetką w ich rękach to wcale niełatwa sprawa. Na miejscu Zbigniewa Bońka, mając tak piękną karierę piłkarską za sobą, przed kolejnym wejściem do PZPN-u, troszczyłbym się o to, by moje nazwisko zyskało jeszcze większą chwałę.

"Był wielkim, ale tylko piłkarzem" - słyszy często obecny prezes, a dobrego imienia nie uda się odzyskać nawet za 50 tys. zł miesięcznych poborów. Idąc do wyborów o tym musi pamiętać nie tylko Boniek, ale każdy, któremu zależy nie na pieniądzach, lecz na honorze.

Autor: Michał Białoński

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy