Reklama

Reklama

Wybory prezesa PZPN

Boniek: Kandyduję na prezesa, by spłacić dług

- Czasem gdy patrzę, jak, skończył Lato, mówię sam do siebie: "Zbyszek - masz poparcie, ludzie cię lubią, szanują, więc robisz skok w nieznane". Ale polska piłka była dla mnie wyrzutnią i chcę spłacić dług wobec niej. Dzisiaj polska piłka to 400 tys. zawodników. Dlaczego nie ma 900 tys. i młodzież się do niej nie garnie?! Zmieńmy to - agituje Zbigniew Boniek na cztery dni przed wyborami prezesa PZPN.

Wybierz swojego prezesa polskiej piłki! Pokaż, kogo popierasz!

INTERIA.PL: Jak by pan zdefiniował sytuację w polskiej piłce: - jest beznadziejna, - zła, - niezła, - dobra, - bardzo dobra? Proszę o krótkie uzasadnienie.

Zbigniew Boniek: - O polskiej piłce wiemy mało. Jest w niej wiele drobnych problemów, które urosły do wielkiej skali. Największym błędem jest to, że patrzymy na Polski Związek Piłki Nożnej przez pryzmat wyników reprezentacji. A przecież 96 procent piłki nożnej w Polsce to jest piłka amatorska. Już połowa drugiej ligi to piłka amatorska.

Reklama

- Z wynikami reprezentacji i klubów jest kiepsko, więc atmosfera wokół Polskiego Związku Piłki Nożnej jest zła. Problemy w PZPN-ie nie są gigantyczne, ale są: w komunikacji, zarządzaniu, poszanowaniu kibiców, poszanowaniu prawa, wizerunku.

Ostatnio trafnie pan podsumował kadencję Grzegorza Laty, mówiąc: "Grzegorz przed czterema laty obejmował rower o nazwie polska piłka. Tak popedałował, że odchodzi z połamanymi nogami".

- Grzegorz Lato jest moim bardzo dobrym kolegą. Ale to, że on będzie złym prezesem i nie poradzi sobie z nawałem obowiązków, wiedziałem już w momencie, gdy prezesem zostawał. Nie można tak z niczego zarządzać bankiem, czy PZPN-em. Trzeba mieć jakieś przygotowanie merytoryczne. Poza tym w pracy nie pomagali mu członkowie zarządu PZPN, czy ludzie, którzy go zdradzali, publicznie na jego temat źle się wypowiadali.

Dlaczego zdecydował się pan w ogóle kandydować? Ma pan przecież świetnie funkcjonujący biznes, dobrze ułożone życie prywatne. Po co panu 100 tysięcy problemów związanych z polską piłką?

- Może powoduje to taka nasza męska próżność. Uważam, że mam wiedzę, doświadczenie, wiek, bym mógł stanąć na czele polskiej piłki i tej piłce pomógł pójść na właściwą drogę. Głupi jest zawsze pewny siebie, a mądry ma wiele wątpliwości. Ja też mam czasem wątpliwości, dlaczego, po co...

- Uważam też, że ktoś kto dzięki polskiej piłce do czegoś doszedł, a dla mnie piłka była wyrzutnią, może po pewnym czasie polskiej piłce dług spłacić. Zdaję sobie sprawę, że jest to skok w niepewność. Patrzę też dziś na Grześka Latę, który jest legendą polskiej piłki, jak on po czterech latach skończył. Jeśli wygram, będę wymagał bardzo wiele od siebie i od swoich współpracowników.

Spośród wszystkich kandydatów ma pan zdecydowanie największe poparcie społeczne. Ono motywuje, czy paraliżuje?

- Każdy polityk w tym kraju chciałby mieć takie poparcie. Jest to dla mnie motorem napędowym. Na razie mogę być tylko wdzięczny kibicom. Ich poparcie wynika pewnie z tego, że nigdy nikogo w maliny nie wpuściłem. Wiele rzeczy mi się w życiu udało, jak każdemu, kilka mi nie wyszło. Takie jest życie.

- Nie ukrywam, że kampania wyborcza jest męcząca. Każda kampania ma w sobie elementy polityki, jest zwykłym picowaniem. Ja nie jestem politykiem, ja nie lubię obiecywać, ja lubię pracować. Lubię usiąść z ludźmi nad projektem i pracować 24 godziny, a potem iść przez trzy dni pograć w golfa. To, co mi idzie najciężej, to agitacja.

Co pan zamierza zmienić w polskiej piłce w pierwszej kolejności, jeśli pan wygra?

- Nie ma jednej takiej rzeczy, która od razu zmieniłaby Związek na lepszy. Ale w pierwszej kolejności zamknąłbym Klub Kibica Reprezentacji Polski, bo on nie może funkcjonować w taki sposób, jak obecnie. To jest organizacja mało klarowna.

Nie czekaj! Kliknij i wybierz swojego prezesa polskiej piłki! Pokaż, kogo popierasz!

Na drugiej stronie czytaj m.in. o: Czy Boniek będzie pobierał pensję za pracę w PZPN?

Wybierz swojego prezesa polskiej piłki! Pokaż, kogo popierasz!

Czy zamierza pan pobierać pensje za prezesowanie. Jeśli tak, to wysokość ustalona przez zarząd Laty - 50 tys. zł miesięcznie jest adekwatna?

- Pełnienie funkcji prezesa PZPN-u to jest misja. Trzeba być niezależnym finansowo, trzeba mieć dystans do pewnych rzeczy, nie traktować tego jako pracy i pensji i nie udawać, że w pracy się jest od 7 do 15. Związek będzie dobry, jeśli będzie dobra administracja, jeśli departamenty będą działały właściwie. Prezes i zarząd jest od strategii, od korygowania, od wytyczania dróg.

- Ludzie narzekają, bo powiedziałem, że nie będę brał pieniędzy. Pan jest kolejną osobą, która mnie o to pyta, więc powiem inaczej - przekonał mnie pan, więc będę pobierał pensję i nie 50, ale 100 tysięcy złotych, bo ja uważam, że będę dwa razy lepszym prezesem od Laty i co będzie pan zadowolony? Od teraz zaczną narzekać w drugą stronę, że Boniek chce za dużo. Nie ma złotego środka.

Czy ma pan pomysł na zreformowanie szkolenia młodzieży, by było bardziej skuteczne?

- Każdy młody trener może sobie znaleźć w internecie metodologią treningów i szkolić młodzież, jak chce. Problem jest w tym, że nikt tego nie kontroluje. System musi być zunifikowany, trzeba go stworzyć i o niego dbać. Nie można piłki robić w hotelach w Warszawie, w Polskim Związku Piłki Nożnej... Trzeba wziąć ludzi, którzy chcą jeździć, chcą uczyć, chcą pokazać.

- Nie szkolimy piłkarzy kreatywnych. W naszej reprezentacji nigdy by nie grał Iniesta czy Xavi, bo oni są za mali. U nas w juniorach wszyscy trenerzy chcą zawodników silnych fizycznie, bo to im gwarantuje na tym etapie wynik. Potem ci zawodnicy nie są żadnym materiałem na piłkarzy. Trzeba zmienić system w piłce juniorskiej na cykle dwuletnie zamiast rocznych. Jeśli mamy U-16, to potem powinno być U-18 itd. Nasza piłka nie uczy, jak pokonać większego od siebie.

- Jeśli nie szkolimy piłkarzy z klasą, to potem nie możemy wygrać żadnego meczu.

Kto będzie pana kandydatem na szefa szkolenia?

- W teorii mam wszystko ułożone. Dobrze wiem, co bym chciał, jak by chciał, z kim bym chciał. Taki kandydat jest, ale to normalne, że o nim teraz nie powiem. Problem w tym, że statut PZPN-u nakłada prezesowi kaganiec i wszyscy chcą prezesem pociągać za sznurki. Kandydat zgłoszony przez prezesa i tak musi uzyskać połowę głosów delegatów. Ja siebie znam i umiem z ludźmi współpracować, ale nie jestem człowiekiem, który da się pociągać za sznurki, tak jak pociągali Grześka za sznurki. Gdyby Lato miał więcej chęci walki z niektórymi, może zrobiły więcej błędów, ale byłyby one mniej widoczne.

- Nie znam żadnej innej korporacji w Polsce, gdzie prezes (Lato) prowadzi zarząd swojej firmy, a dwóch lub trzech członków schodzi na dół i już udziela wywiadów, pokazując dokumenty i atakując prezesa. To są rzeczy, które nie mogą się zdarzać.

Czy będzie pan forsował zapoczątkowaną przez Latę ideę budowy siedziby na ul. Wilanowskiej, czy zamierza wydać inaczej te pieniądze? Jeśli nie, to gdzie widzi pan siedzibę PZPN-u?

- Trzeba powiedzieć jasno: tych pieniędzy nie ma. Wszyscy liczą, że UEFA da nam pieniądze, które pójdą na budowę siedziby. Trzeba też przeanalizować, czy nie grozi nam jakiś kryzys, czy w ogóle możemy sobie na coś takiego pozwolić.

- A czy ktoś zrobił kalkulację utrzymania rocznego własnego budynku? Ja poprosiłem o taką kalkulację i okazuje się, że utrzymanie swojego budynku rocznie będzie nas kosztować więcej niż obecnie wynajmowanie siedziby. Nowa siedziba miałaby mieć część pod wynajem, ale czy ktoś chciałby to wynajmować?

- Większość pieniędzy z UEFA powinna iść na polską piłkę, na szkolenie, a nie na nową siedzibę. Siedziba PZPN powinna być na Stadionie Narodowym, ale też trzeba sprawdzić, czy to możliwe.

Kto u pana będzie sekretarzem generalnym?

- Mam swojego człowieka. Jest to osoba, która grała w reprezentacji Polski. Muszę dobrać sobie ludzi, którzy znają piłkę, wiedzą jak zarządzać i potrafią pracować.

Jak pan chce wpłynąć na poprawę wizerunku PZPN-u?

- To jest też sprawa dla socjologa. Dlaczego to jest tak, że jak gra reprezentacji siatkarzy, to ludzie śpiewają "Nic się nie stało"? A przecież w związku siatkarskim też były różne problemy, było CBA...

- Poprawić wizerunek polskiej piłki jest bardzo prosto. Trzeba być transparentnym, nie można oszukiwać kibiców, trzeba mieć swoje zdanie. Trzeba umieć ludziom wytłumaczyć, że jak jest mecz reprezentacji, to normalnym jest, że jedzie na niego zarząd PZPN czy prezesi związków wojewódzkich...

Jak zamierza pan poprawić pozycję Polski we władzach FIFA i UEFA, gdzie od dawna nie mamy żadnych przedstawicieli?

- Mamy Michała Listkiewicza. Musimy wprowadzić młodych ludzi i czerpać z tego korzyści. Musimy też zadbać o naszych sędziów. Trzeba umieć zadzwonić do Pierluigiego Coliny i powiedzieć mu: dam ci czterech młodych zdolnych sędziów, ale ty musisz mi pomóc, musisz dać im szansę. Problem jest w tym, czy polska piłka jest gotowa na zmiany.

Czy należy ograniczyć napływ obcokrajowców do polskiej piłki, a jeśli tak to w jaki sposób?

- Nie mam na ten temat zdania. Nie jest to problem prezesa PZPN-u. Problem jest na niższym szczeblu, w ligach amatorskich. I oczywiście chodzi o piłkarzy spoza Unii Europejskiej, bo w ramach UE każdy może pójść, gdzie chce.

Jak pan zamierza rozprowadzać bilety na mecze reprezentacji? Co pan sądzi o systemie z Klubem Kibica, w którym trzeba wydać 30 zł za samą rejestrację?

- W Polsce problem z biletami będzie zawsze, jeśli największy stadion ma 50 tys. miejsc, a jest nas 40 milionów. Można na przykład zrobić tak, że Klub Kibica dostanie 20 tys. biletów, a reszta trafi do otwartej sprzedaży. Są różne opcje, trzeba wybrać najlepszą.

Czy osoby nie mówiące po polsku powinny grać w reprezentacji Polski?

- Nie. W reprezentacji może grać każdy, kto czuje się Polakiem. A nie można czuć się Polakiem nie mówiąc po polsku. Nie można kochać brydża, jak się nie umie rozdawać kart.

Czy mecze reprezentacji Polski w roli gospodarza powinny się odbywać na jednym stadionie, czy na różnych, w tym lekkoatletycznych jak ten w Bydgoszczy?

- Mecze pierwszej reprezentacji powinniśmy grać tylko na stadionach, na których były mecze Euro, plus stadion w Krakowie i Stadion Śląski, jeśli zostanie wykończony.

Pokaż PZPN-owi kogo popierasz! Niech wiedzą! Kliknij i wybierz swojego prezesa polskiej piłki!

Rozmawiał: Michał Białoński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje