Reklama

Reklama

Wielkie Derby Krakowa

Wisła Kraków - Cracovia. Lach: Przed tymi zespołami przyszłości nie widzę

- Każdy mecz oglądam! I co? I tak sobie myślę: "Widzisz patałachu, taka prosta piłka, a ty jej nie umiesz na pięć metrów podać" - mówi w rozmowie z Interią przed meczem Wisła - Cracovia Zbigniew Lach, wiceprezes Małopolskiego Związku Piłki Nożnej i były piłkarz "Białej Gwiazdy". Derby Krakowa w sobotę o godz. 20, relacja w Interii.

Piotr Jawor, Interia: Porozmawiamy o derbach?

Zbigniew Lach: - Eh, no dobrze. Pytaj pan.

Co z tą krakowską piłką się dzieje?

- E nie, to taki wywiad to sobie dziś darujmy, bo musiałaby to być bardzo długa rozmowa. Powiem tak - jakie kierownictwo, taka piłka. Wie pan, że ja jestem wiślak i mówię panu: w derbach będzie numer - wygra Cracovia!

Wisła jest aż w takim dołku?

- A daj pan spokój, znaleźli trenera... Ja z tym Hyballą to przyszłości nie widzę. Jak tylko ktoś się trochę na piłce zna, to powie panu to samo.

Ale na początku rundy...

Reklama

- A gdzie tam! Raz ktoś ma szczęście, raz nie ma. I tyle. A on miał szczęście na początku, ale daleko tak się zajechać nie da. 1-2 mecze i koniec. Ja nie mam zaufania do zagranicznych trenerów, szczególnie przeciętnych. A kogo ten Hyballa trenował?

No nie ma wielkich klubów w CV.

- No, a ja na nawet tego, co nas kiedyś wprowadził nas na Euro. Tego...

Leo Beenhakkera?

- No, właśnie tego. Na koniec na zarządzie go zjechałem, to się obraził. A niech się obraża!

To jakie ma pan podejście do zagranicznych piłkarzy? Bo to znowu problem Cracovii.

- Tak mi się to sprowadzanie zawodników podoba, że odkąd w Wiśle w którymś meczu było 11 obcokrajowców na boisku, to ja przestałem na jej mecze chodzić. Tylko czasem na derby i to wszystko. No i co z tą Cracovią? Niby ma zawodników, szkoda tylko, że nie ma wyników. A Probierz to przecież... Dobra, powiedziałem, że wygra Cracovia? Muszę się zreflektować - będzie remis (śmiech).

Nie chodzi pan w ogóle na mecze Wisły i Cracovii?!

- Nie, choć wiceprezesem Małopolskiego Związku Piłki Nożnej jest od 27 lat. Bywam na trzeciej lidze, czwartej, ale na Wisłę nie chodzę, choć jestem wiślakiem. A teraz jeszcze doszedł ten Hyballa... No ja szansy przed tą drużyną nie widzę. Nie pan to wyraźnie napisze: "Były piłkarz Wisły nie widzi dla niej szansy". Oczywiście, że Wisła się utrzyma, ale zespołu z tego nie będzie.

Widzę, że tęskni pan za derbami sprzed lat.

- Oczywiście, że tak. W paru takich meczach grałem, ale tej atmosfery już nie będzie. Tak jak nie będzie normalnego życia na świecie, bo pandemia wywróciła wszystko do góry nogami. To jest jakiś dramat...

A w telewizji derby pan obejrzy?

- A to na pewno. Każdy mecz oglądam! I co? I tak sobie myślę: "Widzisz patałachu, taka prosta piłka, a ty nie umiesz jej na pięć metrów podać" (śmiech). Cracovia i Wisła się utrzymują, ale mówię uczciwie - przed tymi zespołami przyszłości nie widzę. I przykro mi, że nie doczekam czasów, gdy Wisła znów będzie mistrzem Polski.

Rozmawiał Piotr Jawor

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje