Reklama

Reklama

Na pustyni spędził dwie dekady. Razem z Orlen Team

Na początku nie wiedzieli nawet, co mają w motorze, który powstał w garażu, by przetrwać trudy walki na trasie najtrudniejszego rajdu na świecie. Ale i maszyna, i członkowie Orlen Teamu, którzy podjęli się tego trudu, przetrwali. W weekend 24-25 sierpnia w Gdyni podczas Verva Street Racing będzie można poczuć namiastkę tego, co przeżywali pośród piasków pustyni.

Ta historia polskiej motoryzacji i polskiego sportu rozpoczęła się 20 lat temu. Wtedy to Marek Dąbrowski, wielokrotny mistrz kraju, mistrz i wicemistrz świata w sportach motorowych, jako pierwszy polski sportowiec ukończył Rajd Paryż -Dakar.

- To dwie dekady, które minęły jak pstryknięcie palcami- wspomina. - Na pustyni spędziłem 20 lat. W roku 1999 budowaliśmy gdzieś w warsztacie w Polsce motocykle, które miały przejechać Dakar. Mieliśmy wielką fetę przed startem. A my drżeliśmy strasznie, bo wiedzieliśmy, że Polska na nas patrzy, i musimy ten rajd dojechać. Kiedy przyleciałem do Dakaru, bo tam był start, dosłownie sześć dni przed rozpoczęciem rajdu, musiałem szybko znaleźć jakiegoś kolegę, kumpla, który by mi opowiedział, co na tym motocyklu w ogóle jest. Bo nawet nie wiedzieliśmy jak się na tej maszynie korzysta z urządzeń nawigacyjnych. Ale wszystkiego dowiedzieliśmy się, ukończyliśmy pierwszy rajd Dakar.

Reklama

Jak podkreśla Dąbrowski, siłą Orlen Team, który wtedy zbierał pierwsze doświadczenia w ekstremalnych warunkach, dziś jest wielopokoleniowość tego projektu.

- Czternastoletni Jakub Przygoński wsiadał na crossówkę, prowadził to Jacek Czachor. I posypały się tytuły mistrzów. Ile? To zawodnikom nawet trudno zliczyć - przyznał sportowiec. - Ostatnio z Jackiem umówiliśmy się, że pójdziemy do PZMotu i sprawdzimy, ile tak naprawdę tytułów zdobyliśmy, bo te 20 lat tak szybko minęło. Okazało się, że mamy pięć tytułów mistrzów świata i sześć tytułów wicemistrzowskich. Ale nie o te laury chodzi, bo teraz dla nas najważniejsi są nasi następcy, m.in.  juniorzy, Maciek Giemza, czy Adam Tomiczek, którzy bardzo mocno walczą i zawsze przyjeżdżają na podium. Młodzi zawodnicy są bardzo utalentowani, to są naprawdę perełki.

Będzie ich można spotkać w weekend 24-25 sierpnia w Gdyni podczas Verva Street Racing na torze -specjalnie przygotowanym odcinku gdyńskiej plaży miejskiej, który będzie przypominał klimat Dakaru. Stanie się wyzwaniem dla rajdówek, buggy, motocykli i ciężarówek, walczących co roku w najtrudniejszym rajdzie świata. Tu swoje umiejętności zaprezentują m.in. zaprawieni w dakarowych zmaganiach zawodnicy OrlenTeam, właśnie: Kuba Przygoński, Adam Tomiczek i Maciej Giemza.

- Plaża miejska w Gdyni to doskonałe miejscedo tego by pokazać emocje, jakie panują na trasie Rajdu Dakar. Nyślę, że chłopaki nie mogą się doczekać, by przepalić swoje motocykle i tam pojeździć - dodał Dąbrowski. - To są świetne warunki, by wystawić cały sprzęt dakarowy i z bliska pokazać, jakie są emocje na Dakarze.

Jak wylicza sportowiec, który lata spędził na pustyni, w Gdyni zaprezentowane będą samochody ścigające się po pustynnych bezdrożach najwyższych lotów, najdroższe, "takie, które wygrywają rajdy".

- Będą się ścigały na nadbałtyckiej plaży - opisywał. - Będzie wyścig samochodów 4x4, wyścig motocykli dakarowych, dodatkowo mamy nadzieję, że przyjedzie również ciężarówka, wspaniały sprzęt, który idealnie będzie się prezentował na piasku. Będą tez samochody UTV, samochodu gdzie widać kierowcę bo nie mają obudowy, na pewno też dodadzą nam emocji.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje